więcej

A1 z coraz dłuższym poślizgiem.

Polska Dziennik Łódzki  Polska Dziennik Łódzki | dodane 2010-02-09 (10:10)
drukuj

Kolejne opóźnienie w budowie łódzkiego odcinka autostrady A1.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odrzuciła właśnie i odesłała do poprawek projekt budowlany naszego odcinka autostrady. Tracimy przynajmniej kilka tygodni, a być może nawet miesięcy. Tymczasem zegar bije - do mistrzostw Euro 2012 zostało 25 miesięcy. Już chyba tylko urzędowy optymizm każe władzom wierzyć w możliwość wybudowania A1 do maja 2012 r.

W styczniu 2009 r. wydawało się, że prace nad autostradą na odcinku Stryków - Pyrzowice wkrótce ruszą z kopyta. Ministerstwo Infrastruktury podpisało wtedy umowę z konsorcjum Autostrada-Południe, które miało wybudować trasę, a w przyszłości nią zarządzać. A-P miała rok na zebranie 7,5 mld zł na budowę drogi. Niestety - konsorcjum nie zdobyło takich pieniędzy. Dwa tygodnie temu zaskoczony rząd musiał ogłosić plan B: autostradę zbuduje państwo. W tym momencie było wiadomo, że tracimy przynajmniej pół roku. Urzędnicy zapewniali jednak, że opóźnienia nie będą większe, bo A-P przygotowała i zostawiła w GDDKiA projekt budowlany.

Tymczasem po dwóch tygodniach okazało się, że projekt jest... zły. W oficjalnym komunikacie GDDKiA informuje, że wymaga on "istotnych zmian". Zastrzeżenia budzą trzy kwestie. br />
- Konstrukcja autostrady i mostów powinna być mocniejsza, przystosowana do większego natężenia ruchu - mówi Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.

Przygotowany projekt w wielu miejscach nie jest też zgodny z wymogami tzw. decyzji środowiskowej. Np. zbiorniki retencyjne zostały umieszczone zbyt blisko przejść dla zwierząt i teraz muszą zostać przesunięte.

I problem trzeci, czyli biurokracja - w projekcie nie uwzględniono wymaganych uzgodnień, które należy uzyskać choćby od samorządów gmin, przez które będzie przebiegać droga.

GDDKiA poprosiła konsorcjum A-P o jak najszybsze dokonanie poprawek. Problem w tym, że nikt nie wie, co to znaczy "jak najszybciej".

Swój komunikat GDDKiA kończy zdaniem: "Podkreślamy, że to od szybkości działań APSA w tej kwestii zależą dalsze procedury związane z uzyskiwaniem pozwolenia na budowę dla tego odcinka autostrady A1 i wybór wykonawcy prac".

- Poprawki zajmą kilka tygodni, na pewno nie miesięcy - zapewnia Marcin Hadaj.

Urzędnicy nie przewidują jednak żadnych kar. Jaki więc konsorcjum ma interes w tym, aby szybko zmienić projekt? - Możemy im zapłacić za ten projekt, albo nie. A to jest ponad 100 mln zł - stwierdza Hadaj.

Adrian Furgalski, ekspert z zespołu doradców TOR, nie jest już takim optymistą, jeśli chodzi o terminy dokonania poprawek. - Unia Europejska i Europejski Bank Inwestycyjny, który wyłoży połowę pieniędzy na autostradę, są bardzo wrażliwe na kwestie związane ze środowiskiem naturalnym. Dokonanie poprawek w tej materii to nie jest pstryknięcie palcem. To samo dotyczy konstrukcji drogi. Nie znam szczegółów, ale zwłaszcza ostatnie zdanie z komunikatu GDDKiA pozwala mi się domyślać, że sytuacja jest krytyczna - stwierdza Furgalski. Dodaje jednak tonująco: - Mimo wszystko nie darłbym szat. Od dawna przekonuję, że i tak nie mamy już szans, by wybudować tę autostradę na Euro 2012. Nie ma się więc co napinać. Należy się skupić na wybudowaniu drogi, tam gdzie dziś nie ma jej w ogóle, czyli od Piotrkowa na północ. Na południe pojedziemy na razie dwupasmową gierkówką - dodaje Furgalski.

A1 jest pechową inwestycją. Jej budowa w naszym regionie rozpoczęła się w latach 80. Skończyło się jednak na 18 km pod Piotrkowem. Inwestycja miała się rozpocząć od nowa w połowie lat 90., jednak na prawie 10 lat sparaliżowały ją konflikty z mieszkańcami. Później jeszcze kilka lat zajęło doprowadzenie do przetargu, w którym wygrało konsorcjum A-P. Jak się okazało, nie był to koniec problemów.

Rządowi grunt pali się pod nogami nie tylko w przypadku A1. W poniedziałkowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej" wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski obwieścił, że w przypadku planowanych dróg ekspresowych aż 50 procent tzw. decyzji środowiskowych wymaga poprawek. Ich wprowadzenie oznacza kolejne opóźnienia. Czy są wśród zagrożonych inwestycji "łódzkie" drogi S8 i S14? GDDKiA zapewnia, że nie.

Oficjalne wydanie internetowe www.polskatimes.pl/DziennikLodzki

(Piotr Brzózka, mj)

oceń
0
0
Podziel się

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~kier31 [2010-02-09 20:01]

Nawet polityka miłości miłościwie nam panującego
jak widać nie pomaga

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
kimi [2010-02-09 10:37]

hmmm
chyba to nikogo nie dziwi! temat autostrad w naszym kraju jest od lat nie zmienny ! ciągle ta sama kiszka!

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Ostatnio dodane przez reporterów WP24

Pogoda długoterminowa materiał foto Pogoda długoterminowa dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody materiał foto Prognoza pogody dodane przez: Internauta WP24

więcej