Polski kucharz - Norbert Kłosowski idzie do przodu jak burza. Każdego roku wygrywa na Wyspach konkursy kulinarne. Przyrządza najlepsze sushi w Wielkiej Brytanii, wyśmienitą baraninę i wołowinę. W tym roku po raz trzeci został laureatem Welsh International Cullinary Championships.
28-letni
Norbert Kłosowski pochodzi z Pionek. W Polsce ukończył technikum ochrony środowiska. Obecnie pracuje, jako kucharz w jednym z renomowanych hoteli w północnej Walii. Siedem lat temu wyjechał z Polski i mieszka w
Conwy (północna
Walia).
Od razu po przyjeździe do Wielkiej Brytanii pracowałeś w zawodzie kucharza?
- Nie, najpierw byłem kelnerem, pewnie jak większość rodaków w tych stronach, w tamtym czasie. Ale miałem plan - chciałem zostać dobrym kucharzem! Zacząłem pracować w hotelu Castle Hotel w
Conwy. Po kilku miesiącach zostałem przyjęty do kuchni na naukę. Szefem kuchni był Graham Tinsley - manager walijskiej reprezentacji kucharskiej, współzałożyciel walijskiego stowarzyszenia kucharskiego, MBE. Wiedziałem, że znalazłem się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Zaczęła się nauka i słuchanie głównego szefa. Teraz pracuję w innym miejscu, ale też cały czas się uczę. Ponad to, odkąd przybyłem do Wielkiej Brytanii, ukończyłem szkołę kucharską pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia w koledżu Llandrillo.
Nie pierwszy raz wziąłeś udział w Walijskich Międzynarodowych Mistrzostwach Kulinarnych (Welsh International Cullinary Championships). Pamiętam, jak dwa lata temu zdobyłeś srebrny medal w przygotowywaniu sushi. Okazało się, że Polak robi najlepsze sushi w Wielkiej Brytanii.
- Wtedy startowałem pierwszy raz w konkursie. Wybrałem konkurencję "wybór sushi dla dwojga". Rok później zdecydowałem się wziąć udział ponownie, wybrałem konkurencję: "danie z baraniny, wybór dowolny". I też zdobyłem medal.
A jaki był twój wybór w tym roku?
- Razem z kucharzami z mojej pracy postanowiliśmy, że zaatakujemy konkursy ze zdwojoną siłą. Zapisaliśmy się we trójkę do konkurów drużynowych - "Chef's Relay" oraz "Black Box". Ponadto spośród 35 możliwych konkurencji wybrałem indywidualną - "danie z wołowiny - wybór dowolny".
Co przyrządziłeś z wołowiny?
- Postanowiłem zrobić marynowany, gotowany filet wołowy z pasztetem sztrasburskim na toście chlebowym, wędzony boczek z zielonym groszkiem oraz sos grzybowy z truflami.
To musiało być pyszne! A na czym polega konkurencja "Chef's Relay"?
- Trzech kucharzy gotuje pierwsze, drugie danie i deser. Pierwszy
kucharz wchodzi do kuchni i zaczyna przygotowywać cztery porcje pierwszego dania. Po 20 minutach wchodzi drugi kucharz i zaczyna przygotowywać drugie danie. Po kolejnych 20 minutach pierwszy kucharz wychodzi z kuchni serwując 4 porcje pierwszego dania tuż przed opuszczeniem kuchni. W tym samym momencie trzeci kucharz wchodzi do kuchni i zaczyna robić cztery porcje deseru. Po kolejnych 20 minutach drugi kucharz wychodzi z kuchni uprzednio serwując cztery porcje drugiego dania. Po kolejnych dwudziestu minutach trzeci kucharz wychodzi z kuchni uprzednio serwując cztery porcje deseru. Jego zadaniem jest też posprzątanie kuchni.
Brzmi dosyć skomplikowanie.
- To bardzo trudna konkurencja, na dodatek zdecydowałem się, że będę robić desery. Jak wszedłem, w kuchni był tak duży bałagan, że na początku nie wiedziałem, gdzie, co leży.
A konkurencja „Black Box”?
- Trzech kucharzy dostaje skrzynkę ze składnikami. Otwierają ją i patrzą, co jest w środku. Od momentu otwarcia skrzynki maja 5 minut na napisanie menu. Pierwsze i drugie danie oraz deser. Następnie maja 90 minut na przygotowanie po cztery porcje pierwszego drugiego dania i deseru. Jest to ostatnia konkurencja całych mistrzostw i najbardziej stresująca, bo nie wiadomo, co jest w skrzynce.
A co w niej znaleźliście?
- Banany, brzoskwinie, baranina z kością, łososia wędzonego, cebulę, koper włoski, 6 jajek, śmietanę, 2 marchewki, 4 słodkie ziemniaki, 1 por, pierś z kaczki, filet wieprzowy, ser mascarpone i 2 cytryny oraz kilka innych drobnych składników.