więcej

13 grudnia 30 lat temu.

PAP | dodane 2011-12-13 (05:55)
zobacz galerię

fot. PAP / CAF/Wojciech Frelek Żołnierze z wojskowego patrolu na moście Poniatowskiego ogrzewają się przy koksowniku

opinie
drukuj

30 lat temu, w niedzielę 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w którym informował on Polaków o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) i wprowadzeniu na mocy dekretu Rady Państwa stanu wojennego na terenie całego kraju.

Władze komunistyczne jeszcze 12 grudnia przed północą rozpoczęły zatrzymywanie działaczy opozycji i "Solidarności". W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób. W ogromnej operacji policyjno-wojskowej użyto w sumie 80 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów, 1900 wozów bojowych i 9 tys. samochodów.

Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały ponad rok i były prowadzone ze szczególną starannością. Kontrolował je m.in. naczelny dowódca wojsk Układu Warszawskiego marszałek Wiktor Kulikow oraz ludzie z jego sztabu. Na potrzeby stanu wojennego sporządzono projekty różnych aktów prawnych, wydrukowano w Związku Sowieckim 100 tys. egzemplarzy obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego, ustalono listy komisarzy wojskowych mających przejąć kontrolę nad administracją państwową i większymi zakładami pracy, a także wybrano instytucje i przedsiębiorstwa, które miały zostać zmilitaryzowane.

Od połowy października z obszarem przyszłych działań zapoznawało się ponad tysiąc Wojskowych Terenowych Grup Operacyjnych. Intensywne ćwiczenia w walkach z tłumem przechodziły oddziały ZOMO. W więzieniach przygotowano miejsca dla około 5 tys. działaczy "Solidarności" i opozycji, którzy mieli zostać internowani na podstawie list sporządzanych od początku 1981 r.

Prof. Andrzej Paczkowski w książce "Wojna polsko-jaruzelska" ocenia, że "Solidarność", opozycja i Kościół nie były przygotowane na wprowadzenie stanu wojennego. "Od lata 1980 r. - pisał prof. Paczkowski - panował w Polsce właściwie permanentny stan niepokoju, wzmagany przez pogłębiające się trudności życia codziennego. (...) Często powtarzające się okresy mobilizacji i wzrostu poczucia zagrożenia w pewnym sensie uczyniły ludzi obojętnymi na sygnały o planowanych działaniach władz".

W kierownictwie "Solidarności" na początku grudnia 1981 r. zdawano sobie sprawę z gwałtownego wzrostu napięcia, liczono jednak, że do konfrontacji z władzami komunistycznymi dojdzie dopiero po przyjęciu przez sejm rządowej ustawy "O nadzwyczajnych środkach działania w interesie ochrony obywateli i państwa".

Decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego zaakceptowana została 5 grudnia 1981 r. przez Biuro Polityczne KC PZPR. Gen. Jaruzelski otrzymał od towarzyszy partyjnych swobodę co do wyboru konkretnej daty rozpoczęcia operacji. W nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r. w trakcie spotkania z przebywającym w Warszawie marszałkiem Kulikowem, gen. Jaruzelski poinformował go o planowanych działaniach, nie podając jednak konkretnej daty ich rozpoczęcia.

Notatka z tego spotkania, sporządzona przez gen. Wiktora Anoszkina - adiutanta marszałka Kulikowa - została w całości opublikowana przez historyka IPN prof. Antoniego Dudka w "Biuletynie IPN" nr 12 (107) z grudnia 2009 r. Wynika z niej, że gen. Jaruzelski wprost zażądał wsparcia militarnego po wprowadzeniu stanu wojennego, mówiąc: "Strajki są dla nas najlepszym wariantem. Robotnicy pozostaną na miejscu. Będzie gorzej, jeśli wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady".

Marszałek Kulikow, któremu - jak podkreśla prof. Dudek - myśl o dowodzeniu operacją stłumienia kontrrewolucji w Polsce nie była z pewnością obca, odpowiedział: "Jeżeli nie starczy waszych sił, to pewnie trzeba będzie wykorzystać 'Tarczę-81'" (za tym kryptonimem krył się przypuszczalnie plan operacji wojskowej Układu Warszawskiego w Polsce). Kulikow dodał: "Zapewne Wojsko Polskie samo poradzi sobie z tą garstką rewolucjonistów". Jaruzelski zauważył wtedy, że "na przykład Katowice liczą około 4 mln mieszkańców. To taka Finlandia, a wojska - jeśli nie liczyć dywizji obrony przeciwlotniczej - nie ma. Dlatego bez pomocy nie damy rady". "Byłoby gorzej, gdyby Polska wyszła z Układu Warszawskiego" - dodał Jaruzelski.

