więcej

Jak mężczyźni reagują na poród?.

Logo dostawcy  wp.pl | dodane 2009-06-30 (13:40)

fot. Jupiterimages

opinie
drukuj

Adam dobrze pamięta chwilę, w której lekarze przecięli mięsień w miejscu intymnym, żeby dziecko mogło wyjść. - Ten dźwięk spowodował, że odczułem takie „o rany”. Jak przecinałem pępowinę, to miałem wrażenie, że przecinam kabelek. To nie było bolesne. Natomiast tutaj to było cięcie. Słychać i widać było chluśnięcie wód płodowych. Kiedy mały wyszedł i położyli go na brzuchu Sandry, to dopiero zobaczyłem jej szczęście na jej twarzy, a pamięć o bólu minęła – mówi Adam.

Maks miał 63 centymetry kiedy pojawił się na świecie. Przy takich rozmiarach dziecka, lekarze spokojnie mogliby zastosować cesarkę.

32-letni Marek: bałem się swojej reakcji

Marek poznał Olę na studiach. Po siedmiu latach znajomości postanowił się jej oświadczyć. Trzy miesiące po ślubie dowiedział się, że zostanie ojcem. Od początku był zdecydowany, że będzie uczestniczył w porodzie.

Najbardziej bał się swojej reakcji na krew. Wydawało mu się to makabryczne. Nie był pewien, czy nie zemdleje.

Kiedy upłynął tydzień od planowanego terminu, Marek zawiózł Olę do szpitala. Następnego dnia dostała zastrzyk na wywołanie skurczów i zaczął się poród. – Pamiętam, że bardzo mocno ściskała mi rękę – wspomina.

Poród poszedł gładko. Trwał sześć godzin i obyło się bez komplikacji. Przy przecinaniu pępowiny Marek czuł niezwykłą dumę. Z żony, z siebie, z nowo narodzonego synka. Wspomina, że jego syn do dziś ma te same rysy twarzy, co w chwili porodu.
Najbardziej bałem się swojej reakcji na krew. Wydawało mi się to makabryczne. Nie byłem pewien, czy nie zemdlejęMarek, ojciec Krzysia


Piotr: to była szkoła przetrwania

Piotr zadzwonił do Marty zapytać, jak się czuje. Powiedziała, że źle i że chce już jechać do szpitala. Wykonał więc jeszcze jeden telefon, tym razem do ochroniarza bloku, w którym mieszkali. Poprosił, żeby poszedł do Marty i pomógł jej, do czasu, aż Piotr przyjedzie. Następnie zadzwonił po taksówkę. Do domu dotarł w ciągu kilku minut. Już w taksówce powiedział wielkiemu, łysemu mężczyźnie (jak zapamiętał kierowcę), że jadą do rodzącej. Uprzedził, że nie przyjmuje odmowy. W razie, gdyby tapicerka się zachlapała, pokryje wszelkie koszta związane z naprawą. Kierowca odpowiedział, że rozumie i docisnął gaz. Na tyle mocno, że Piotr wylądował w domu w ciągu piętnastu minut.

Wcześniej zapłacili za poród rodzinny 600 zł, więc dostali osobną salę. A właściwie 500 zł, bo Piotr cieszy się, że dostali rabat za to, że w tym samym szpitalu chodzili do szkoły rodzenia. Sala była ładna – siedzenia, pufy, wanna.

Lekarze od początku byli dla Piotra nieprzyjemni. Nie szczędzili mu przykrych widoków. Wspomina, jak przyszła lekarka prowadząca, odkryła kołdrę i, wsadzając Marcie bezceremonialnie rękę w miejsce intymne, powiedziała: „Ooo, jest już rozwarcie. To będziemy rodzić”. Następnie odwróciła się w stronę Piotra i, wysuwając w jego stronę zakrwawioną dłoń, zapytała: „To co, idzie Pan z nami?”. To miała być dla niego lekcja przetrwania.

