Według premiera Donalda Tuska, treść zmian w
ustawie kompetencyjnej dotyczącej współpracy między prezydentem,
rządem i parlamentem w sprawach UE "nie była przedmiotem ustaleń"
w czasie jego spotkania z Lechem Kaczyńskim na Helu.
Marcowe spotkanie na Helu miało służyć wypracowaniu kompromisu w
sprawie ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Prezydent i szef rządu
ustalili m.in., że nastąpi nowelizacja ustawy o współpracy rządu z
parlamentem w sprawie członkostwa Polski w UE, czyli tzw. ustawy
kompetencyjnej z 2004 r.
Treść ustawy kompetencyjnej nie była przedmiotem ustaleń; bo
nikt tego nie ukrywał, przecież także prezydent i wszyscy byli
tego świadomi, że tak naprawdę w Juracie prezydent szukał wyjścia
z tego zaułka, w który został wpędzony trochę własnym orędziem, a
trochę działalnością swojego brata i jego partii - powiedział
Tusk w poniedziałek rano w TVN24.
Premier podkreślił, że dzień po spotkaniu na Helu bardzo
szczegółowo zreferował na konferencji prasowej ustalenia spotkania
z prezydentem i - jak zaznaczył - mimo że minęło wiele tygodni,
"nikt tego nie kwestionował".
W zeszłym tygodniu własny
projekt ustawy kompetencyjnej
przedstawił klub PiS. Przedstawiciele tej partii przekonywali, że
projekt został skonsultowany z Kancelarią Prezydenta; zakłada on
m.in., że przedstawiciele Polski na forum UE będą musieli
dysponować zgodą prezydenta, Sejmu, Senatu i Rady Ministrów w
sprawach dotyczących zmiany sposobu podejmowania decyzji przez
instytucje UE (np. zmiany zasad głosowania).
Tusk przyznał, że "PiS ma prawo złożyć własny projekt", ale - jak
stwierdził - zawartość tego projektu "nie ma nic wspólnego" z jego
ustaleniami z prezydentem.
Niezależnie od tego, że prezydent i były premier są do siebie
bardzo podobni, dokładnie wiem z kim rozmawiałem w Juracie i to
był z całą pewnością prezydent - dodał premier.
Tusk poinformował, że rząd przesłał założenia dotyczące zmian
ustawy kompetencyjnej do Prezydium Sejmu.
Przekazałem do
Prezydium Sejmu, zgodnie z moim zobowiązaniem, założenia, taki
projekt ustawy, który z punktu widzenia rządu i prawników rządu
byłby optymalny - podkreślił.
Pytany co jest w przesłanym projekcie, powiedział: "w założeniach
szanujemy konstytucyjne uprawnienia poszczególnych organów
władzy". Tłumaczył, że rząd podejmując jakiekolwiek decyzje
dotyczące kluczowych spraw "Polska w UE" odpowiadałby przed całym
Sejmem, a nie tylko przed jego komisjami.
Ale to jest tak
naprawdę drobna korekta - ocenił szef rządu.
Tusk przypomniał w tym kontekście, że w czasie zeszłorocznego
szczytu UE, na którym negocjowany był
Traktat Lizboński, Lech
Kaczyński samodzielnie podejmował decyzje dotyczące zmiany
polskiego stanowiska w sprawie sposobu podejmowania decyzji w UE.
Chciałbym jeszcze raz zwrócić państwa uwagę, że wtedy, kiedy
prezydent Lech Kaczyński zmieniał ustalenia, które zapadły w
kraju, dotyczące np. sposobu ważenia głosów w przyszłym Traktacie
Lizbońskim, to nikt w PiS - mimo uchwały sejmowej - nie podnosił
krzyku i alarmu, że Lech Kaczyński prowadzi zbyt samodzielną
politykę, mimo że odstąpiono na tym spotkaniu od korzystnego
zapisu dla Polski - dodał Tusk.
(mj)