Rada Etyki Mediów (REM) wyraziła "głębokie oburzenie" sposobem informowania przez część mediów o domniemanej współpracy ks. Michała Czajkowskiego ze służbami specjalnymi PRL.
Krytykę Rady wywołał m.in. przekaz "Życia Warszawy" i "Dziennika". "ŻW" zarzuty określa jako "absurdalne". "Dziennik" -
zamierza skomentować je w piątek na swoich łamach.
W oświadczeniu
Rada podkreśla, że "ujawnianie prawdy o przeszłości, zwłaszcza osób cieszących się autorytetem i społecznym zaufaniem, musi spełniać warunek najwyższej wiarygodności".
"Niezależnie jednak od tego, czy i w jakim stopniu oskarżenia pod
adresem ks. Czajkowskiego okażą się prawdziwe, pisanie o sprawie
ważnej dla zbiorowej pamięci a bolesnej dla większości Polaków w
tonie sensacji, używanie obraźliwych epitetów i określeń
jednoznacznie przesądzających, jest szkodliwe społecznie. Narusza
zapisaną w Karcie Etycznej Mediów zasadę kierowania się dobrem
odbiorcy i podstawowe normy kultury społecznego komunikowania" -
głosi oświadczenie REM.
Zastępca redaktora naczelnego "ŻW" Grzegorz Pawelczyk powiedział, że jest zdumiony tonem oświadczenia REM.
Zarzuty są absurdalne. Nie naruszyliśmy żadnych norm i zasad. W całej naszej publikacji nie było ani jednego obraźliwego epitetu; absolutnie nie było sensacyjnego tonu. Była informacja o tym, co jest w aktach IPN i obszerny wywiad z samym zainteresowanym - powiedział Pawelczyk.
Podkreślił, że ksiądz mógł przeczytać dokumenty, które opisano, a
dziennikarz spotkał się z duchownym w jego mieszkaniu kilkakrotnie.
Jeżeli padają zarzuty o jakąś "dziką lustrację", to moim
zdaniem, Rada Etyki Mediów sama dokonuje "dzikiej lustracji" pracy
dziennikarzy "Życia Warszawy", ponieważ nie pytając nas o to, co
zrobiliśmy w tej sprawie, wydaje na nas wyroki - dodał.
Redakcja "Dziennika" nie chciała komentować oświadczenia. Rzecznik zarządu Axel Springer Polska - wydawcy "Dziennika" Michał Fijoł powiedział PAP, że komentarz w tej sprawie ukaże się w piątkowym wydaniu gazety.
W środę "ŻW" opublikowało obszerny artykuł Tadeusza Witkowskiego
o tym, że ks.
Czajkowski miał być agentem
SB w latach 1960-1984
pod pseudonimem Jankowski. Artykuł oparty był na dokumentacji IPN,
którą Instytut udostępnił Witkowskiemu. Ma wynikać z niej, że
duchowny donosił m.in. na ks. Jerzego Popiełuszkę, metropolitę
wrocławskiego abpa Bolesława Kominka, Jacka Kuronia i Jana Józefa
Lipskiego. Od końca lat 70. oficerem prowadzącym ks. Czajkowskiego
miał być Adam Pietruszka, esbek skazany za zabójstwo kapelana
"Solidarności". W rozmowie z "ŻW" ks. Czajkowski zaprzeczał, że
współpracował z SB. "Nigdy nie byłem tajnym współpracownikiem. Ale
jeśli ktoś wykorzystał moją łatwowierność, bardzo przepraszam" -
powiedział.
W czwartek "Dziennik" w artykule "Autorytet donosicielem" napisał
m.in.: "kreujący się na duchowego przewodnika ksiądz Czajkowski 24
lata pracował dla SB". Gazeta napisała m.in.: "Z dokumentów
wynika, że Czajkowski związał się z SB w 1960 r., bo chciał
wyjechać na zagraniczne studia. Nie wzbraniał się przed braniem
pieniędzy".
(aka)