– Lekarze wiedzą jednak, że to są newralgiczne momenty. Czasem sekundy decydują o tym, czy ktoś przeżyje, czy nie – mówi Piotr. Jego zdaniem gorszy od ojca, który nie uczestniczy w porodzie, jest taki, który uczestniczy, ale dostaje ataków paniki i mdleje.

Adam: zostawili mnie sam na sam z dzieckiem

Adam przestraszył się, kiedy zobaczył spanikowaną lekarkę, biegającą i wołającą o pomoc. Wyszła sama główka, a skurcze ustąpiły. Nie chcieli ciągnąć za główkę, więc lekarka mocno nacisnęła na brzuch. - Wiedziałem, że coś jest nie tak. Przecież takich rzeczy się nie robi - wspomina oburzony. W końcu lekarzom udało się bezpiecznie odebrać poród.

Lekarze zapytali, czy chciałby przeciąć pępowinę. Odpowiedział, że tak, chętnie.

Kiedy wyszedł z sali, zobaczył porodówkę, w której stały trzy łóżka. Kobiety, jak w łaźni, były oddzielone od siebie kafelkowymi ścianami. Do pomieszczenia można było wejść przez przeszklone drzwi, przez które wchodzili i wychodzili lekarze. Te krzyki były straszne. Pewna kobieta podczas porodu cały czas krzyczała i wyzywała męża. Po tych wydarzeniach Sandra miała uraz. Musiało upłynąć osiem lat, zanim zdecydowała się na drugie dziecko.

Po zważeniu, zmierzeniu i oczyszczeniu dróg oddechowych z wód płodowych, Maksa włożono do szklanej rynienki na wózku i przekazano tacie. Wyprosili Adama na korytarz, pogasili światła i wyszli.

- Zostałem sam. Patrzę na małego, a on ssie palec. Porozmawiałem z nim trochę. Chciałem wejść do tej sali, gdzie była żona, ale nie pozwolili mi, bo lekarze właśnie ją zszywali. Zszywali pół godziny i tyle byłem z nim na tym korytarzu sam.
Żonę wywieźli na wózku, bo miała zastrzyk zewnątrzoponowy, więc nie mogła chodzić. Z tego wózka przełożyli na łóżko i wyszli – mówi Adam.
Sandrę strasznie bolało. Musiała zmieniać opatrunki. Nikt nie reagował, bo wszyscy już wyszli: - Sam biegałem po szpitalu i szukałem, gdzie są jakieś opatrunki. I tak od 20:00 do 23:00 musiałem ostro biegać, bo tej krwi leciało sporo. Zastanawiałem się, czy nie za dużo.

Wśród kolegów Adama są tacy, którzy absolutnie nie chcą być obecni przy porodzie. Argumentują, że żona nie będzie dla nich już tak atrakcyjna.
oceń
80
2
Podziel się

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~baba [2009-06-30 12:13]

Jak sie krowa cieli
byka nie ma obok. Tak było zawsze, że chłopów z domu wyganiano jak baba rodziła i tak się działo i w chłopskich chałupach i w szlacheckich dworach, a nawet magnackich pałacach. Hrabina pokazywała się hrabiemu już z dzieciątkiem przy boku, umyta, sucha i pachnąca w czyściutkiej pościeli. A dziś nowomodne wymysły każą chłopu, czy tego chce czy nie, ogladać cały ten bajzel z łożyskiem, krwią, kałem itp. Niektóry biedak jak to zobaczy to potem nie chce mu do żony stanąć. Znam takie przypadki zakończone nawet rozwodem...

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~AN [2009-06-30 15:14]

