Strona główna serwisu
Tomasz Bednarzak

Tomasz Bednarzak

Wielka Brytania słaba, jak prawie nigdy wcześniej. Bolesne cięcia w siłach zbrojnych zrobiły swoje

Wielka Brytania słaba, jak prawie nigdy wcześniej. Bolesne cięcia w siłach zbrojnych zrobiły swoje

• Brytyjskie siły zbrojne boleśnie odczuły cięcia budżetowe z ostatnich lat
• Armia utraciła wiele ze swych zdolności bojowych
• Londyn może mieć duże problemy, by sprostać kryzysom bezpieczeństwa
• Pod koniec 2015 r. zapadła więc decyzja o zatrzymaniu cięć i dozbrojeniu armii
• Przed Wielką Brytanią rysuje się jednak bardzo niepewna przyszłość
• Dla Polski to niepokojąca wiadomość, bo stawia pod znakiem zapytania zdolność Londynu do wypełniania zobowiązań sojuszniczych
Brytyjski czołg Challenger 2 na poligonie Brytyjski czołg Challenger 2 na poligonie ()
Kiedy 2 kwietnia 1982 roku do Londynu dotarły wieści o zbrojnym zajęciu przez Argentynę brytyjskich Falklandów, premier Margaret Thatcher stanęła przed jedną z najtrudniejszych decyzji w swoim życiu. Rząd nie miał zawczasu przygotowanych planów ewentualnościwych na wypadek utraty wysp. Sam archipelag oddalony był o tysiące kilometrów od najbliższych brytyjskich baz. Mimo to jeszcze tego samego dnia gabinet Thatcher zdecydował się na odbicie Falklandów. Operacja była ekstremalnie trudna i nie wszyscy wierzyli w jej powodzenie. Według amerykańskich wojskowych było to prawie niemożliwe. Jednak brytyjskie siły ekspedycyjne, z dwoma lotniskowcami na czele, odniosły zwycięstwo i przywróciły brytyjskie panowanie nad Falklandami.

Dziś spór o wyspy, nazywanych przez Argentyńczyków Malwinami, nadal jest kością niezgody między Londynem a Buenos Aires, choć ryzyko nowej wojny jest znikome. I całe szczęście dla Wielkiej Brytanii, bo istnieją duże wątpliwości, czy dziś jej siły zbrojne byłyby w stanie odbić archipelag. Być może dlatego Londyn utrzymuje na Falklandach bardzo silny kontyngent, złożony z 1200 żołnierzy (w 1982 r. było ich mniej niż 100), by nie dać się postawić pod ścianą, jak przed ponad 30 laty.

Bolesne cięcia


Nie chodzi tylko o fakt, że obecnie Royal Navy nie dysponuje żadnym w pełni operacyjnym lotniskowcem, bo redukcje, dokonane na fali kryzysu finansowego, uderzyły boleśnie we wszystkie rodzaje wojsk. Sprawa nie byłaby tak paląca, gdyby nie kryzysy bezpieczeństwa, które wybuchły w Europie i w jej najbliższym sąsiedztwie w ostatnich latach - nowa zimna wojna z Rosją, arabskie rewolucje, Państwo Islamskie i wzrost zagrożenia terroryzmem, kryzys migracyjny. Dla Brytyjczyków było to twarde zderzenie z rzeczywistością, które uzmysłowiło im z całą mocą, że cięcia w siłach zbrojnych poszły za daleko.

(fot. WP)


Kilka przykładów. Gdy w 2011 roku Wielka Brytania, wraz z innymi państwami NATO, przystąpiła do interwencji w Libii przeciwko dyktatorowi Muammarowi Kadafiemu, zaledwie po kilku tygodniach nalotów stanęła w obliczu wyczerpania się zasobów precyzyjnej amunicji dla samolotów RAF (była to zresztą bolączka wszystkich europejskich uczestników libijskiej operacji, z Francją na czele). Sytuację ratować musieli Amerykanie, dostarczając sojusznikom niezbędnych bomb i rakiet.


