"Gazeta Polska" poinformowała, że
współpracownikiem WSI był sekretarz programowy TVN. Czy to
przykład politycznej zemsty, odpowiedź PiS na program "Teraz my",
w którym TVN pokazała negocjacje posłów Lipińskiego i Mojzesowicza
z Renatą Beger? - stawia pytanie redaktor naczelny dziennika "Rzeczpospolita" Paweł
Lisicki.
Rzeczywiście, trudno tych dwóch faktów nie łączyć. Trudno
uwierzyć, że informacja podana przez "Gazetę Polską" nie była
kontrolowanym przeciekiem. Zdaje się na to wskazywać kilka faktów:
były współpracownik tygodnika jest rzecznikiem ministra
Macierewicza, a
PiS od samego początku afery z taśmami twierdziło,
że zmontowały ją służby. Świadczy też o tym reakcja posła Marka
Kuchcińskiego, który, nie czekając na potwierdzenie informacji
dziennikarzy "Gazety Polskiej", zażądał od
TVN wyjaśnień.
Zdaniem autora komentarza, możliwy jest też inny scenariusz. Nie
sposób jednak wykluczyć, że któremuś ze współpracowników
Macierewicza puściły nerwy i postanowił podzielić się informacjami
zebranymi w trakcie prac przy likwidacji WSI.
Od chwili powołania na stanowisko likwidatora
WSI zarówno postać
ministra Macierewicza, jak i jego działalność budziły duże
wątpliwości. Krytycy zarzucali mu stronniczość i nadmierną
podejrzliwość. Przynajmniej w jednym wypadku mieli rację:
wypowiedź Macierewicza o polskich ministrach spraw zagranicznych
nie była myślowym skrótem, ale przejawem porywczości i braku
zdrowego rozsądku.
Ale jest też druga strona medalu. Przyglądając się ostatnim
komentarzom do rozwiązania WSI, Paweł Lisicki ma wrażenie, że
Polskę spotkało wielkie nieszczęście.
Najpierw czytam, że do
pracy nie wpuszczono kilkudziesięciu byłych oficerów WSI. Później
słyszę, że to dowód na to, że cały wywiad się rozpada i że polscy
żołnierze w Iraku i Afganistanie zostali wydani na pastwę wroga.
Tak jakby komentatorom zupełnie umknęło to, co najważniejsze: za
oczyszczenie służb wywiadowczych z ludzi mających niejasne
powiązania z byłym radzieckim wywiadem warto było zapłacić każdą
cenę. W służbach niepodległej Polski nie powinno być dla nich
miejsca. I jeśli Macierewiczowi uda się ich pozbyć, będzie to jego
wielka zasługa - uważa autor komentarza w "Rz". (PAP)
Więcej:
Rzeczpospolita - Kosztowny przeciek