Ciekawa jestem ile w tym prawdy:)
Wszyscy tatusiowie (prawie wszyscy) na forum, którzy byli przy narodzinach swoich dzieci piszą ze to takie piękne, ze naturalne, ze obowiązek, że później szacunek do żony, przeogromna więź z dzieckiem i tra ta ta ta... A tak naprawdę...Nastepny artykuł mówi już o tym że polskie dzieci sa zaniedbywane przez ojców...:) Przez to ze byli przy narodzinach wydaje im sie ze wszystkie rozumy pozjadali. Poród juz dla nich zadnych tajemnic nie ma. Wiedza wiecej co żona czuła podczas porodu niż ona sama. To Ci dopiero... Piszą ze musza byc obecni przy porodzie zeby wesprzec swoja zone, zeby jej pomoc i psychicznie i fizycznie itd. Tylko że później kiedy matka z dzieckiem wraca do domu i pojawiają sie nieprzespane noce, pielegnacja, to cały zapał w tatusiach mija... I wtedy to juz kobiecie nie trzba pomóc. Bo musza sie wyspac przed praca, po pracy sa wypróci i nie maja juz sily na opieke nad dzieckiem. Poza tym tyle jest rozwodów, tyle zdrad małżeńskich... I to jest właśnie ten szacunek do żony który na porodówce tryskał uszami? No rzeczywiście... Kłamliwi i obłudni jesteście panowie. A kobiety które decyduja sie na porod w towarzystwie meża- po prostu ślepe i naiwne. Żeby nie napisać głupie... "No... ale to w końcu wasz tron..." ;)

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~nati [2009-07-25 13:14]

Pępkowe
a co sądzicie o pępkowym?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~agnieszka [2009-07-25 02:02]

Powinien być obowiązek obecności ojca przy porodzie jego dziecka !
Kobieta i dziecko nie mają takiego wyboru - muszą przeżyć ten koszmar i mężczyzna też powinien ! Każdy, kto chce się od tego wymigać po prostu nie nadaje się na życiowego partnera i ojca - to gnojek, który sam potrzebuje jeszcze mamusi co go ochroni przed ciężarami życia.... A już Ci, których wręcz brzydzi widok ciężarnej kobiety, to jakieś prymitywy bezmózgowe, a nie ludzie....Tfuuu... Mimo, że współczuję paniom, które po wspólnym porodzie zostały opuszczone przez ojców ich dzieci, to powiem im tylko - CIESZCIE SIĘ KOBIETY, bo lepiej, że tak wcześnie dowiedziałyście się o tym, że za partnera macie gnojka z mlekiem pod nosem i macie jeszcze mnóstwo czasu spotkać kogoś dorosłego ! Tamci co odeszli z takiego banalnego powodu nie są warci ani Was ani dziecka, bo życie przecież ciągle niesie nowe ciężary i problemy mniejsze lub większe, z którymi oni też by sobie nie poradzili i zostawialiby je na Waszych barkach !!! W naszym kraju to niestety jeszcze standard, że to kobieta opiekuje się potem i dziećmi i jeszcze takim nieudacznikiem... Potem po dziesięciu-piętnastu-dwudziestu latach masz już dość niańczenia tego dużego dziecka, ale nie masz już siły a może i odwagi, żeby kopnąć go tam gdzie powinnaś, i tak się męczysz do końca swoich dni... A niby po co (?) :-)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
mamapiotrusia [2009-06-30 14:02]

moja cesarka po 105 godzinach
04.05.2009 poniedziałek Skurcze nadeszły mnie od krzyża.. po wizycie w szpitalu zostaję odesłana do domu, bo KTG nie wykazuje zupełnie nic.. nie ważne, że ja się zwijam z bólu ważny jest zapis maszyny… 05.05.2009 wtorek godz. 01:20 Leżąc na łóżku zwijałam się z bólu.. w dalszym ciągu miałam skurcze, ale nie od brzucha tylko od krzyża.. ponoć najgorsze.. ja śmiało mogę powiedzieć, że są straszne, jak by ktoś w plecy wbijał setki noży.. pojechaliśmy do szpitala.. od paru miesięcy wiedziałam, że chcę w nim rodzić, podobał mi się jest odnowiony i nie czuć smrodu szpitala jak się w nim przebywa.. ten szpital to Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. prof. Witolda Orłowskiego mieszczący się w Warszawie.. i stało się od tej nocy żałuję, że wybrałam właśnie ten szpital. Trafiłam na Izbę Przyjęć położna podłączyła mnie do KTG, które nie wykrywa skurczów krzyżowych.. po zapisie przyszła do mnie lekarka niestety nie wiem jak się nazywała, ale była bardzo sympatyczna, zbadała mnie i stwierdziła, że skurcze faktycznie są, ale rozwarcie 0cm. Tylko dzięki temu, że termin porodu był na 26.04.2009 roku (tak, więc 8 dni po terminie) zostałam przyjęta do szpitala. I wtedy zaczął się horror.. Zostałam położona na sali dwu osobowej na łóżku porodowym i podłączona do zapisu KTG.. Mąż posiedział ze mną godzinę i pojechał do domku, aby nabrać sił na poród rodzinny, bo o takim właśnie marzyliśmy. Ja zostałam sama. Skurcze nachodziły mnie, co 5, 10 minut i były nie do zniesienia.. Po paru godzinach przywieźli na salę dziewczynę, która przy mnie urodziła piękną dziewczynkę, a ja dalej leżałam i się męczyłam..

