Strona główna serwisu
"Dziennikarze to bydlaki, śmieci, hieny cmentarne"

"Dziennikarze to bydlaki, śmieci, hieny cmentarne"

Większość Internautów negatywnie oceniła publikację drastycznych filmów i zdjęć z konferencji prokuratora płk Mikołaja Przybyła, na której prokurator próbował popełnić samobójstwo. Jeszcze gorzej oceniono zachowanie dziennikarzy obecnych na konferencji, komentujący używają bardzo ostrych słów, nazywają dziennikarzy "hienami cmentarnymi", "śmieciami" i "bydlakami". Według lekarza, który udzielał pomocy prokuratorowi, dziennikarze udzielili pierwszej pomocy prawidłowo.
Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaj Przybył w czasie konferencji prasowej nt sprawy bilingów dziennikarzy Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaj Przybył w czasie konferencji prasowej nt sprawy bilingów dziennikarzy ()
Komentujący krytykują dziennikarzy, którzy w pierwszym momencie, zamiast zainteresować się zdrowiem rannego prokuratora, chwycili za kamery i aparaty fotograficzne, aby zarejestrować zdarzenie. Nieznaczną przewagę mają również Internauci krytycznie oceniający samą publikację drastycznych materiałów. W sondzie Wirtualnej Polski, przeciw ich publikowaniu opowiedziało się niemal 53% Internautów, jednocześnie ok. 40% nie widzi w tym nic złego.

Zobacz film (uwaga, drastyczne sceny!):
Próba samobójcza polskiego prokuratora wojskowego


Przeczytaj też:
Skandaliczne zachowanie dziennikarzy? "To hieny"



Co świadkowie tego zdarzenia powinni zrobić w takiej sytuacji? - Moje wrażenie z filmów nagranych na miejscu zdarzenia, mówię tylko o wrażeniu, jest takie, że ułożenie pacjenta w pozycji bocznej ustalonej i natychmiastowe wezwanie karetki jest właściwym udzieleniem pomocy, jeśli chodzi o osoby postronne. Zabezpieczyli też drogi oddechowe pacjenta, które mogły być zagrożone przez krwawienie ze ściany jamy ustnej. Gdyby nie było tętna i oddechu, należałoby podjąć czynności resuscytacyjne. W tym przypadku takiej konieczności nie było - wyjaśnia Jacek Górny, Ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Centrum Medycznego HCP w Poznaniu, który brał udział w udzielaniu pierwszej pomocy medycznej prokuratorowi Mikołajowi Przybyłowi. Jak zaznacza lekarz, pacjent nie wymagał ratowania życia, a jego rana była powierzchowna.

Internauci broniący dziennikarzy argumentują, że to właśnie zarejestrowanie całego zdarzenia było obowiązkiem dziennikarzy obecnych na konferencji prasowej, a udzielenie pomocy powinno w tym przypadku ograniczyć się do wezwania pomocy medycznej.
Niby wszystkim przeszkadza, że dziennikarz wykonuje swoją pracę, a każdy czeka na końcówkę. Pokażą? Czy nie pokażą? Ja czekałem Internauta Tuk
- Kamerzysta w czerwonej bluzie miał obowiązek filmować, to jego zawód i za to mu płacą. Od udzielania pierwszej pomocy są lekarze i sanitariusze, a nie przypadkowe osoby. Pomoc udzielona przez osoby, które nie mają kwalifikacji jest gorsza niż jej nie udzielenie. Obecny w tym towarzystwie kolega Mikołaja Przybyła na samym początku zadzwonił po pomoc. Rannych z takimi obrażeniami się nie dotyka, to robota dla sanitariuszy i lekarzy (chirurgów), a nie dla paparazzi! Prokurator wiedział jak się postrzelić, aby nie było poważnych urazów i wszystko, cały ten teatr było zaplanowane. Niezależnie, czy jego akcje były słuszne i skuteczne, to on wybrał takie postępowanie i tylko on ponosi konsekwencje swoich czynów, a nie kamerzysta, którego pracą i obowiązkiem jest filmowanie - twierdzi Internauta Balanga.