O pomoc Amerykanów, a także Francuzów i Kanadyjczyków, Londyn musiał prosić także kilka lat później, gdy u wybrzeży Szkocji, w pobliżu brytyjskiej bazy atomowych okrętów podwodnych, zauważono niezidentyfikowaną jednostkę podwodną (w domyśle - rosyjską). W dowództwie Royal Navy zapanowała panika, bo szybko okazało się, że nie dysponuje ona wystarczającymi środkami, by przeprowadzić akcję poszukiwań intruza. Wszystko przez wycofanie ze służby - w ramach cięć budżetowych - morskich samolotów patrolowych Nimrod (nawet pomimo tego, że w rozwój nowej wersji tej maszyny zainwestowano, bagatela, 3,6 mld funtów).

I historia z ostatnich tygodni. Niedawno "Daily Mirror" ujawnił, że z powodu redukcji i chaotycznego programu rekrutacyjnego brytyjskim siłom zbrojnym brakuje prawie sześciu tysięcy żołnierzy, by osiągnąć założone przez resort obrony stany osobowe. Rewelacje gazety poprzedziła seria alarmujących publikacji w brytyjskich mediach, że brytyjscy żołnierze są kiepsko opłacani, przeciążeni obowiązkami, a ich morale jest rekordowo niskie. Według szeroko zakrojonych badań nastrojów żołnierzy, przeprowadzonych na przełomie lat 2014 i 2015 przez DJS Research Ltd, ponad połowa nie była usatysfakcjonowana ze swojego życia w armii, a co czwarty rozważał odejście.

Zła wiadomość dla Polski

Ogółem brytyjskie siły zbrojne od 2010 roku skurczyły się o prawie 35 tys. żołnierzy - dziś w czynnej służbie znajduje się trochę ponad 140 tys. wojskowych. W tym samym czasie wydatki budżetowe na wojsko spadły do poziomu nienotowanego w nowoczesnej historii Wielkiej Brytanii, sięgając 2 proc. PKB. Na tle NATO nadal jest to przyzwoity rezultat, a i wielkość brytyjskiej gospodarki powoduje, że pod względem wydatków na armię Londyn znajduje się w ścisłej światowej czołówce (4.-6. miejsce). Jednak statystyki mają to do siebie, że pokazują wiele, ale nie odsłaniają najważniejszego. Na przykład tego, że prawie jedna piąta budżetu brytyjskiego ministerstwa obrony przeznaczana jest na... zagraniczną pomoc gospodarczą.

Mimo że Wyspiarze przeznaczają dziś na obronność ponad dwa razy mniej niż pod koniec zimnej wojny, ich armia wciąż jest siłą, której mógłby pozazdrościć niejeden kraj (w tym Polska). Nie zmienia to faktu, że w ostatnich latach utraciła wiele ze swoich zdolności bojowych i to - co gorsza - w obliczu pogarszającej się sytuacji bezpieczeństwa w otoczeniu międzynarodowym.


Dość powiedzieć, że po sprzedaży Amerykanom w 2011 roku myśliwców pionowego startu i lądowania Harrier, Royal Navy po raz pierwszy od czasów I wojny światowej nie dysponuje żadnym lotniskowcem (w prawdziwym tego słowa znaczeniu, bo ostatni pozostający w służbie lotniskowiec HMS "Illustrious" zabiera teraz tylko śmigłowce). W brytyjskich stoczniach powstają co prawda dwie nowe jednostki tej klasy i pierwsza, HMS "Queen Elizabeth", wejdzie do służby już w połowie przyszłego roku. Ale znowu, dopiero w 2020 roku okręt zostanie uzbrojony w samoloty F-35B.

