W tradycyjnych Chinach (zresztą i dziś w sądach „ludowych” na prowincji) stosuje się tzw. sprawiedliwość serii. Procedurę tego typu używa się gdy system norm jest niejednoznaczny lub wewnętrznie sprzeczny, a wartości na które powołują się skonfliktowane strony – uznane są za równie ważne.
Sąd nie może więc dokonać jednoznacznego orzeczenia kto ma rację: ustala jedynie, że spór jest nierozstrzygalny. Materialnych konsekwencji działań, które doprowadziły do sporu nie da się (i nie należy w tej sytuacji) cofnąć, ale owo procedowanie doprowadza do trzech pozytywnych skutków. A więc – obie strony są wygrane. Owe skutki to, po pierwsze – nowa wiedza, czyli – zrozumienie jak wygląda dany problem z innej, niż dotychczas stosowano, perspektywy. Po drugie – to okazja do wypowiedzenia się i wysłuchania, co oznacza publiczne uznanie wagi stanowisk obu stron. Po trzecie, przyznaje się, iż wartości przywołane przez obie strony są równie cenne, więc przy podobnym sporze w przyszłości sąd zastosuje sprawiedliwość serii i skłoni się do rozwiązania preferującego stanowisko w obecnym sporze przegrywające, w sensie nie dających się cofnąć skutków materialnych.
Sprawiedliwość realizuje się w ramach tej procedury dopiero poprzez sekwencje orzeczeń w odrębnych sprawach, dotyczących podobnych kwestii. Dopiero bowiem cały łańcuch sprzecznych ze sobą orzeczeń sądu, wychodzących z założenia, że wszystkie uzasadnienia normatywne są równoprawne i każdemu należy się gratyfikacja – tworzy sprawiedliwość serii. I mimo, że w każdej kolejnej sprawie występują już inni ludzie – sąd, pozwalając każdej ze stron kolejno wygrać – potwierdza równoprawność wartości na które się powołują.
Ten typ egzekwowania sprawiedliwości podtrzymuje wspólnotę, bo potwierdza iż równie ważne są różne, wyznawane w jej ramach systemu wartości. Ale indywidualnie uzyskuje się tylko satysfakcję z możliwość zaprezentowania publicznie własnego stanowiska.
Podobne rozwiązania stosowano w państwach kolonialnych (Indie, Egipt) gdzie różne grupy etniczne i religijne odwoływały się do odmiennych hierarchii wartości. Seria wyroków sądu, w której kolejno wygrywały wszystkie strony sporu miała zademonstrować równoprawność wszystkich hierarchii i utrwalić harmonię całej wspólnoty. W Afryce, z ich słabym państwami, do dziś tak właśnie działa sąd starszyzny próbującej godzić ludzi z różnych plemion.
Czemu o tym w ogóle piszę? Otóż wydaje się, że nowa formuła UE, uznająca równoprawność różnych hierarchii wartości – i tym samym znosząca je wszystkie – może stanąć przed podobną sytuacją. Konkurujące ze sobą uniwersalizmy zastąpi sprawiedliwość serii!
Prof. Jadwiga Staniszkis specjalnie dla Wirtualnej Polski
(mj)
wiadomości
w innych serwisach WP
| Jadwiga Staniszkis (27) | tadeusz242 2008.05.15 06:27 | | Myślałem że już tego ludka nie będę oglądał , a tu ona znowu... » | |
| No kurczę. (9) | jeden z hołoty 2008.05.15 07:33 | | Trzeba zatrudnić tłumacza z języka o tempora o mores pani... » | |
| Pani prof. Jadwiga S. | zdegustowany wykszt. 2008.05.15 14:13 | | chyba popełnia ostatnio swą tfu!rczość na kolanie,siedząc w... » | |
| Pani Profesor! (3) | lusia 2008.05.15 12:32 | | W państwie wyznaniowym takie coś, jak racja obu stron, jest nie do... » | |
| Szanowna Pani Profesor, (17) | j23 2008.05.15 10:31 | | Unia to wspólnota,a wspólnota to samowystarczająca komuna. Pierwszą... » | |
|
Masz swoje poglądy? Tu jest miejsce, gdzie możesz je swobodnie
wyrazić! Pisz, komentuj i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będziemy
tolerować niecenzuralnych wypowiedzi i wulgaryzmów. Wymieniaj poglądy
a nie obelgi.
Zasady Opinii