Dwa koncerty Mozarta, dwie symfonie Dworzaka. A w roli głównej - Grzegorz Nowak, polski dyrygent, kierujący londyńską Królewską Orkiestrą Symfoniczną. - Zapowiada się prawdziwa, muzyczna uczta - komentowali melomani przed koncertem.
Wielkie nazwiska, niezapomniane występy. Polski przedsiębiorca Arkadiusz Marczewski przyznaje, że przynajmniej raz miesiącu odwiedza to miejsce. - W Cadogan Hall zawsze jest znakomita atmosfera i wyrobiona publiczność. Dobra
muzyka jest najlepszym lekiem, to jest to - przyznaje Marczewski, dodając, że dzisiejszy wieczór zapowiada się szczególnie ciekawie.
Polak za dyrygenckim pulpitem i jedna z najlepszych orkiestr symfonicznych świata.
Koń bojowy Ramma
Sala jest prawie pełna. Ostatnie rozmowy, przeglądnie programu. I w końcu jest. Grzegorz Nowak rytmicznym krokiem wchodzi na scenę. Głęboki ukłon, przywitanie z orkiestrą i zaczynamy. Zagrali. Pierwsze takty, pierwsze dźwięki; zgodny rytm instrumentów, wyczucie tempa.
Najpierw
koncert na obój Wolfganga Amadeusza Mozarta. Mistrz skomponował go w kwietniu 1777 roku specjalnie dla Giuseppe Ferlendisa. Co ciekawe, Ferlendis - który pracował w chórze arcybiskupa, a jego wynagrodzenie było o czterdzieści florenów wyższe niż Mozarta - sam również napisał znakomity koncert na obój, niesłusznie potem przypisywany Mozartowi. Jednak to właśnie dzieło mistrza od razu zrobiło wielką furorę. W kolejnych miesiącach grane było tak często, w tym przez słynnego Friedricha Ramma, że sam kompozytor nazwał je żartobliwie "Koniem bojowym Ramma".
Dzisiejszego wieczora na oboju gra John Anderson, artysta znakomicie wczuwa się w nastrój. Zarówno sali, jak i wykonywanych utworów. Jest dobrze, a nawet jeszcze lepiej - publiczność nie żałuje braw.
Czas na 8. Symfonię Antonina Dworzaka, utwór skomponowany w połowie 1889 roku, a po raz pierwszy zaprezentowany kilka miesięcy później w Pradze. Potem był
Londyn, Frankfurt oraz Cambridge, gdzie odegrano go podczas uroczystości związanych z nadaniem honorowych doktoratów.
- Ta symfonia ma się różnić od innych, jest poszukiwaniem nowych dróg - mówił Dworzak o swoim dziele. Czym miała się wyrażać owa oryginalność? Między innymi tym, że w pierwszych taktach wiolonczele grają melodie w innej tonacji, tak zwanym złym kluczu.
Droga dyrygenta
Przerwa. Czas rozprostować kości, druga część koncertu rozpocznie się dopiero za... godzinę. Jest okazja porozmawiać, jest okazja wymienić wrażenia. A tych nie brakuje. Tym bardziej, że na koncercie poza Brytyjczykami jest też sporo Polaków. - Świetny wieczór. Przyszłam tu specjalnie na Grzegorza Nowaka, rezygnując z innej ciekawej imprezy, i muszę przyznać, że nie zawiodłam się - mówi Anna Kasprzak, pracująca jako menedżer w jednej z brytyjskich firm.
Kontakt z orkiestrą, opanowanie muzycznego warsztatu. Kunszt Nowaka rzeczywiście robi wrażenie. Podobnie jak jego artystyczna droga. Absolwent Akademii Muzycznej w Poznaniu, od trzydziestu lat wojaży po świecie. W Stanach Zjednoczonych, gdzie wygrał stypendium doktoranckie, wykładał w Eastman School of Music oraz w Tanglewood. Był asystentem Kurta Masura w Filharmonii Nowojorskiej, występował niemal we wszystkich wielkich salach koncertowych świata.