Kulikow podkreślał, że "najpierw należy wykorzystać własne możliwości". Pod koniec rozmowy spytał, czy może zameldować Leonidowi Breżniewowi (sekretarzowi generalnemu KC KPZR), że "podjęliście decyzję o przystąpieniu do realizacji planu". W odpowiedzi Jaruzelski odparł: "Tak, pod warunkiem, że udzielicie nam pomocy". Według Dudka, notatka Anoszkina sugeruje, że Jaruzelski nie tylko wiedział, iż Rosjanie nie zamierzają interweniować, ale wcześniej domagał się od nich udzielenia pomocy wojskowej.

Historyk IPN podkreśla również, że wypowiedzi Kulikowa nie zawierały jednoznacznej obietnicy pomocy wojskowej w tłumieniu protestów społecznych w Polsce, ale też jej nie wykluczały.

Oceniając omawianą notatkę prof. Dudek napisał: "Trudno stwierdzić, jakie znaczenie będzie miała notatka z grudniowej rozmowy Jaruzelskiego z Kulikowem dla wyroku sądu rozpatrującego obecnie odpowiedzialność gen. Jaruzelskiego za wprowadzenie stanu wojennego. Dla historii najnowszej Polski dokument ten ma natomiast niezwykle istotne znaczenie, potwierdza bowiem w sposób trudny do podważenia, że
Jaruzelski gotów był wezwać wojska sowieckie, byle tylko uratować rządy komunistyczne w Polsceprof. Dudek, IPN
Jaruzelski gotów był wezwać wojska sowieckie, byle tylko uratować rządy komunistyczne w Polsce".

O wyznaczonym terminie wprowadzenia stanu wojennego marszałek Kulikow i przywódcy sowieccy zostali poinformowani 11 grudnia. Operacja jego wprowadzenia rozpoczęła się w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Jeszcze przed północą jednostki MSW, składające się z grup specjalnych, oddziałów ZOMO, jednostek antyterrorystycznych, funkcjonariuszy SB, oddziałów Jednostek Nadwiślańskich przy wsparciu wojska rozpoczęły działania.

W ramach operacji "Azalia" siły porządkowe MSW i WP zajęły obiekty Polskiego Radia i Telewizji oraz zablokowały w centrach telekomunikacyjnych połączenia krajowe i zagraniczne. Grupy milicjantów i funkcjonariuszy SB przystąpiły w ramach operacji o kryptonimie "Jodła" do internowania działaczy "Solidarności" i przywódców opozycji politycznej.

Oddziały ZOMO zajęły lokale zarządów regionalnych "Solidarności", zatrzymując przebywające tam osoby i zabezpieczając znalezione urządzenia łącznościowe i poligraficzne. Do miast skierowano oddziały pancerne i zmechanizowane, które umieszczono przy najważniejszych węzłach komunikacyjnych, trasach wylotowych, głównych skrzyżowaniach, gmachach urzędowych i innych obiektach strategicznych. Przeprowadzono aresztowania wśród niezależnych intelektualistów, w tym także wśród organizatorów i uczestników obradującego w Warszawie Kongresu Kultury Polskiej.

Główne uderzenie nastąpiło jednak w Gdańsku, gdzie w sobotę zebrała się Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" i gdzie w związku z tym przebywało wielu działaczy i doradców związkowych. W ciągu nocy zatrzymano w Gdańsku około 30 członków Komisji Krajowej i kilku doradców. Jednym z nich był Jacek Kuroń, który wspominając okoliczności swojego zatrzymania w gdańskim "Novotelu" w nocy z 12 na 13 grudnia pisał: "Usłyszałem zgrzyt klucza. Przyszli. Jechaliśmy później suką przez nocne miasto. Na ulicach stały czołgi i wozy pancerne. Nawet mnie nie skuli. Mój wierny stróż major Leśniak zapytał: - No i co, panie Kuroń, warto było? - Pamięta pan, majorze, jak trzy lata temu przyjechaliście wziąć mnie stąd, spod Gdańska? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie. - Przyjechaliście wtedy w cztery fiaty. A dzisiaj, widzi pan sam, ile czołgów i wojska musieliście wyprowadzić na ulice, żeby mnie wziąć" (J.Kuroń "Gwiezdny czas").

