więcej

To nie on był agentem "Żurkiem".

Polska Gazeta Krakowska  Polska Gazeta Krakowska | dodane 2011-12-23 (14:10)
drukuj

- Cieszę się, że po trzech latach starań już nie ciążą na mnie zarzuty współpracy ze służbami specjalnymi. To piękny dzień - nie krył uradowany 83-letni prof. Jan Rapacz. Krakowski sąd uznał, że naukowiec nie współpracował z Urzędem Bezpieczeństwa w Myślenicach i nie był tajnym agentem o ps. "Żurek".

Jan Rapacz to immunogenetyk, absolwent dawnego Wydziału Rolnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1991 r. otrzymał zaszczytny tytuł doktora honoris causa Akademii Rolniczej w Krakowie (obecnie Uniwersytet Rolniczy). Na stałe mieszka w Stanach Zjednoczonych, gdzie prowadzi unikalne w skali światowej badania, które pozwoliły na opracowanie nowoczesnych leków antycholesterolowych. Jest też wykładowcą na Uniwersytecie Wisconsin-Madison.

Wyjechał z Polski w latach 60., ale przeszłość dopadła go w 2008 r., gdy historyk Grzegorz Baziur oskarżył go w III tomie "Krakowskiego Rocznika Historii Harcerstwa", że współpracował z komunistyczną bezpieką. Historyk znalazł informacje, że Rapacz miał zostać zwerbowany 29 stycznia 1954 r. przez funkcjonariusza Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Myślenicach jako TW "Żurek". Kilka lat później, już jako naukowiec, miał otrzymać pomoc bezpieki przy uzyskaniu rocznego stypendium naukowego w USA w 1961 r. Miała to być nagroda za "realizację zadań wywiadowczych".

Po tym artykule prof. Rapacz, chociaż nie pełnił żadnej funkcji publicznej i nie podlegał lustracji, zwrócił się do krakowskiego sądu z wnioskiem o autolustrację. Chciał oczyszczenia z zarzutów.

- Wielomiesięczna kwerenda w naszych archiwach pozwoliła odsłonić kulisy tej sprawy - potwierdza Łukasz Herjan, prokurator Instytutu Pamięci Narodowej. Okazało się, że w Lubniu koło Myślenic, z którego pochodzi Jan Rapacz, mieszkał mężczyzna o tym samym imieniu i nazwisku. I to on był agentem, który regularnie spotykał się z funkcjonariuszem UB. - Jan Rapacz złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, że to nie on współpracował z organami bezpieczeństwa PRL - mówił prokurator Herjan na procesie przed krakowskim sądem.

Na sali rozpraw nieoczekiwanie pojawił się również sam Rapacz. Średniego wzrostu, szczupły, siwiejący, mówiący łamaną polszczyzną. Przyjechał z USA z żoną Judith Rapacz-Hasler. Naukowcowi towarzyszył też syn Jan Rapacz junior, wykładowca Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Po trwającej godzinę rozprawie sąd ogłosił wyrok oczyszczający profesora z zarzutu współpracy z UB.

- Sąd w tej sprawie oparł się na dowodach z dokumentów zgromadzonych w ośmiu tomach akt. Nie żyją już wszystkie osoby, które mogłyby być świadkami w tej sprawie - podkreślała sędzia Anna Bosak-Ziomek. Zmarli funkcjonariusze UB i SB, a także drugi Jan Rapacz, faktyczny agent Służby Bezpieczeństwa.

Z dokumentów wynika, że funkcjonariusz UB, który prowadził agenta "Żurka", spisywał relację nieżyjącego już Jana Rapacza syna Józefa, a wpisał dane Jana Rapacza syna Jana, czyli lustrowanego naukowca. Sąd przekonał zwłaszcza znaleziony w archiwach IPN życiorys prawdziwego agenta, który podał szczegóły życia odmienne od losów naukowca Rapacza.

Sąd nie dał natomiast wiary tym dokumentom, z których wynikało, że Jan Rapacz na początku lat 60. był tzw. kontaktem służbowym bezpieki ps "Jan".

- Sam lustrowany temu zaprzecza, nie żyje już funkcjonariusz służb prowadzący tego agenta. Nie ma dowodu, że te kontakty miały charakter tajny i świadomy - mówiła sędzia Bosak-Ziomek. Grzegorz Baziur przyznaje dziś, że się pomylił w sprawie Rapacza i zgadza się z wyrokiem sądu. - Stosowne wyjaśnienie zamieściłem w tym roku w tomie VII "Krakowskiego Rocznika Historii Harcerstwa" - potwierdza.

Polecamy: Właściciele szkieletora o wyroku hamującym budowę: będzie skarga

(msz)

oceń
0
1
Podziel się

Oficjalne wydanie internetowe: Polska - Gazeta Krakowska


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +1 [5]
~kolo [2011-12-24 08:21]

Ten wyrok,to kolejny dowód na to, aby nawiedzonych z ipn rozpędzić na cztery wiatry i rozwiązać tę instytucję. Ich metoda to najpierw obrzucic człowieka błotem,a jak sie okazuje, że to kłamstwa lub manipulacja mówią sorry pomylilismy sie. Pytanie: kiedy rozpocznie sie proces tego pana,który zszargal życie czlowieka podając nieprawdziwe informacje?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [4]
~wb [2011-12-24 15:20]

na fali lustracyjnej histerii wzniieconej przez dobrze znane osoby z partii o oszukańczej nazwie"Prawo i Sprawiedliwość"pojawili się jak grzyby po deszczu,dyspzycyjni lustratorzy,historycy z Bożej łaski a właściwie histerycy gotowi wszystkich razem, Polaków i nie tylko Polaków obciążyć współpracą z UB czy SB.A nie tak dawno,takich dyspozycyjnych lustrowano i to negatywnie.Jak widać chętnych di przysłużenia się trwającemu ustrojowi nigdy nie brakuje,nawet kosztem niewinnych osónb.

odpowiedz

Ocena: -1 [5]
~Gucio [2011-12-23 15:18]

No i co, historycy "od siedmiu boleści"?! Do kitu z taką historią! Właśnie dlatego interesuje ona coraz mniej ludzi, a młodych w ogóle.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Ostatnio dodane przez reporterów WP24

Pogoda długoterminowa materiał foto Pogoda długoterminowa dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody materiał foto Prognoza pogody dodane przez: Internauta WP24

więcej