Złośliwi twierdzą wręcz, że Zjednoczone Królestwo nie ma obecnie zasobów do prowadzenia jakiegokolwiek poważnego konfliktu zbrojnego. Dla Polski brytyjskie cięcia powinny być o tyle niepokojące, że Londyn ze szczególną gorliwością redukował wojska lądowe, a zwłaszcza siły pancerne. Na fali oszczędności podjęto też decyzję o całkowitym wycofaniu brytyjskich jednostek z Niemiec, stacjonujących tam od czasów zimnej wojny. Proces ten ma zostać zakończony w ciągu najbliższych trzech lat. Stawia to pod dużym znakiem zapytania zdolność brytyjskich wojsk do wypełniania zobowiązań sojuszniczych na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego, wynikających z systemu obrony kolektywnej.

Strategiczny błąd

Brytyjczycy popełnili ten sam błąd, co niemal cały Zachód, w tym Polska. Przez lata po zimnej wojnie korzystali z dywidendy pokojowej i cieli wydatki na armię wierząc, że Europa - może nie po wsze czasy, ale na pewno w dającej się przewidzieć przyszłości - będzie oazą dobrobytu i stabilności. Siły zbrojne miały być co najwyżej armią ekspedycyjną, przygotowaną do zamorskich konfliktów o niskiej intensywności (jak misje stabilizacyjne w Iraku i Afganistanie) czy operacji pokojowych.

Przeświadczenie to towarzyszyło ekipie premiera Davida Camerona, kiedy w 2010 roku ogłaszała Strategiczny Przegląd Obrony i Bezpieczeństwa (SDSR 2010). Pogrążona w recesji Wielka Brytania na gwałt potrzebowała oszczędności, a skoro na horyzoncie nie dostrzegano większych niebezpieczeństw, to pieniędzy postanowiono poszukać w budżecie ministerstwa obrony. Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać.


Szczęśliwie dla Brytyjczyków, po pięciu latach stan gospodarki poprawił się na tyle, że ułatwił rządzącym konserwatystom pójście po rozum do głowy. Ogłoszony kilka miesięcy temu nowy SDSR nie tylko zakłada powstrzymanie redukcji, ale przewiduje również zwiększenie nakładów na obronność o dodatkowe 12 miliardów funtów (do 2020 r.), które pójdą za zakup nowego uzbrojenia we wszystkich rodzajach sił zbrojnych. "W porównaniu do obecnego stanu, nie jest to skokowa zmiana w zdolnościach obronnych. Ale może to być ważny krok w odbudowie reputacji Zjednoczonego Królestwa jako wiarygodnego partnera w zakresie bezpieczeństwa" - komentował wstrzemięźliwie "Guardian".

Niepewna przyszłość

Co potem? Po 2020 roku wszystko jest możliwe. W Wielkiej Brytanii rozgorzała na nowo debata nad sensem utrzymywania potencjału nuklearnego. Cztery atomowe okręty podwodne typu Vanguard, uzbrojone w pociski balistyczne Trident, zapewniają Zjednoczonemu Królestwu status mocarstwa i pozwalają mu - jak mawiają Amerykanie - boksować powyżej swojej wagi. Ale z drugiej strony ich utrzymanie jest niezwykle kosztowne i pochłania proporcjonalnie dużą część budżetu.

Kością niezgody są koszty programu, którego celem jest opracowanie i zbudowanie następców starzejących się jednostek Vanguard. Według niektórych szacunków może on zamknąć się w obłędnej kwocie 167 miliardów funtów - co prawda rozłożonej na 30-40 lat, jednak i tak stanowiącej znaczące obciążenie dla brytyjskiego podatnika. Na razie Cameron zdecydował, że prace nad nowymi nosicielami pocisków balistycznych będą kontynuowane. Ale jeśli w 2020 roku do władzy dojdą laburzyści pod wodzą zdeklarowanego socjalisty Jeremy'ego Corbyna, plany te mogą trafić do kosza.