O godzinie pierwszej w nocy w Belwederze zebrali się członkowie Rady Państwa, teoretycznie najważniejszego urzędu PRL. Większość z nich nie wiedziała jednak, jaki był cel tego nocnego spotkania. Po półtoragodzinnych obradach członkowie Rady Państwa przyjęli przedstawiony im dekret o wprowadzeniu stanu wojennego oraz towarzyszące mu dokumenty, przeciwko głosował jedynie przewodniczący PAX - Ryszard Reiff. Wszystkie przyjęte dokumenty były antydatowane i nosiły datę 12 grudnia 1981 r.

Dekret o wprowadzeniu stanu wojennego był niezgodny z obowiązującym wówczas prawem, ponieważ Rada Państwa mogła wydawać dekrety jedynie między sesjami sejmu. Tymczasem sesja taka trwała, a najbliższe posiedzenie izby wyznaczone było na 15 i 16 grudnia.

W specjalny sposób potraktowany został przez autorów stanu wojennego przewodniczący "Solidarności" Lech Wałęsa. Władze liczyły bowiem, że uda się im wykorzystać go politycznie. Około godziny drugiej w nocy w jego mieszkaniu pojawili się wojewoda gdański Jerzy Kołodziejski i I sekretarz gdańskiego KW PZPR Tadeusz Fiszbach, członek Biura Politycznego. Poinformowali oni Wałęsę o wprowadzeniu stanu wojennego stwierdzając, że powinien natychmiast udać się do Warszawy na rozmowy z przedstawicielami władz. Ostatecznie Wałęsa oświadczył, iż pod przymusem zgadza się jechać do Warszawy. Przewodniczący "Solidarności" odrzucił przedstawiane mu przez władze komunistyczne propozycje współpracy. Został internowany i odizolowany od innych działaczy "Solidarności". Po pobycie w Chylicach i Otwocku umieszczono go ostatecznie w ośrodku rządowym w Arłamowie.

W sumie w pierwszych dniach stanu wojennego internowano około 5 tys. osób, które przetrzymywano w 49 ośrodkach odosobnienia na terenie całego kraju. Łącznie w czasie stanu wojennego liczba internowanych sięgnęła 10 tys., w więzieniach znalazła się znaczna część krajowych i regionalnych przywódców "Solidarności", doradców, członków komisji zakładowych dużych fabryk, działaczy opozycji demokratycznej oraz intelektualistów związanych z "Solidarnością".

W celach propagandowych zatrzymano także kilkadziesiąt osób z poprzedniej ekipy sprawującej władzę, m.in. Edwarda Gierka, Piotra Jaroszewicza i Edwarda Babiucha. Na podstawie dekretu o stanie wojennym zawieszono podstawowe prawa i wolności obywatelskie, wprowadzono tryb doraźny w sądach, zakazano strajków, demonstracji, milicja i wojsko mogły każdego legitymować i przeszukiwać.

Wprowadzono godzinę milicyjną od godz. 22 do godz. 6 rano, a na wyjazdy poza miejsce zamieszkania potrzebna była przepustka. Korespondencja podlegała oficjalnej cenzurze, wyłączono telefony, uniemożliwiając między innymi wzywanie pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. Większość najważniejszych instytucji i zakładów pracy została zmilitaryzowana i była kierowana przez ponad 8 tys. komisarzy wojskowych.

Zakazano wydawania prasy, poza "Trybuną Ludu" i "Żołnierzem Wolności". Zawieszono działalność wszystkich organizacji społecznych i kulturalnych, a także zajęcia w szkołach i na wyższych uczelniach.

Oficjalnie administratorem stanu wojennego była 21-osobowa Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego z gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele. W praktyce była ona jednak ciałem fasadowym. Najważniejsze decyzje w okresie stanu wojennego podejmowała nieformalna grupa wojskowych oraz członków partii nazywana dyrektoriatem. W jej skład obok gen. Jaruzelskiego wchodzili: gen. Florian Siwicki (wiceminister obrony narodowej), gen. Czesław Kiszczak (minister spraw wewnętrznych), gen. MO Mirosław Milewski (sekretarz KC), Mieczysław F. Rakowski (wicepremier), Kazimierz Barcikowski (sekretarz KC) i Stefan Olszowski (sekretarz KC).

