Premier Donald Tusk mówi w wywiadzie
dla "Dziennika" mówi m.in. o wecie prezydenta, konstytucji i o służbach specjalnych.
O wecie prezydenta
Jest pan pewien, że prezydent zawetuje wasze projekty?
Zgadzam się z poglądem Piotra Zaremby, wedle którego warto
byłoby przetestować gotowość prezydenta do weta. Ale w rozmowie ze
mną Lech
Kaczyński wyraźnie zapowiedział, że będzie blokował
wszystkie reformy kwestionowane przez związki zawodowe, że zawsze
stanie po stronie rozmaitych grup zawodowych czy branż. Zresztą
już dwa lata temu, gdy nie było wiadomo, że dojdzie do wyborów,
obiecał mi:
nawet jeśli wygracie, nie myślcie, że przeprowadzicie
jakąkolwiek ustawę. Nie ma spotkania z prezydentem, niezależnie,
czy mówimy sobie na "pan" czy na "ty", czy mamy miny ponure, czy
przyjazne, żeby Lech Kaczyński nie demonstrował wielkiej pretensji
i poczucia krzywdy, że nie rządzi jego brat.
Będzie pan tego pilnował jako premier?
Pani minister Hall ma własne poglądy, ale jest bardzo
lojalna. Pochwalam kreatywność ministrów, ale w razie sporu rację
ma
premier.
O konstytucji
Zapowiedział pan debatę o zmianie konstytucji. I ani nie
powiedział pan, w którym kierunku, ani nie opisał scenariusza tych
zmian.
Chcę uniknąć wrażenia, że zabiegam o większą władzę dla
siebie. Polacy poszli liczniej niż zwykle do wyborów i mają prawo
oczekiwać, że ten, kto dzięki ich głosom wygrał, dokona teraz
obiecywanych zmian. A zamiast tego będą się dowiadywali, że
prezydent blokuje, bo taka jest
konstytucja.
Ale jaka jest pana recepta? Więcej władzy dla prezydenta
czy dla premiera?
To wymaga debaty. Na razie chcę uzyskać od głównych sił
politycznych zgodę na podjęcie tematu. Nie chcę więc z góry
przesądzać: silniejsza władza prezydencka czy rządowa.
Ale my pytamy o technologię zmian. To najsilniejsza partia,
czyli Platforma powinna się wykazać inicjatywą. Jeśli to ma być
poważna propozycja, to np. powinna powstać w parlamencie
odpowiednia komisja pracująca nad rozwiązaniami.
Zaproponujemy jak najszybciej powołanie sejmowej Komisji
Konstytucyjnej. Pewne zmiany, które w niej zaproponujemy, są dla
wszystkich oczywiste: na przykład zniesienie immunitetu
parlamentarnego. Wrócimy też do naszych dawniejszych pomysłów
ustrojowych: likwidacji Senatu, wprowadzenie okręgów
jednomandatowych, zmniejszenia Sejmu. Ale kluczową zmianą będzie
wskazanie ośrodka władzy, który weźmie pełną odpowiedzialność za
państwo.
A jak za rok Komisja Konstytucyjna postawi na silnego
prezydenta? Zgodzi się pan na uszczuplenie swojej władzy?
Nowy ustrój wszedłby w życie w następnej kadencji
parlamentu. A może inaczej: po przyjęciu nowej konstytucji powinny
nastąpić nowe wybory.
Opowiada się pan za zmianami w obecnej konstytucji czy za
przyjęciem nowej?
To oczywiste, że tak zasadnicze zmiany wymagają całkiem
nowego tekstu. Za dużo przepisów zależy od siebie nawzajem. Będę
też przekonywał, aby nowa konstytucja nie przesądzała kształtu
ordynacji wyborczej. Łatwiej będzie zdecydować: wybory
proporcjonalne czy większościowe.
O służbach specjalnych
Kompromis z osobami pokroju Macierewicza i Olszewskiego jest
niemożliwy. Ja chcę po prostu zbudować nową służbę wywiadu i
kontrwywiadu. Obstrukcja Olszewskiego sprawi, że weryfikacja WSI
nie zostanie dokończona w terminie. Więc my ją dokończymy sami.
Dla ponurych postaci z minionej epoki nie będzie w nowej służbie
miejsca.
Mówi pan tym samym: WSI nie wróci.
Ci, którzy uważają, że zakończenie
rządów PiS to szansa na
odbudowę ich uprzywilejowanej pozycji, mocno się zdziwią. Pierwszy
przykład z brzegu: zapowiadam, że znajdę źródła przecieku raportu
pułkownika Reszki do "Dziennika". Winni staną przed prokuratorem.
Potwierdza pan tym samym autentyczność raportu o wywiadzie
i kontrwywiadzie opisanego w "Dzienniku".
Potwierdzam, że informacje opublikowane przez "Dziennik" nie
powinny ujrzeć światła dziennego.
Raport zawiera druzgocącą ocenę postępowania Antoniego
Macierewicza podczas przekształcania wojskowych służb specjalnych.
Pan się z tymi ocenami identyfikuje?
Macierewicz jest nieodpowiedzialny, ale to nie oznacza
sympatii do atakujących go byłych oficerów WSI.
Mówi pan o nowej służbie wywiadu i kontrwywiadu. To, jak
rozumiemy, nie będzie SKW tworzona już przez Macierewicza?
Moją intencją jest powołanie pod skrzydłami ministra Jacka
Cichockiego zespołu przygotowującego powołanie nowych służb.
Powrotu do dawnego WSI nie będzie. Tak jak nie będzie powrotu do
niekompetentnych działań ludzi typu Macierewicz. Bo w
ostateczności chodzi o bezpieczeństwo naszych żołnierzy w Iraku,
Afganistanie czy Czadzie - powiedział Donald
Tusk w wywiadzie dla "Dziennika".
(PAP)