Detektyw Krzysztof Rutkowski oskarża przed komisją śledczą prokuraturę ws. porwania Krzysztofa Olewnika. Z aresztu wychodzi wcześniej jeden z podejrzanych w tej sprawie. Rodzina zamordowanego protestuje(PAP).
Prywatny akt oskarżenia przeciwko Włodzimierzowi Olewnikowi złożył w Sądzie Rejonowym w Sierpcu w woj. mazowieckim detektyw Krzysztof Rutkowski. Zarzuca on ojcu porwanego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika - jak powiedział - znieważenie publiczne i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji za pośrednictwem środków masowego przekazu. Grozi za to do dwóch lat więzienia.
Prokuratorzy sprawdzają, czy ktoś przejął adres mailowy obrońcy policjantów ze sprawy Olewnika - dowiedziała się "Rzeczpospolita". Śledczy dotarli do nowego tropu wskazującego, że włamywaczom, którzy w lipcu weszli do domu Jolanty Turczynowicz-Kieryłło - chodziło o coś więcej niż zwykły rabunek.
Poseł PiS Antoni Macierewicz przekazał do warszawskiej prokuratury okręgowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW). Sprawa dotyczy decyzji SKW z października ubiegłego roku o odebraniu Macierewiczowi certyfikatu dającego dostęp do tajnych informacji i działań Służby w tej sprawie.
Antoni Macierewicz i Anna Zalewska mają być kandydatami klubu PiS do sejmowych komisji śledczych - wynika z nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do kierownictwa klubu. Macierewicz ma zasiąść w komisji badającej okoliczności porwania i śmierci Krzysztofa Olewnika; Zalewska - w komisji badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy.
Sprawa Krzysztofa Olewnika to szkoleniowy przykład, jak nie prowadzić śledztw; jeden wielki dramat, kompromitacja policji i prokuratury, wręcz niewyobrażalna liczba błędów i niewłaściwych zachowań - powiedział przed sejmową komisją śledczą ds. Olewnika b. wiceprokurator generalny Kazimierz Olejnik. Potwierdził, że w grupie policjantów z Centralnego Biura Śledczego działał "kret", czyli osoba przekazująca na zewnątrz informacje o prowadzonych działaniach.
- oja pamięć tak daleko nie sięga - w ten sposób Zygmunt Kapusta, b. prokurator apelacyjny w Warszawie, odpowiedział na pytanie sejmowej komisji śledczej ds. Krzysztofa Olewnika o to, co zrobił, gdy 30 listopada 2001 r., trzy dni po porwaniu, o sprawie powiadomiła go prokuratura z Płocka.