Nieliczni przywódcy "Solidarności", którzy uniknęli zatrzymań, m.in. Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Bogdan Borusewicz, Aleksander Hall, Tadeusz Jedynak, Bogdan Lis czy Eugeniusz Szumiejko, rozpoczęli w wyjątkowo trudnych warunkach tworzenie struktur podziemnych.

14 grudnia rozpoczęły się niezależnie od siebie strajki okupacyjne w wielu dużych zakładach przemysłowych. Strajkowały huty, w tym największa w kraju "Katowice" oraz im. Lenina, większość kopalń, porty, stocznie w Trójmieście i Szczecinie, największe fabryki, takie jak: WSK w Świdniku, Dolmel i PaFaWag we Wrocławiu, "Ursus" czy Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. Juliana Marchlewskiego w Łodzi. Strajkowano w sumie w 199 zakładach (w 50 utworzono komitety strajkowe), na około 7 tys. istniejących wtedy w Polsce przedsiębiorstw.

W 40 zakładach doszło do brutalnych pacyfikacji strajków, przy użyciu oddziałów ZOMO i wojska, wyposażonego w ciężki sprzęt. Szczególnie dramatyczny przebieg miały strajki w kopalniach na Górnym Śląsku, gdzie górnicy stawili czynny opór. 16 grudnia 1981 r. w Kopalni Węgla Kamiennego "Wujek" w trakcie kilkugodzinnych walk milicjanci użyli broni palnej, zabijając 9 górników. 23 grudnia przy wsparciu czołgów i desantu ze śmigłowców udało się stłumić strajk w Hucie "Katowice". Najdłużej trwały strajki w kopalniach "Ziemowit" (do 24 grudnia) i "Piast" (do 28 grudnia), w których zdecydowano się prowadzić protest pod ziemią.

W grudniu 1981 r. doszło do demonstracji ulicznych m.in. w Warszawie, Krakowie i Gdańsku. Największa z nich, w trakcie której milicjanci zastrzelili jednego z uczestników, odbyła się w Gdańsku. Wprowadzając stan wojenny władze komunistyczne nie zdecydowały się zaatakować bezpośrednio Kościoła katolickiego.

Prymas Józef Glemp od początku apelował o spokój i zażegnanie bratobójczych walk, domagając się jednocześnie uwolnienia internowanych i aresztowanych oraz powrotu do dialogu z "Solidarnością". 13 grudnia w wygłoszonym kazaniu apelował do robotników, by nie narażali życia: "Będę wzywał o rozsądek nawet za cenę narażenia się na zniewagi i będę prosił, nawet gdybym miał boso iść i na klęczkach błagać: 'Nie podejmujcie walk Polak przeciw Polakowi'".

Przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego wystąpiły Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie. 23 grudnia 1981 r. prezydent USA Ronald Reagan ogłosił sankcje ekonomiczne wobec PRL, a kilka dni później podał do wiadomości, iż obejmą one także Związek Sowiecki, który jego zdaniem ponosił "poważną i bezpośrednią odpowiedzialność za represje w Polsce". W ciągu następnych tygodni do sankcji ekonomicznych przeciwko Polsce przyłączyły się inne kraje zachodnie.

31 grudnia 1982 r. stan wojenny został zawieszony, a 22 lipca 1983 r. odwołany, przy zachowaniu części represyjnego ustawodawstwa. Dokładna liczba osób, które w wyniku wprowadzenia stanu wojennego poniosły śmierć, nie jest znana. Przedstawiane listy ofiar liczą od kilkudziesięciu do ponad stu nazwisk. Nieznana pozostaje również liczba osób, które straciły w tym okresie zdrowie na skutek prześladowań, bicia w trakcie śledztwa czy też podczas demonstracji ulicznych.


(msz)

oceń
8
5
Podziel się

Andrzej Pągowski

Andrzej Pągowski w Wirtualnej Polsce komentuje rzeczywistość

Zobacz prace naszego rysownika!

zobacz więcej

Czekamy na Twoje zgłoszenie!

Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!

Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!


  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +6 [6]
~rudi [2011-12-15 08:44]

Dziekuje za taka Polske mam 32 dwa lata i musialem wyjechac do Swecji bo w Polsce 1340pln i nic ponad to jak rzyc Panowie z solidarnosci w tej krainie szczesliwosci..pies was jeb....l Jak by robotnicy wiedzieli ze beda w takiej Polsce zyc to by razem z zomo pacyfikowali solidarnosc.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +8 [12]
~kolanko [2011-12-13 20:06]

Dlaczego telewizje nie pokazują tego co sie działo przed wprowadzeniem stanu wojenego..Wtedy kiedy organizacja przestepcza "Solidarnosć"rozwalała cały kraj..Kiedy sparaliżowana została komunikacja,rozwalane były centra miast,ustawała produkcja w wiekszości zakładów,ludzie byli straszeni za nieprzystąpienie do strajków,itp..Czy dzisiaj oskarżając władze Białorusi o reżim,nie mamy do czynienia z reżimem Tuska,bo jak inaczej nazwać brak obiektywizmu w pokazywaniu tamtych zdarzeń..Jeżeli nie mam racji,to kto zakazuje pokazywać tamten okres obiektywnie ? Młodym chciałbym uzmysłowić,że rozróby w dniu Niepodległości,to zaledwie tysieczna promila,tego co wyczyniała "Solidarność" przed wprowadzeniem stanu wojennego..

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -1 [1]
~vvv [2012-01-22 19:00]

Jaruzelski to zwyczajny morderca ,ktory powinien wisiec!

odpowiedz

Ocena: +7 [15]
~pis [2011-12-13 10:09]

13 grudnia 1981r. władza musiała zaprowadzić porządek to było być albo nie być dla Polski gen.stanął na wysokości zadania!Ci co pamiętają te czasy i są mu wdzięczni za uratowanie Polski!

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -3 [9]
henryk 85 [2011-12-18 15:48]

Jaruzel to tchórz ,morderca nieewinnych polaków sługus GRU ,plami mundór polskiego żołnieża , i godło polski .To agent i terorysta sowicki .ZNISZCZYŁpolskę na dziesiątki lat. MORDERCA:stoczniowców , gorników z górnego śląska i Lubiniu .morderca polskich patriotów . Tylko w obecnej żeczywistości polskiej może śi ę tak ślizgać .

odpowiedz

Ocena: +4 [12]
~bronek [2011-12-13 10:02]

wiem ze były ofiary i to jest najwiekszy bol ale stan wojenny był koleja rzeczy mysle ze to wszystko mogło sie skonczyc duzo gozej na zdrowy rozum jaka władza tak poprostu zgadza sie na tak wielkie zmiany jakie miały nastapic? gdyby Jaruzelski nie wprowadził stanu wojennego to pewnie zgineło by wiecej ludzi bo ciagle by tłumili zamieszki a moze i by wybucho jakies powstanie czy wojna wystarczy popatrzec na irak egipt libie -ja wole nasz stan wojenny

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +15 [15]
~ONA [2011-12-13 08:35]

Zadowoleni jesteście z takiego kraju jaki mamy?

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~steve [2011-12-16 21:37]

panie komoroski panie buzek panie walensa a co z bezdomnymy co z tymy co chca pracowac a ich ponizaja czy cie sumienie ;;;;;;;

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~steve [2011-12-16 21:27]

Jaruzelski staral sie ograniczc te bezcholowie

odpowiedz

Ocena: +23 [25]
~pol [2011-12-13 09:01]

30 lat temu Polska była zależna od ZSRR, dziś zależna jest od UE. 30 lat temu, żeby dostać pracę na wyższym stanowisku, trzeba było zapisać się do partii - dziś trzeba mieć układy, żeby np. wykonywać zawód prawniczy. 30 lat temu potworna była biurokracja, dziś jest jeszcze większa. 30 lat temu ludzie władzy mieli więcej od zwykłych obywateli, dziś dysproporcje życia pomiędzy tymi "przy korycie" a zwykłymi obywatelami są przerażające! To prawda, że Polska się mocno zmieniła, ale czy takich zmian oczekiwali Ci zwykli ludzie, którzy wówczas walczyli. Obecnie mamy wolność słowa - nie zawsze! (... i ogromny burdel w każdej dziedzinie życia). Ale dziś wyjątkowa arogancja władza ma gdzieś słowa obywateli. Dziś rządzący już nawet nie konsultują ze społeczeństwem swoich, chorych posunięć. Dla Polaków rezerwy banku są niedostępne, dla obywateli obcych krajów i owszem... 30 lat temu kłamano, że to dobre dla kraju i po 30 latach tak samo kłamią. Słowem, po 30 latach mamy głównie inne RYJE przy korycie, ot co najbardziej się zmieniło po TRZYDZIESTU LATACH (!!!) Ale wierzę, że lud się znowu obudzi i wygna tych wszystkich złodziei i popaprańców z naszego pięknego, choć obecnie chorego kraju.

