więcej

Orły Klinsmanna.

Logo dostawcy  Ozon | dodane 2006-07-13 (06:10)
drukuj


To był fajny dzieciak

Podolscy pierwszy raz przyjechali do Polski już po zmianie ustroju – w 1990 roku. Łukasz miał sześć lat, dopiero zaczynał mówić po niemiecku. – Śliczny był i bystry, ale straszny rozrabiaka. Moi synowie byli w podobnym wieku, uwielbiali go. Mało nie rozwalili mieszkania – śmieje się Danuta. Pokazuje zdjęcia: trzech kilkulatków z łobuzerskimi minami. Zdjęć jest tylko kilka. – Od tamtego momentu nie mieliśmy ze sobą kontaktu – mówi smutno.

W III RP Podolscy do kraju przyjeżdżali prawie w każde wakacje. Głównie do matki Krystyny – babci Łukasza. Zofia Budzińska mieszka po drugiej stronie Sośnicy, na parterze starej kamienicy. Dziennikarzy unika jak ognia, uprzykrzają jej życie od początku mistrzostw. Zgadza się zamienić z nami kilka słów tylko pod warunkiem, że nie będziemy robić zdjęć. Sterczymy na chodniku, pani Zofia wychyla się z okna. – Łukaszowi w Niemczech dobrze, robi karierę. Tutaj pewnie by się zmarnował. Chociaż szkoda, że nie gra dla Polski – zastanawia się. Widać, że jest dumna z wnuka. – Ostatnio był u mnie w zeszłe wakacje, z dziewczyną. Obiecał, że teraz przyjedzie po mistrzostwach.

W okolicy mieszka dwójka pozostałych dzieci pani Zofii, syn i córka. Żyją nader skromnie. Nie chcą rozmawiać o Podolskich. – Łukasz u nas nie bywa, on ma swoje sprawy – burczy ciotka Łukasza i zatrzaskuje nam drzwi przed nosem. – W tej rodzinie coś się stało, byli ze sobą strasznie skłóceni. Krystyna o nich nie rozmawiała – mówi jedna ze znajomych rodziców Łukasza.

Stara Sośnica to malownicze, ale biedne miejsce. Na ulicy, przy której mieszka Zofia Budzińska, Łukasza znają wszyscy. Od małego. – To był zawsze taki fajny dzieciak, rżnął z naszymi w piłę aż miło – mówi sąsiad Budzińskiej, także wystając z okna. Podobnie mówią młodzi, zalegający na ławeczkach przed budynkami. – Podolski jest w porządku, złego słowa nie dam powiedzieć. Jak tylko przyjedzie, to zawsze gramy w piłkę. Poza tym można z nim pogadać – opowiada Rafał Pobędza. – Tutaj gra się w nogę właściwie codziennie, ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś ograł Łukasza. Jak czasem pokaże jakąś sztuczkę, to szczęki nam opadają – śmieje się Piotr Rogulski z sąsiedniej kamienicy. W czasie mundialu kibicowali Polsce i Podolskiemu. Nie chcieli tylko, żeby to Łukasz strzelił nam bramkę. – I nie śpiewał ich hymnu, czyli się nie zniemczył – śmieją się.

O pieniądzach rozmawiają niechętnie, choć zapewniają, że Łukasz nigdy się nie wywyższał. – Wiadomo, ma lepsze ciuchy, bo dużo zarabia. Ale żeby pokazywał, że jest lepszy, to nie – zapewnia Pobędza. – Niektórzy tu mówią że Podolscy to volksdeutsche. Ale przecież to jest nasza gwiazda, gdzie by nie grał, to nasz człowiek – mówią.

Klose chwycił się piłki

Łukasza Podolskiego łączy z Mirosławem Klose nie tylko gra w reprezentacji. Także korzenie. Klose urodził się w Opolu w 1978 roku, przez dziewięć lat mieszkał na tamtejszym osiedlu Chabry. W Polsce zdążył skończyć dwie klasy podstawówki, gdy w 1987 roku rodzice postanowili wyjechać. W Opolu mówi się, że pojechali za chlebem jak tysiące innych. Rodzina unika jednak tematu. – Józek uznał, że tutaj nie ma przyszłości dla dzieci. Ale to ich sprawa – ucina Bogdan Jeż, brat matki Mirka, Barbary. Sami państwo Klose unikają rozmów z dziennikarzami.

Ojciec Miro Józef Klose przez wiele lat kopał piłkę w Odrze Opole. Potem, jak wielu innych, Joe wyjechał do Francji, do klubu AJ Auxerre. – Zasłużonym zawodnikom koło trzydziestki PZPN pozwalał wtedy wyjechać na Zachód, zarobić trochę pieniędzy, bo tutaj stawki były głodowe – wspomina Jan Śliwak, trener, jeden z najstarszych pracowników Odry. Po kilku latach Józef wrócił i został w Odrze szkoleniowcem.

Z kolei matka, Barbara (z domu Jeż) w barwach Otmętu Krapkowice grała w piłkę ręczną, podobnie jak matka Łukasza Podolskiego. – Siostra zaczęła grać w juniorach jako 13-latka, miała doskonały wyskok, więc szybko ją dostrzeżono – wspomina Bogdan Jeż, emerytowany sędzia piłkarski. Jeżówna już w dorosłej reprezentacji Polski rozegrała 82 mecze. – A kilka razy znalazła się w gronie dziesięciu najlepszych sportowców Opolszczyzny – chwali się Jeż.

Dawni znajomi mówią, że Miro wdał się w matkę. – Widać to na boisku, on ma jej ruchy. I charakter, bo jest bardzo skromny – mówi Jan Śliwak. Ale jego zdaniem to dzięki ojcu Mirek zaczął grać w piłkę. – Był jeszcze szkrabem, gdy zaczął chodzić z ojcem na stadion, poznał ten świat – mówi Jeż. Sam Miro Klose podkreśla w nielicznych wywiadach, że to dzięki piłce udało mu się odnaleźć w nowej rzeczywistości. – Gdy przyjechałem, nie znałem języka. W szkole pewnie czułbym się odrzucony, gdybym każdej wolnej chwili nie spędzał na ganianiu z kolegami za piłką. A że od początku byłem trochę lepszy od pozostałych, łatwiej mi było zawierać przyjaźnie – zwierzał się niedawno „Gazecie Wyborczej”. W Odrze natomiast do dzisiaj opowiada się, że gdy pod koniec lat 90. Miro był wschodzącą gwiazdą Kaiserslautern, Joe radził się dawnych kolegów, jak uchronić syna przed pazernymi działaczami sportowymi. Odpowiadali, żeby trzymał go krótko, bo przewrócą młodemu w głowie. – U Mirka od małego było widać talent sportowy, ale nikt nie przypuszczał, że będzie tak wielką gwiazdą – przyznaje wujek Bogdan.
oceń
0
0
Podziel się

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Ostatnio dodane przez reporterów WP24

Pogoda długoterminowa materiał foto Pogoda długoterminowa dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody materiał foto Prognoza pogody dodane przez: Internauta WP24

więcej