więcej

Gdy dziecko ginie z domu.

Gość Niedzielny  Gość Niedzielny | dodane 2009-06-19 (11:05)

fot. Jupiterimages

opinie
drukuj


– Ponad 99 proc. zaginionych odnajduje się samych lub my ich odnajdujemy – mówi Puchalska. – Dlatego zaginięcia notorycznie uciekającego nastolatka nie traktujemy tak samo jak zaginięcia kilkulatka.

Według Andruszczak, nie wolno bagatelizować żadnej ucieczki. Nawet jeśli jest to dziesiąty gigant. – W każdym przypadku używamy słowa „zaginięcie”, a nie ucieczka. Bo chociaż większość zaginięć kończy się po upływie kilku dni, znamy przypadki, które wyglądały na „niewinne” ucieczki, a trwają do dziś... – mówi. Andruszczak zwraca też uwagę, że nawet kilkudniowe zaginięcie nastolatka może mieć fatalne skutki.

– Poza domem młody człowiek popada często w konflikt z prawem (kradzieże, rozboje). Grozi mu prostytucja. Jest też narażony na przygodne kontakty seksualne lub gwałt, a co za tym idzie na choroby weneryczne i AIDS. Dziewczęta – na niechcianą ciążę. Nastolatek pozbawiony opieki, wyobcowany i przestraszony, może sięgnąć po narkotyki, alkohol.

Dlaczego uciekają?

– Jest taka zasada: „patrz na dziecko z miłością, to nie ucieknie” – mówi Puchalska z KGP. – Dzieci uciekają z domów, w których czegoś brakuje. Może to być brak spokoju, bo rodzice piją, brak poczucia bezpieczeństwa albo brak miłości, której nie zastąpią pieniądze...

– Wbrew powszechnie panującej opinii, dzieci uciekają nie tylko z tzw. patologicznych domów, gdzie do-znają przemocy fizycznej, psychicznej lub są wykorzystywane seksualnie – mówi Andruszczak. – Coraz więcej dzieci ucieka z domów, w których czują się niepotrzebne, pominięte. To domy, w których rodzice nie mają czasu na rozmowę, bo albo są fizycznie ciągle nieobecni, albo zbyt zmęczeni, żeby rozmawiać... W prawie wszystkich przypadkach ucieczka jest wyrazem buntu przeciwko trudnej sytuacji, niezaspokojonym potrzebom. Czasem jest to pokłosie zawiedzionej miłości, czasem poczucia braku akceptacji ze strony rodziców.

Aleksandra Kiełczewska: – Większość dzieci ucieka przed wakacjami i w czasie ich trwania. Być może boją się reakcji rodziców na gorsze świadectwo? Być może nie umieją sobie poradzić ze stawianymi im wymaganiami...

Co robić, żeby nastolatki nie uciekały? – Rozmawiać! – mówi Andruszczak. – Szczerze, życzliwie, na tema-ty, które są dla dziecka ważne. To najlepsze antidotum na myśli o ucieczce. A jeszcze ważniejsze jest uważne słuchanie, podejmowanie dyskusji, a nie jej ucinanie, gdy nie zgadzamy się ze stanowiskiem dziecka. Bardzo ważna jest atmosfera panująca w domu: szacunku, zainteresowania i poczucia silnych więzi. Ważne jest też mądre dawanie dziecku przestrzeni na prywatny czas, własne sprawy.

– Nawet jeśli ucieczka jest jednorazowym wybrykiem, a wynikła z chęci przeżycia wakacyjnej przygody, nie lekceważmy jej – ostrzega Puchalska. – Nigdy nie wiadomo, jakie będą jej późniejsze skutki, czy się nie powtórzy.

Według psychologów, jeśli już dziecko ucieknie z domu i wróci, rodzic powinien zwalczyć swoje poczucie żalu i gniewu tak, aby w spokojnej atmosferze zacząć rozmowę o tym, co się wydarzyło.

Agata Puścikowska
oceń
8
0
Podziel się

Przeczytaj też

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
[2009-07-07 17:18]

Rzetelność
Gość Niedzielny jak zwykle przoduje jeśli chodzi o rzetelność przekazywanych informacji. "Statystycznie co dwa dni ginie w Polsce dziecko", "W Polsce ginie rocznie ok. 4–4,5 tys. dzieci". Wniosek: statystycznie w Polsce rok ma 8-9 tys. dni. Ja rozumiem, że GN jest skierowany do wierzących a nie do myślących ale pewne standardy powinny jednak obowiązywać.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
zuzola [2009-06-19 11:17]

jak ma się zdiecko
nie można sobie pozwolić na niefrasobliwość! trzeba mieć oczy szeroko otwarte i rozmawiać z maluchem!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~anka [2009-06-22 10:37]

nasz syn prawie sie zgubił rok temu nad morzem
tzn nie na plazy-poszlismy do toalety w jakims barze,najpierw mąz,pozniej ja,syn czekał pod drzwiami..wychodzę-małego niema! mąz mówi ze był ze mna ja myslałam ze poszedł do męza który stał na zewnątrz!!! myslałam ze zemdleje!wychodze z baru-ciemno,na ulicach tłok.,Boże i co teraz-dzwonic na policje"? mały miał 4,5 roku...!wracam do baru,tam był taki mały plac zabaw-nie ma,znowu wyszłam na ulice -nie ma!!!wróciłam-cos mnie,,tknęło"-w rogu ogródka piwnego za deskami gdzie własciciel tyrzymał jakies drobiazgi znalazłam naeszego synka =czyms tam sie zainteresowal! oto przykład głupoty ludzkiej-sama sie przyznaję-zostawiłam synka NA MINUTKĘ poza wc pod drzwiami gdy byłam w srodku! mamy nauczke -teaz jak ide do kibelka-np w tesco-małego mam ze soba-za nic go nie wypuszczę-wystarczy sekunda-a dziecko sie zgubi...