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: +3 [3]
~q [2011-12-16 11:04]

K..wa mać. Jak czytam wynurzenia pseudo historyków, urodzonych w latach 80-tych to mam wrażenie, że to ZSRR wręcz powstrzymywało Jaruzelskiego od stanu wojennego. Czy ktoś zdrowy na umyśle uwierzy, że ruscy bronili solidarności ? Mam dowody (osobiste rozmowy z oficerami którzy w stanie wojennym zaczynali służbę wojskową a więc jeszcze "nieskażeni" socjalizmem), że od połowy 81 roku ruscy mieli przygotowane sztaby wojskowe w Polsce a manewry z 81' tylko przygotowywały warianty ataku. Więc niech nikt nie wciska głupoty, o niechęci do wejścia ruskich do Polski, bo w to uwierzy tylko Kaczyński i jego ogłupiali wyznawcy. A tak na marginesie wcale nie popieram Jaruzelskiego, ale lepiej , że stało się to co stało niż mieli by to uczynić sołdaty z zza kaukazu bo ofiar były by dziesiątki ale tysięcy.

odpowiedz

Ocena: 0 [4]
~jorg [2011-12-15 22:53]

30 lat temu mialem 24 lata,dwoje malych dzieci i bylem zafascynowany ruchem niepodleglosciowym Solidarnosci,w 1982 r. w styczniu zostalem zwolniony z pracy i po staraniach i pomocy moich kolegow ktorzy nalezeli do ZSMP przyjeto mnie ponownie na nowych warunkach, na najnizszej grupie a pracowalem wczesniej jako operator maszyn cezkich w ZG RUDNA , zwolnilem sie z tej pracy w 1986 roku z powodu roznych szykan i prob namowy ze strony SB i zaczalem prace na wlasny rachunek wraz z kolega w 1994 r wyjechalem do Niemiec gdzie jestem do chwili obecnej i postanowilem nie wracac do polski dopoty , dopoki nie zaczna zadzic krajem prawdziwi polacy i patrioci chodze na wybory i odkad jest partia PIS to glosuje na nia, a jesli chodzi o obecna ekipe rzadzaca to niemcy zacieraja rece i smieja sie w kulak z ich glupoty a tym samym z nas polakow za wlazenie im w tylek. Jesli chodzi o te niby symbole tamtejszej Solidarnosci z 1980 r. to chce mi sie rzygac jak slucham p. walese,tego gbura niesiolowskiego,frasyniuka,borusewicza czy innych bo mysmy na nich stawiali i nadstawiali karkow a do czego oni doprowadzili nasz narod?

odpowiedz

Ocena: +1 [11]
kawonzb [2011-12-14 10:43]

Jedynym i porządnym człowiekiem z tego okresu pozostał JEDYNIE PAN GENERAŁ- PAN WOJCIECH JARUZELSKI -o reszcie szkoda wspominać bo się ZAPRZEDAŁA I SPRZEDAŁA WSZYSTKO CO BYŁO POLSKIE Pozostaje tylko wstyd i szara obecna rzeczywistość ludzi miernych u władzy takie BMW

odpowiedz

Ocena: 0 [4]
kawonzb [2011-12-14 10:39]

artykulik -niezbyt obiektywny-ale cóż POprawność musi mieć wszak mamy WOLNOŚĆ (KTÓRĄ SIĘ NIE NAJEMY)i DEMOKRACJĘ (której nie POpijemy choc w gardle zaschło)

odpowiedz

Ocena: -2 [6]
~Mud [2011-12-14 09:15]

Marsz ludzi obłąkanych, niedouczonych i katolickich zdrajców Polski.