- Niby wszystkim przeszkadza, że dziennikarz wykonuje swoją pracę, a każdy czeka na końcówkę. Pokażą? Czy nie pokażą? Ja czekałem... Żałosny jestem. Bo mi też przeszkadza, że dziennikarz pracował zamiast pomagać - pisze Internauta Tuk.


- Dziwi mnie zaszokowanie zachowaniem kamerzysty. Strzelam - i pewnie nie pudłuję - że kamerzysta, nie jest przy okazji ratownikiem medycznym, więc stwierdzenie że "powinien rzucić się na ratunek" jest dla mnie co najmniej niezrozumiałe. Korespondenci wojenni też powinni ratować ludzi, zamiast relacjonować/uwieczniać działania? Praca w mediach ma taką, a nie inną specyfikę, cel nadrzędny to zdobyć informację. Znajdzie się sporo zawodów w których droga do "istoty" pracy, nierzadko odbiega od moralności, ale "każda praca jest potrzeba". To właśnie jest zadanie mediów, pokazywać "Nam", widzom, to co udało się im nagrać, to czego udało im się dowiedzieć. Ubolewać należy nad tym że informacje są przesiewane i przebarwiane na modłę orientacji politycznych. Z punktu widzenia dziennikarstwa, facet zachował się wzorowo - informacje ponad wszystko - deklaruje Internauta Zdziwiony.

Rzucili się na kamery i rejestrowali tego człowieka jak jakieś zwierzę bądź kosmitę Internautka Sylwia
- Dziennikarze udzielili pomocy. A to, że jeden jełop chwycił za kamerę... no cóż, młody, głupi, obejrzyjcie sobie materiał w TVP INFO - inni go usadzili. Z drugiej strony takie materiały (bardziej takie jak ten z pozostawionej kamery, niż ten z kamery 'czerwonego') bardzo pomagają w śledztwie... ale nie podejrzewam, że w tym celu kamerzysta kręcił. Kamera pozostawiona włączona - toż to przerwa była, małe pomieszczenie, włączanie od nowa, ustawianie ostrości, długo by trwało - to raczej nie spisek tylko lenistwo - zauważa Internautka Kasia.

"Jak pan może z tym żyć?"

Większość komentujących oceniła zachowanie dziennikarzy bardzo ostro. - Bydlęta! Pokazali klasę i poziom. Pozdrowienia dla pana w czerwonej bluzie. Jak Cię potrąci samochód, to życzę Ci takiej samej reakcji kolegów - pisze Internauta Gość. - Bydlaki zamiast ratować człowieka, to złapali za kamery, żeby filmować. Śmiecie i hieny cmentarne, takich ludzi zatrudnia dzisiaj prasa i telewizja - twierdzi Internauta podpisujący się nickiem Bydlaki z prasy.

- Sam osobiście zgłoszę do prokuratury doniesienie na tego dziennikarza. Tak niestety te hieny postępują w wielu kwestiach. Nie dziwcie się później, że ludzie kopią ich po plecach lub niszczą samochody transmisyjne! Z patologią trzeba walczyć - deklaruje Internauta Polak. - Osoby, które zamiast dzwonić i ratować człowieka chwytają za kamerę - pod sąd. To nie ludzie, to bestie. Pan w czerwonej bluzie z napisami, jak pan może spać i żyć dalej? Powinien pan trafić do więzienia natychmiast! - domaga się Internautka Aga.


- Dziennikarze łącznie z Panem Jurkiem nie pofatygowali się by sprawdzić, co się stało. Nie usłyszałem i nie zobaczyłem jakichkolwiek normalnych odruchów w takiej sytuacji. Nikt nie zapytał, co się stało, nie sprawdził pulsu, oprócz Pana Jurka nikt nie chwycił za telefon. Rzucili się na kamery i rejestrowali tego człowieka jak jakieś zwierzę bądź kosmitę. Naprawdę dramat, tym filmem dziennikarze uwinęli bata sami na siebie - twierdzi Internautka Sylwia.