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~black [2009-06-22 09:15]

porwania
Chcialam ostrzec rodzicow - od jakiegos czasu w centrach handlowych, w calej Polsce giną dzieci. Wystarczy chwila nieuwagi... To jest przerażające... W Warszawie znaleziono porwane dziecko - po jakimś czasie - na ulicy, bezdomne, z wyciętą nerką. Porywają dzieci dla organów. Ja też mam dzieci i strzegę ich jak oka w głowie. Starszego syna uczę odpowiedzialności i czujności. Musimy chronić nasze dzieci przed złem, którego wokół jest coraz więcej.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
yrena [2009-06-19 23:05]

jeżeli ktoś jest rodzicem
to powinien wiedzieć że dziecku należy się 100% uwagi!!! trzeba sobie potrafić tak zorganizować czas by móc pogodzić codzienne obowiązki i opiekę nad dzieckiem!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Mimi [2009-06-21 12:05]

Dziecko od 6 lat wzwyż winno się trzymać rodziców
i pilnować niejako samo!!!! Mam 30 lat, w dzieciństwie jak pamiętam, mama tylko zerkała na mnie z okna a mnie do głowy by nie przyszło by gdzieś odejść, pójść z kimś (o tym mówiliśmy w domu). Nie można stawiać rodziców przed dylematem czy ugotować obiad czy spacer z dzieckiem bo w tzw sezonie mozna wiele miesięcy przeżyć bez obiadu w takim układzie. Dziecko ma być uświadomione i powoli rozszerzać należy mu samodzielność inaczej nie pozna świata i w wieku 30 lat ciągle będzie pytał się mamusi jak ma postąpić.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~ertyu [2009-06-22 14:14]

4567
Sama wpajasz dzieciom o ile je posiadasz że księża są zboczeni

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~1234 [2009-06-22 14:06]

bez tytułu
To Ty chyba nie masz pojęcia po co chodzi się do kościoła

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mama [2009-06-22 09:16]

trzeba pilnowac
witam ja mieszkam w takim jak opisane małym miasteczku też mamy plac zabaw przed blokiem ja mam 5 letniego syna i 2 letnią córkę i nigdy nie byli sami na placu zasze z nimi wychodze w wakacjie cięgle jestem przy nich ale jest chłopiec też 5 letni kolega mojego syna który ciągle jest sam od praktycznie rana do wieczora mama zerka przez balkon twierdzi że jest duży i może sam sie bawic ale przeraża mnie to że ona też nie pracuje jak ja a niechce jej sie wyjśc z dzieckiem na piaskownice w rezultacie chłopcem opiekują sie inne mamy które przychodzą na plac zabaw Martwi mnie mała wyobraźnia tej matki i oby nie doszło do jakiegoś nieszczęścia

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~funia [2009-06-22 08:35]

Nie zgadzam sie z toba,
Zaczne tak,tez mam 30 lat.Kiedy bylam mala oboje moich rodzicow pracowalo,wychowywala mnie babcia,ktora tez nie miala czasu.Pewnego razu zostalam na podworku poprostu sama mialam wtedy okolo 4 lat,wyobraz sobie,ze postanowilam tak z nudow pojsc za psem do lasu(mieszkalam na wsi) i tak sie tez stalo,tylko jakims cudem babcia wrucila z zakupow i zaczela mnie goraczkowo szukac a ja juz zdazylam przebyc z psem jakies 1,5km i mialam wchodzic do duzego gestego lasu- dodam jeszce,ze bylo to pozne popoludnie i juz bylo dosc ciemno,dalej mozna sie domyslic co by sie zemna stalo.....,wiec ja jestem przeczulona z wlasnego doswiadczenia i nigdy nie zostawiam coreczki samej.I jeszcze dodam,ze kazde dziecko jest inne,jedno spokojnie sie bawi,drugie szuka przygod.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
adminka balbinka [2009-06-19 23:08]

będąc w supermarkecie
co chwilę słyszę przez megafon - mała Malwinka szuka rodziców - jest w punkcie obsługi klienta, mały Szymek strasznie rozpacza i czeka na rodziców w pokoju ochrony. Ludzie jak można zgubić własne dziecko???

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
qrak [2009-06-19 23:09]

może niektórzy rodzice gubią dzieci specjalnie?
bo już mają dosyć opiekowania się nimi? to łatwy sposób. Albo zgubią dziecko w centrum handlowym i pójdą w tym czasie spokojnie do kina na piętrze by potem odebrać dzieciaka z punktu obsługi klienta.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
inniejszy [2009-06-19 23:07]

smutne ale prawdziwe
co raz więcej jest sytuacji zaginięcia czy zgubienia dziecka. Co raz więcej ogłoszeń o poszukiwaniu dzieci... zróbmy coś z tym!

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Ostatnio dodane przez reporterów WP24

Pogoda długoterminowa materiał foto Pogoda długoterminowa dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody materiał foto Prognoza pogody dodane przez: Internauta WP24

więcej