 |
| (rys. A.Krynicki) |
Marek Borowski (SdPl) ma być kandydatem
zjednoczonej lewicy w wyborach prezydenckich w Warszawie -
twierdzi część warszawskich działaczy SLD. Istnieje już ponoć
cichy plan "układany od dawna przez centralę" - ujawnia "Gazeta
Wyborcza".
Pod jednym szyldem na Mazowszu i w Warszawie miałyby ruszyć do
wyborów SLD, SdPl, UP, Polska Partia Pracy. Politycy rozmawiają
nie tylko o wspólnych listach do samorządu, ale i o jednym
kandydacie na prezydenta.
Łatwo nie będzie, bo w Warszawie lewica nigdy nie święciła
sukcesów. Zwykle bój rozgrywa się między PO i PiS, ale obie partie
mogą mieć teraz problem. Platforma - bo niewykluczone, że
promowana na prezydenta Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie musiała
tłumaczyć się przed sejmową komisją bankową. A taki występ nikomu
jeszcze nie przyniósł popularności. PiS - bo nie ma kandydata,
który mógłby równać się popularnością z Lechem Kaczyńskim. Właśnie
w tym upatruje szansy lewica.
Jesienią Sojusz, główny rozgrywający lewicowej koalicji, wystawił
na swojego kandydata radnego Marka Rojszyka. W niedzielę
mazowiecka Unia Pracy zaproponował na prezydenta swojego dawnego
lidera Ryszarda Bugaja, który kilka lat temu wycofał się z
polityki. -
Uważają, że ta kandydatura to symbol, że lewica się
odrodziła. Pytanie, czy ten człowiek zna się na mieście -
komentuje Tomasz Sybilski, szef warszawskiego SLD.
Ale to ponoć nie Rojszyk czy Bugaj mieliby zawalczyć o fotel
prezydenta stolicy. O tym, że SLD już wybrał innego kandydata,
mówią zarówno warszawscy działacze, jak i niektórzy posłowie
Sojuszu. -
Tym kimś będzie Marek Borowski. Plan układany jest
przez centralę od dawna - twierdzi Ryszard Syroka, szef klubu SLD
w radzie miasta i członek zarządu warszawskiego partii. -
Decyzja
co do niego już zapadła. Czekają na odpowiedni moment.
Marek Borowski ma szereg atutów: były marszałek Sejmu, miał
doskonały wynik w poprzednich wyborach parlamentarnych (startował
z Warszawy), jest rozpoznawalny. Nie chcą go jednak partyjne doły.
Działacze zarzucają mu, że rozbił lewicę.
Tomasz Sybilski potwierdza, że trwają poufne rozmowy z SdPl.
Szczegółów podać nie chce. -
W piątek widziałem się z Wojtkiem
Olejniczakiem. Nawet pytał, "jak tam Warszawa". Padło nazwisko
Marka Borowskiego. Ale decyzja nie zapadnie centralnie. Jak Marek
Borowski chce zawalczyć, niech się z nami rozmówi.
Kilka tygodni temu Marek Borowski przyznał, że mógłby powalczyć o
prezydenturę, ale tylko pod sztandarami zjednoczonej lewicy -
przypomina "Gazeta Wyborcza". (PAP)
Więcej:
Gazeta Wyborcza - Marek Borowski kandydatem lewicy na prezydenta Warszawy?