Opiniom o dyskryminacji ateistów stanowczo sprzeciwia się Szymon Hołownia. Jego zdaniem, wbrew temu, co mówią niektórzy ateiści, to nie oni są w Polsce dyskryminowani "jak nosiciele wirusa HIV".
Ja mówię takim ludziom: proszę pójść do pierwszej wybranej knajpy w tym kraju i przeżegnać się przed posiłkiem. Wtedy, jak was wyśmieją, zobaczycie, co to jest dyskryminacja. Albo proszę pójść na imprezę i powiedzieć publicznie: jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji. Ja rozmawiałem z wieloma ateistami, konkretnych dowodów na dyskryminację się nie doczekałem. To raczej w lewicowej poprawności politycznej łatwo dopatrzyć się elementów dyskryminacji wobec osób religijnych czy konserwatywnych. Natomiast ateiści są generalnie uważani za światłych, bo przeciwstawiają się "zacofanemu" Ciemnogrodowi – mówi Hołownia.
Ks. Bogdan Bartołd również zauważa w Polsce dyskryminację osób związanych z Kościołem katolickim.
Wiele razy na przystanku obrażano mnie, tylko dlatego, że byłem w sutannie. Wyzywano mnie np. od Krzyżaków, aż musiałem grozić procesem sądowym o zniesławienie. Nie rozumiem takich agresywnych reakcji, ja w żaden sposób nie dyskryminuję ateistów, nawet jak się skarżą np. na tłumy katolików na cmentarzach w Zaduszki. Staram się po prostu swoim życiem dawać przykład wiary. Kościół jest otwarty dla wszystkich – mówi ks. Bogdan Bartołd.
Tego samego zdania jest Marta, Internautka z forum Listy Agnostyków i Ateistów: Wierzę i doświadczam Boga. Zdecydowałam się jednak na komentarz, ponieważ myślę, że wbrew pozorom, trudniej się przyznać do wiary, niż nie. Ostatnio spotkałam się z niebywałym atakiem (w miejscu publicznym) na swoją osobę - agresją słowną tylko dlatego, że jestem wierząca".
Odejść z Kościoła raz na zawsze?
Nie wierzę w Boga i chrześcijańskie dogmaty, nie chciałem być też uznawany za członka tej wspólnoty – mówi 33-letni Jarosław Milewczyk, założyciel strony internetowej apostazja.pl.
Apostazja to świadome, dobrowolne i publiczne wyrzeczenie się przynależności do Kościoła. Konsekwencje takiej decyzji są poważne: pozbawiamy się m.in. sakramentów, pogrzebu na katolickim cmentarzu, możliwości zawarcia ślubu kościelnego. Przywrócić apostatę do Kościoła może ordynariusz diecezji, który określa ewentualne kary i formy pokutne.
Ze strony Milewczyka można pobrać wzory aktów apostazji. W październiku gotowe wzory ściągnęło blisko 12 tys. osób.
Ok. 70% osób, które deklarują apostazję to ludzie, którzy czynią to ze względów światopoglądowych, pozostała grupa to w większości ludzie wierzący, obecni lub przyszli członkowie innych niż katolicka grup wyznaniowych. Najczęściej są to osoby w wieku 25-40 lat – mówi Milewczyk.
Jak pisze "Tygodnik Powszechny", Episkopat przyznał ostatnio, że do kurii zgłasza się coraz więcej osób, które chcą odejść z Kościoła. Episkopat przygotowuje instrukcję postępowania z apostatami, która będzie obowiązywać w całej Polsce. Obecnie każda kuria sama musi radzić sobie z tym zjawiskiem.
Kuria warszawska, zapytana o ilość aktów apostazji w Warszawie, odpowiada, że nie prowadzi takich statystyk i są to przypadki bardzo sporadyczne. Rektor kościoła św. Anny w Warszawie ks. Bogdan Bartołd mówi, że w ciągu 20 lat pracy miał do czynienia z dwoma takimi przypadkami. Wtedy, w obecności dwóch świadków, dopisuje się informację o wykluczeniu z Kościoła na marginesie aktu chrztu.
Z parafii austriackich i niemieckich przyszło kilka zawiadomień o wykluczeniu Polaków z Kościoła katolickiego, ponieważ nie płacili podatku kościelnego, a tamtejsze prawo do tego zobowiązuje. Były to osoby ochrzczone w naszej parafii – mówi ks. Bartołd. Proboszcz z podwarszawskiej parafii, który woli pozostać anonimowy, twierdzi, że w jego parafii w ciągu półtora roku dwie osoby odeszły oficjalnie z Kościoła. Jego zdaniem, zrobiły to pod wpływem strony internetowej i dziennikarzy, którzy nagłaśniają takie tematy.