Biorących udział w dyskusji oburzyło nie tylko zachowanie dziennikarzy, ale przede wszystkim sam fakt nagrania i opublikowania dramatycznych zdarzeń z konferencji. - Uważam, że polskie media powinny się powstrzymać od publikowania tego typu nagrań. Jest to niesmaczne. Facet miał jakiś poważny problem i nie powinno się go roztrząsać w ten sposób. A dziennikarzy powinno się postawić przed sądem za nie udzielenie pomocy. Zamiast pomóc człowiekowi, złapali za kamery w ogóle nie interesując się czy ten człowiek jeszcze żyje i czy mogą pomóc! Powinni za to odpowiedzieć - komentuje Internauta Marek.

"Kto następny?"

Informacje, które dotarły do Internautów między innymi dzięki publikacji kontrowersyjnych materiałów, stały się już podstawą do sformułowania wielu hipotez na temat zdarzeń z poznańskiej konferencji. - Samobójstwo w jego wydaniu to ochrona bliskich. Musiał być szantażowany - twierdzi Internauta Nightman. - A nie zastanawialiście się dlaczego ktoś niby "przypadkiem" zostawił włączoną kamerę? Ktoś chciał mieć pewność, że na pewno to zrobi - sugeruje Internauta Obserwator.

- Niech wszyscy widzą, jak zareagowano na próbę samobójczą. Reakcja gościa z komórką świadczy o czymś i jest to dowód nie tylko na nieudzielenie pomocy, ale jeszcze na coś, czym głębiej powinna zająć się prokuratura, bo to zachowanie nie było normalne. Wyglądało to tak, jakby on wiedział, że tak ma się stać. Nie ruszyło go to, a najlepsze jest, że skoro Pan Mikołaj P. Zwrócił się do niego po imieniu, to nie byli sobie obcy. Mało tego, można wywnioskować, że byli dobrymi znajomymi - sugeruje Internauta JPMK.


Dla niektórych z komentujących, próba samobójcza prokuratora Przybyła jest dowodem na potwierdzenie spiskowych teorii. - Ludzie, obudźcie się, zanim Was dopadną. Mówcie co chcecie, ale wszystkie te samobójstwa, powieszenia, nieszczęśliwe wypadki, to jeden wielki szwindel - pisze Internauta KKKWM. - Kto następny? - pyta Internauta Qwer.

Masz pomysł na ciekawy artykuł? Chcesz opublikować własny felieton? Napisz do nas! Zamieścimy Twój tekst w naszym serwisie!

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (341)
Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
3
~pahenryka 2012-02-10 (15:25) 6 godzin i 52 minut temu

dokladnie zaplanowanie upozorowanie samobojstwa, nie bedzie odpowiadal za zlamanie prawa,zamiast wyroku i degredacji wysoka emerytura bo uznaja go za wariata

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
3
~KZ 2012-01-12 (21:04) 1 godzinę i 13 minut temu

Miałem podobną aferę korupcji w TP swego czasu, i postanowiłem odpuścić, z wszech mocną mafią nie wygra się!

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
3
~Karol P. 2012-01-12 (14:38) 7 godzin i 39 minut temu

Może to i jakaś inscenizacja ze strony pułkownika ale chciał tym samym zwrócić uwagę na to co dzieje się w prokuraturze i w wojsku.Najwidoczniej rozmowy w zaciszach gabinetów i skargi płk.Przybyła były jak groch o ścianę.Szkoda że w naszym kraju ludzie muszą się zmuszać do takich czynów aby na jakieś "brudne" sprawy padło światło dzienne...

odpowiedz

zgłoś do moderacji