Turecki parlament znaczną większością głosów zaaprobował prośbę rządu o zgodę na przekraczanie przez armię granicy z Irakiem w
ramach walki z kurdyjskimi separatystami z Partii Pracujących
Kurdystanu (PKK).
Zdaniem tureckiej armii, w przygranicznych kryjówkach na północy
Iraku może ukrywać się do 4 tys. separatystów z PKK.
Za ewentualną operacją głosowało 507 deputowanych, a przeciw - 19
- poinformował przewodniczący parlamentu Koksal Toptan. Decyzję,
która sankcjonuje wszczęcie operacji w ciągu najbliższego roku,
poparły wszystkie ugrupowania polityczne, poza niewielką
prokurdyjską partią DTP.
Tekst precyzuje, że termin i zakres operacji zostanie ustalony
przez rząd.
Zaproponowaliśmy ten krok dla pokoju i dobrobytu naszego kraju.
Po jego zaakceptowaniu, uczynimy co konieczne dla interesów kraju
- powiedział w parlamencie wicepremier Cemil Cicek.
Podkreślił, że każda akcja zbrojna będzie miała na celu jedynie
bazy separatystów z PKK. Dodał, że rząd będzie również kontynuował
stosowanie środków ekonomicznych i dyplomatycznych w walce z
terroryzmem.
Tymczasem prezydent
USA George W.
Bush powiedział na konferencji
prasowej w Waszyngtonie, że
Turcja nie powinna podejmować
transgranicznej akcji zbrojnej w północnym Iraku.
Utrzymują już wojska w Iraku, stacjonują tam one od jakiegoś
czasu - powiedział Bush.
Nie sądzimy, by w ich interesie było
wysyłanie tam więcej żołnierzy - dodał.
Turecki premier Recep Tayyip Erdogan zbył uwagi Busha słowami:
Znaczenie ma tylko decyzja parlamentu, a nie to, co mówią ludzie
- podała prywatna telewizja NTV.
Przedstawiciele irackiego Kurdystanu ostrzegli Ankarę
przed podjęciem interwencji, która grozi "zachwianiem stabilności
regionu".
Komisja Europejska wyraziła nadzieję, że Turcja uszanuje
terytorialną integralność Iraku.
Jest bardzo ważne, by Turcja
rozwiązywała ten problem poprzez współpracę między odpowiednimi
władzami - zaznaczyła rzeczniczka KE Krisztina Nagy.
Dodała, że Bruksela i Ankara regularnie deklarowały poparcie dla
"niezależności, suwerenności, jedności i terytorialnej
integralności Iraku".
Od roku 1984 PKK toczy z tureckim siłami bezpieczeństwa walkę o
autonomię południowo-wschodnich regionów kraju. Konflikt pochłonął
dotychczas około 30 tys. ofiar śmiertelnych.
Turcja uważa, że jej sojusznicy z NATO uczynili zbyt mało, aby
pomóc w rozprawie z rebeliantami z PKK.
Sojusz Północnoatlantycki uważa PKK za organizację
terrorystyczną.