odpowiedz

pokaż 19 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Pan Sułek [2009-06-30 15:35]

Ciężarówki.
Panoszą się dosłownie wszędzie. W dodatku każą sobie ustępować miejsca w PKS-ie czy nawet w pociągu dalekobieżnym. Spocone, grube i brzydkie. Apeluje więc: nie powinno się ciężarówek wypuszczać z domu moi drodzy przyszli ojcowie.

odpowiedz

pokaż 9 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~mama [2009-07-06 17:53]

a ja uważam
że trzeba trzymać fason-mój mąż po pierwszym porodzie ( z licznymi komplikacjami) zastał mnie wykąpaną uczesaną i uśmiechniętą-nie mam ochoty aby oglądał mnie w tak ekstremalnej sytuacji-sama nie wiedziałam że potrafię tak krzyczeć. obecnie czekam na drugie dziecko-i moje zdanie nie uległo zmianie-bóle porodowe to jedna z najcięższych rzeczy jakie można fizycznie znieść-nie mogłabym zaserwować takiego widoku i takiej dawki bezradności facetowi którego tak kocham-pozdrawiam

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~dna [2009-06-30 11:58]

kupa krwi,pot,smród no faktycznie jest na co patrzec
dajcie spokoj z facetami przy porodach,kupa krwi,pewna czesc ciała rozwalona,nacięta,babka spocona,śmierdząca,krzycząca,płacząca,potem facet ma wizje przy stosunku...rany,okropne.Troche godności.Przeżyłam -wiem

odpowiedz

pokaż 9 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~follow me [2009-06-30 12:15]

NIGDY NIE POZWOLIŁABYM facetowi być przy porodzie
powinien być w okolicy w razie potrzeby ale nie mógłby tego oglądać !TO NIE SHOW ;NATOMIAST przydałoby się aby mężczyzni wiedieli jak cięzki jest PORÓD po to ABY SZANOWAĆ KOBIETY I SWE DZIECI

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~taka jedna [2009-07-03 12:40]

hmm
czy zmiana słowa "zesrała" na "wydaliłam kał" zmienia sens wypowiedzi? ten krytyczny atak był bez sensu :)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~guru [2009-07-03 08:27]

Jest ich wiecej
Uwierz mi, ze coarz wiecej mezczyzn dba o zone i dziecko po porodzie, jak juz beda w domu zmeczeni , ale szczesliwi:) wiesz jestem ojcem od 15 m-cy i nasluchalem sie juz tyle mitów na temat porodu, ze wstret do zony itd. , ze moznaby bylo napisac kolejne wydanie mitologii tym razem nie greckiej ani rzymskiej tylko polskiej!!! dlatego reakcje i zachowania mezczyzn sa rozne i indywidualne, wiec nie mozna powiedziec, ze mezczyzna jest mezczyzna tylko na porodowce, a potem olewuła i mam gdzies zone i dziecie, bo jestem zmeczony. Jak juz pisalem na poczatku takich mezczyzn na szczescie jest juz coraz mniej:) tylko sie o tym nie mowi!!! pozdrowienia z upalnego Darłówka:)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
narodowiec [2009-07-02 15:42]

przyznaję - zemdlałem
i to mną musieli się zająć bo rozwaliłem głowę o posadzkę.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
Barbara [2009-07-02 15:40]

przy pierwszym porodzie
chciałam by mąż był przy mnie. Ale przy kolejnych dzieciach to już nie było tak ważne. Tzn to mogłaby być Mama czy przyjaciółka.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~steve jonder [2009-06-30 12:17]

