Kazminierz M. Ujazdowski, Ludwik Dorn i Paweł Zalewski chcą zrezygnować z funkcji wiceprezesów PiS - dowiedziała się "Rzeczpospolita". To protest przeciwko temu, co się dzieje w partii.
Pierwszy raz trzech z czterech wiceprezesów PiS mówi jednym
głosem: w partii trzeba zmienić sposób zarządzania. I choć żaden z
nich nie krytykuje prezesa Jarosława Kaczyńskiego, to nie
odpowiada im, że w ostatnim czasie większość decyzji była
podejmowana przez niego lub przez ścisłe grono jego
współpracowników.
Prezes Kaczyński stał się jednoosobowym
zarządem partii - oburza się poseł PiS, który chce pozostać
anonimowy.
Wiceprezesi proponują "plan reformatorski".
Chodzi o to, by
przywrócić Komitetowi Politycznemu jego rolę, oraz by wprowadzić
wewnętrzną swobodę partyjną - tłumaczy gazecie
Ujazdowski.
Te postulaty nie trafiają na podatny grunt.
Zarzut, że decyzje
nie są podejmowane kolegialnie, nie ma nic wspólnego z faktami -
twierdzi wicepremier Przemysław Gosiewski.
Podobnego zdania jest sekretarz generalny partii Joachim
Brudziński. Według niego, wprowadzenie mechanizmów, o których
mówią wiceprezesi, nie wyjdzie
PiS na dobre.
Te pomysły nie
przysłużyłyby się partii, bo my jesteśmy na takim etapie
zakorzeniania PiS w świadomości społecznej, że mogłyby one grozić
utratą sprawnego zarządzania - tłumaczy.
Gazeta podaje, że spór o model zarządzania nie jest jedynym,
który toczy się w PiS. Wokół wiceprezesów skupiła się grupa posłów
domagających się rozliczenia osób odpowiedzialnych za wyborczą
porażkę, w wyniku której rząd PiS musi podać się do dymisji.
Kaczyński na razie próbuje odsunąć w czasie dyskusję na ten temat.
Za miesiąc ma się odbyć kongres partii, podczas którego działacze
PiS w głosowaniu nad wnioskiem o wotum zaufania dla prezesa partii
zdecydują, czy powinno dojść do zmiany w kierownictwie.
W tle tych sporów odbywa się walka o dwa stanowiska:
wicemarszałka Sejmu oraz przewodniczącego Klubu Parlamentarnego
PiS. Bój toczą ze sobą dwie frakcje: jedna skupiona wokół trzech
wiceprezesów proponuje, by wicemarszałkiem był Ujazdowski, a
szefem klubu
Dorn. Ludwik Dorn z żelazną konsekwencją będzie
realizował linię partii i nie da się sprowadzić do roli
przedmiotu. Klub będzie istotnym podmiotem polityki partii, a nie
bezwolnym instrumentem - twierdzi jeden z rozmówców "Rz".
Druga z partyjnych frakcji to tak zwany zakon, czyli dawni
działacze PC. Proponują oni, by wicemarszałkiem Sejmu został
Krzysztof Putra, a szefem klubu Gosiewski.
M.in. o tym dyskutował w niedzielę późnym wieczorem Komitet
Polityczny. Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika jednak, że
wszystko już dawno zostało ustalone i stanowiska sejmowe przypadną
Putrze i Gosiewskiemu. (PAP)