Kogo brakuje wśród patronów roku 2012 w polskiej kulturze?
Anna Tatarkiewicz – urodziła się w 1921 r., pochodzi z byłych Kresów Południowo-Wschodnich (spod Zaleszczyk). Romanistka, tłumaczka literatury francuskiej, publicystka. Pierwszy rok okupacji niemieckiej spędziła we Lwowie, gdzie pracowała jako salowa w szpitalu zorganizowanym przez Niemców w budynku lwowskiej szkoły Sacré-Coeur. Do wiosny 1944 r. mieszkała na wsi, pod Skałatem. W 1944 r. została zmobilizowana do Armii Polskiej formowanej na terenie ZSRR. Przydzielono ją do prasy wojskowej. W 1946 r.
wyjechała na stypendium do Francji. Tam poznała późniejszego męża, Krzysztofa Tatarkiewicza. Jej teściem był znany filozof prof. Władysław Tatarkiewicz. W 1968 r. wystąpiła na forum Związku Literatów ze stanowczym sprzeciwem wobec żenującej awantury antysemickiej. Prócz licznych tłumaczeń wydała również m.in. „W labiryncie: szkice literackie” i „Gra w inteligencję. Szkice literackie i filmowe”.
Rozmawia Bronisław Tumiłowicz
– Jak pani ocenia wybór patronów na rok 2012 w polskiej kulturze?
– Ustanowienie kategorii patrona roku jest zabiegiem istotnym dla życia kulturalnego. Przykład, jaki niesie taka postać, może krzepić Polaków duchowo, wskazując im, że mają w przeszłości ludzi wybitnych i zasłużonych, którymi warto się chlubić przed resztą świata, a szczególnie przed krajami europejskimi. Szkoda, że przekaz, jaki niesie taki
patron, łatwo poddaje się presji mediów, które – dostarczając rozmaitych informacji każdego dnia – odgrywają kardynalną rolę w naszym życiu. Codzienny serwis jest w stanie przykryć nawet najwybitniejsze postacie historyczne. Mimo to postaram się, nie ulegając tej presji, odnieść się do trzech tegorocznych patronów.
Skarga na Skargę
– Po kolei zatem.
– Co do Janusza Korczaka, to jego rola w kulturze 70 lat po śmierci wciąż jest niepodważalna. Był to człowiek niezwykłej dobroci, utalentowany autor książek dla dzieci i młodzieży, na czele z „Królem Maciusiem Pierwszym”. Los sprawił, że pozostał w warszawskim getcie, mimo że mógł z niego wyjść. Nie skorzystał z tej okazji i w chwili ostatecznej poszedł z dziećmi, którymi się opiekował, z całą świadomością, że idzie na śmierć. Z tym patronem warto zapoznać bliżej nie tylko Polaków, lecz praktycznie cały świat. Do przypomnienia i spopularyzowania tej niezwykłej postaci może posłużyć monografia Joanny Olczak-Ronikier „Korczak. Próba biografii”, a także film Andrzeja Wajdy ze znakomitą rolą Wojciecha Pszoniaka. Warto wiedzieć, że swój „polski” pseudonim literacki i radiowy Korczak zaczerpnął z powieści innego tegorocznego patrona – Józefa Ignacego Kraszewskiego.
– Mamy więc drugiego patrona 2012 r.
– Sądzę, że bogata twórczość tego pisarza może się okazać o wiele trudniejsza przy próbie międzynarodowej popularyzacji. Nie wiem, kto wysunął tę kandydaturę, ale choć nie ulega wątpliwości, że Kraszewski był człowiekiem niesłychanie zasłużonym dla polskiej kultury, to jednak typowa powieść historyczna w stylu Waltera Scotta jest dziś skutecznie wypierana przez science fiction. Do moich ulubionych lektur we wczesnej młodości należała „Stara baśń”, powstał nawet film Jerzego Hoffmana na jej podstawie, ale nie był specjalnie udany i do wypromowania Kraszewskiego w świecie się nie nadaje. Patrząc jednak z naszego podwórka, być może przy okazji Roku Kraszewskiego udałoby się zainteresować czytelników powieściami historycznymi, dla których protoplastą była Biblia. Tam bowiem fakty i postacie historyczne zostały oplecione fikcją i mitologią Starego i Nowego Testamentu, a wszystko opisano niejako z drugiej ręki, a nie z autopsji. Podobnie jest u Kraszewskiego.