odpowiedz

Ocena: +14 [26]
~ela [2011-12-13 08:53]

Dzieki stanowi wojennemu solidarnościuchy sie pobogacili. Panie Wałesa gdyby nie stan wojenny to dziś pana rodzina siedziałaby co miesiąc w opiece społecznej a Pan piłby z żulami jabole. Ta pańska wolność mnie dławi i szmaci.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +1 [5]
~re [2011-12-13 23:00]

Nie bredźcie o przekrętach "solidaruchów" jak ich nazywacie, czy też propaganda tak nazywa. W większości agenci ubeccy działający w Solidarności byli internowani na pokaz, często niby w izolacji żyli w ośrodkach rządowych czy ubeckich. Pozory utrzymywano i czasem przywożono ich do więzień żeby więźniowie ich widzieli na spacerze i wracali do "izolatki". Różne tego typu manewry pozwalały utrzymywać legendy. Część z nich dalej działała jako agent bezpieki i spędzała czas w więzieniach śledząc kolegów - prawdziwych działaczy Solidarności. Było to długofalowe szeroko zakrojone działanie mające na celu dać możliwość przejścia w nową rzeczywistość. Nie wszyscy wtedy w szeregach PZPR, UB, MSW itp to wiedzieli, po zmianach w '89 już nie musieli nic wiedzieć. Ich rola dobiegła końca. Niepokorni mogący zaszkodzić jak Jaroszewiczowie, skończyli w wiadomy sposób. Cała zagrywka z internowaniem tylu przeciwników komuny polegała na tym, żeby nie dać im działać i ubecja mogła poukładać sprawy po swojemu. Później już poszło łatwo. Przy obejmowaniu władzy jeszcze nielicznym prawdziwym bojownikom o wolność udało się na moment zaistnieć ale szybko się ich pozbyto starymi ubeckimi metodami. Prawdziwym demokratom, wolnościowcom, Solidarnościowcom i patriotom nie udało się nawet powąchać władzy. Ale nie o władzę tu chodzi a o sprawiedliwość historyczną. Ciekaw jestem ilu z tych rządzących przez ostatnie ponad 20 lat to agenci bezpieki, ilu to agenci obcych państw, ilu to złamani różnymi metodami ludzie którzy kiedyś walczyli z totalitarnym reżimem a ilu to zwykli sprzedajni karierowicze ? I którzy są gorsi od pozostałych. Bo poza tymi kategoriami inne nie występują we władzach obecnych, na każdym szczeblu.

odpowiedz

Ocena: -1 [5]
~ja [2011-12-13 19:22]

Przestańcie już bredzić o solidaruchach któzy się wzbogacili na zmianach w '89. Większość z nich to ubeccy agenci działający w Solidarności, reszta to sprzedawczyki albo agenci obcych państw. Prawdziwych opozycjonistów się pozbyli i nigdy nie mieli oni żadnej władzy. Poczytajcie trochę, popytajcie starszych. I nie wypisujcie bzdur bo dzieci czytają. zresztą właśnie dzieci to często piszą albo machina propagandowa. Ale każdy człowiek po to ma mózg, żeby myśleć samodzielnie, więc mam nadzieję, że malo kto wierzy w te brednie.

odpowiedz

Ocena: +4 [14]
~cola [2011-12-13 08:45]

Wiem dlaczego nie ukarano sprawców wprowadzenia stanu wojennego. Zdrajcy Narodu przy okrągłym stole za oddanie władzy obiecali im nietykalność i dostatnie życie . specjalne dożywotne renty dla aparatczyków spod znaku PZPR przyznawane przez Mazowieckiego. są tego przykładem.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +4 [4]
~tak właśnie [2011-12-13 12:14]

Solidarność zaczęła się zsuwać po równi pochyłej od tego momentu,w którym Lech Wałęsa zamienił doradcę mecenasa Siłę Nowickiego na Geremka. Może moja opinia nie jest poprawna politycznie,ale jako były działacz S jestem o tym przekonany.

odpowiedz

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Ostatnio dodane przez reporterów WP24

Pogoda długoterminowa materiał foto Pogoda długoterminowa dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody materiał foto Prognoza pogody dodane przez: Internauta WP24

więcej

Sonda

Jaki prezent dasz swojej Mamie?

liczba oddanych głosów: 943