Może to nie jest obrzydliwe ale zgadzam się że normalna
kobieta nie będzie żadała od mężczyzny asystowania przy porodzie. Pomóc jej nie może a tylko raczej przeszkodzić, niestety kobieta musi przejść przez to bez partnera a on musi czekać na wiadomość ze łzami w oczach.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~jola [2009-06-30 08:54]

obrzydliwe...
nigdy nie zgodziłabym się na obecność mojego męża przy porodzie. To jest obrzydliwe!!

odpowiedz

pokaż 33 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~aaaa... [2009-06-30 14:45]

a ja
jak rodzilam to sie zesralam i maz to widzial i nadal mnie kocha hehe

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Erka [2009-06-30 11:20]

Cesarka to bajer, nie ma cięcia, rozerwania
i kiereszowania, później taka kobieta już nie jest atrakcyjna dla męża.

odpowiedz

pokaż 16 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~szambelan krasikonik [2009-06-30 13:48]

ja tez lubie
ja patrze na żone jak rodzi jak zmienia tampony i szczy a za to ona oglada mnie szczelajacego klocki i dlubiacego w nosie i uszach w koncu jestesmy jednoscia to takie piekne....

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~MojePrawoWyboru [2009-06-30 17:00]

Poczytalem wasze wypowiedzi i .......
.....tylko utwierdzilem sie w przekonaniu ze, nie chcialem, niechce , nigdy niebede chciał miec dzieci!!! Dziekuje serdecznie za cale to przetaczanie sie z kobieta przez porodówki zlobki przedszkola, wybieranie szkól i cala reszte cudawianków A teraz prorodzinni Polacy tak nienawidzący singli i podlych egoistów takich jak ja, zapraszam do "mondrej" konwersacji, mozecie obrzucic mnie miesem hehehe Uprzedzajac fakty napisze tylkoze mam 26 lat jestem w miare przystojnym sromnym facetem wykonujacym normalna dobrze platna prace, nie mam kompleksow i szcesliwie zyje sobie w naszym kraju sporadycznie udzielajac sie na forach internetowych a pieniadze na swoja emeryture juz skrupulatnie odkladam wiec prosze nie piszcie bredni w stylu "a kto potem bedzie pracowal na Twoja emeryture" itd. itp. p.s. Zal mi tylko wszystkich tych biednych facetów ktorzy po 10 czy 20 latach w malzenstwie zostana potem kopnieci w tylek i beda musieli bulic alimenty, za duzo juz tego widzialem do okoła p.s.2. Tym ktorzy twierdza ze prawdziwy facet powinien wybudowac dom zasadzic drzewo i splodzic syna, czytaj załozyc rodzine, zycze powodzenia. Osobiscie bez tych ceregieli potrafie sobie udowodnic ze jestem 100% facetem dajac sobie rade w zyciu i walczac z przeciwnosciami losu.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~3miasto [2009-06-30 15:41]

WG. BADAŃ AMERYKAŃSKICH PORÓD RODZINNY TO MASAKRA
PO PORODACH RODZINNYCH RYZYKO ROZWODU ROŚNIE O 40% ! NAJPRAWDOPODOBNIEJ JEST TO ZWIĄZANE Z OGLĄDANIEM ŻONY W BARDZO NIEATRAKCYJNEJ SYTUACJI, CO ZMNIEJSZA ZAINTERESOWANIE MĘŻA.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Ostatnio dodane przez reporterów WP24

Pogoda długoterminowa materiał foto Pogoda długoterminowa dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody materiał foto Prognoza pogody dodane przez: Internauta WP24

więcej

Sonda

Jaki prezent dasz swojej Mamie?

liczba oddanych głosów: 1144