To ogrom materiału. Ja opracuję tylko
najważniejsze dokumenty. To nie będzie żadna sensacyjna lista
agentów - mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Dodaje w rozmowie z dziennikarzem "Gazety Krakowskiej", że dotarł na przykład do raportów duchownych, którzy donosili na ks. Tischnera, ks. Blachnickiego i rodzinę Pyjasów.
Nie ujawnię żadnego nazwiska, jeśli nie będę miał pewności, że dany duchowny był agentem. Na pewno nie wrzucę wszystkich agentów do jednego worka - czym innym jest współpraca, trwająca rok, a czym innym
gorliwe donoszenie przez 20 lat - mówi ks. Zaleski.
"Gazeta Krakowska" pisze, że duchowny poznał na razie 24
nazwiska księży - tajnych współpracowników. Dotarł do raportów
duchownych na temat ks. Tischnera, założyciela ruchu oazowego ks.
Blachnickiego i rodziny Pyjasów.
Ks. Tischner był wyjątkowo
inwigilowany. Przez kilkanaście lat SB niemal codziennie dostawała
raporty na jego temat - opowiada Zaleski.
Podobnie było z ks. Blachnickim - w jego otoczeniu bezpieka
miała cennego agenta. Wśród donosicieli są księża z otoczenia Jana
Pawła II. Niektórzy do dziś pełnią funkcję w diecezji, chętnie
mówią o Ojcu Świętym. To bolesne - mówi ks. Zaleski.
Kardynał Stanisław Dziwisz w lutym powołał komisję "Pamięć i
Troska", która miała zająć się m.in. badaniem i oceną postaw
duchownych z archidiecezji krakowskiej w czasach PRL. - Komisja
przez trzy miesiące nic nie zrobiła. Nikt nie zainteresował się
dokumentami, które posiadam. Dlatego sam ujawnię prawdę -
zapowiada ks. Zaleski.
Były kapelan hutniczej "Solidarności" przekazał przewodniczącemu komisji,
biskupowi Janowi Szkodoniowi pierwszą część informacji na temat
tajnych współpracowników. - Nie było żadnej reakcji - mówi
Zaleski. (PAP)