O sprawie Agnieszka Libera za pośrednictwem dziennikarzy informuje powiatowego rzecznika konsumenta. Ten lakonicznie stwierdza, że konsumentom przysługuje prawo do wymiany wadliwego towaru i kieruje ją do Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Tam z kolei odsyłają nas do gdańskiego oddziału Państwowej Inspekcji Handlowej.
–
Konsument musi się do nas zgłosić, abyśmy podjęli jakiekolwiek działania – mówi Waldemar Kołodziejczyk, rzecznik gdańskiego oddziału PIH. –
W najbliższym możliwym terminie pobieramy z danej partii towaru próbki do kontroli. Jeżeli stwierdzimy nieprawidłowości, zlecamy dalszą kontrolę, już u producenta. Agnieszka Libera kontaktuje się więc z producentem niebezpiecznego deseru.
–
Rzeczywiście, w ubiegły poniedziałek otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące szkła w słoiczku – mówi Katarzyna Gołojuch, kierownik działu centrum informacji dla rodziców Alima-Gerber SA. –
We wtorek przedstawiciel handlowy naszej firmy skontaktował się z konsumentem, aby odebrać zareklamowany produkt w celu wykonania odpowiednich badań. Jednak, mimo wcześniejszych ustaleń, konsument przesunął termin spotkania na czwartek. Słoik wraz z zawartością trafił więc do przedstawicieli firmy, a w piątek został wysłany pocztą kurierską do siedziby Alima-Gerber, do Rzeszowa.
Dopiero po ekspertyzach zarząd firmy zdecyduje, co dalej robić. Na razie ze sprzedaży nie wycofano innych deserów z tej samej partii. Przedstawiciele Alima-Gerber nie zdradzają ile ich było. Wiadomo natomiast za to, że trafiły one do różnych miast w całej Polsce. Przedstawiciele firmy Alima-Gerber SA twierdzą, że maszyny pracujące na ich linii produkcyjnej to najlepszy dostępny obecnie sprzęt.
Według nich jakość produktów i ich opakowań sprawdzana jest na każdym kroku. Specjalne urządzenia testują same opakowania i odrzucają te wadliwe. A jednak wpadka się zdarzyła. Czy ta była pierwsza? Nie wiadomo. Firma zasłoniła się tajemnica handlową, gdy pytaliśmy o podobne wpadki w przeszłości. –
Nie zależy nam na żadnym odszkodowaniu – mówi Agnieszka Libera, matka Jakuba. –
Chcemy to nagłośnić, żeby uprzedzić innych rodziców, by szczegółowo oglądali każdą łyżeczkę z posiłkiem dla niemowlaka, zanim trafi do jego ust.
Piotr Weltrowski