Corbyn to weteran ruchu antywojennego, który sprzeciwia się nie tylko broni nuklearnej. Nie raz sugerował, że Wielka Brytania wydaje na armię zbyt wiele, krytykując jednocześnie jej zaangażowanie poza granicami kraju. Zresztą z polskiego punktu widzenia poglądy lidera Partii Pracy na politykę zagraniczną są nie tyle kontrowersyjne, co niebezpieczne. Przykładowo jego zdaniem winę za konflikt w Donbasie ponosi Zachód, a włączenie Polski i innych krajów Układu Warszawskiego do NATO ocenia jako błąd. To też wyjaśnia, dlaczego będąc szeregowym deputowanym brytyjskiej Izby Gmin, często gościł w propagandowych mediach rosyjskiego reżimu (czytaj więcej)


Jednak zanim Corbym będzie miał szansę dojść do władzy, Wielką Brytanię czeka jeszcze burza związana z referendum unijnym. Jeżeli dojdzie do Brexitu, Zjednoczonemu Królestwu - o ile wciąż pozostanie ono "zjednoczone" - nowy przegląd obrony i bezpieczeństwa będzie potrzebny o wiele szybciej.

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (104)
Nie zgadzam się z opinią
31
Zgadzam się z opinią
526
~dick 2016-03-11 (11:29) 16 godzin i 41 minut temu

No muszą ciąć budżety wojskowe na zachodzie aby mieć na utrzymanie islamów których tu ktoś specjanie napędza a lewaki to popierają oczywiście . No komu zależy na osłabieniu Europy zachodniej? Zagadka !

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 2

Nie zgadzam się z opinią
57
Zgadzam się z opinią
392
~qwerty 2016-03-11 (11:28) 16 godzin i 42 minut temu

No tak. Polska została już sprzedana Rosji za "pokój". Robi się tylko podkładkę dla ciemnogrodu, że "chcemy, ale nie możemy, bo nie mamy". Natychmiast zezwolić na posiadanie broni w Polsce (bandyci i tak ją mają) !

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 11

Nie zgadzam się z opinią
4
Zgadzam się z opinią
101
~ryszard56 2016-03-11 (13:18) 14 godzin i 52 minut temu

Kiedy wreszcie Ci Nasi cholerni politycy zrozumieją że trzeba liczyc tylko na siebie ,tyle lat zmarnowano na pieprzone dyskusje zamiast mieć wizje Polskiej Armii ,zbroić się ,produkować nowe uzbrojenie i liczyć tylko na siebie

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
6
Zgadzam się z opinią
73
~GorylCo 2016-03-11 (13:27) 14 godzin i 43 minut temu

Brytole nie maja sie czego bac. Wyjda z UE i bedzie im sie zylo dobrze. Londyn ma wiecej milionerow i miliarderow niz jakiekolwiek miasto na swiecie. Nie od dzisiaj wiadomo ze wojny nie wybuchaja tam gdzie jest elita. Bardziej martwilbym sie o Niemcy, Francje i Holandie. Jak sie nazjezdza tam pol afryki i srodkowego wschodu to wybuchnie wojna jakiej swiat jeszcze nie widzial

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
4
Zgadzam się z opinią
58
~klops 2016-03-11 (13:49) 14 godzin i 21 minut temu

Co za bezsensowny komentarz, że słabość armii angielskiej to dla Polski zła wiadomość bo nie będą mogli wypełniać swych sojuszniczych zobowiązań. W 1939 roku ani angole ani Francuzi tez nie wypełnili zobowiązań sojuszniczych wobec Polski chociaż nie byli wtedy słabi. Wielcy tego świata jeżeli nie mają w tym SWOJEGO interesu to olewają Polskę ciepłym moczem.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 1

Nie zgadzam się z opinią
4
Zgadzam się z opinią
57
~dag 2016-03-11 (13:29) 14 godzin i 41 minut temu

I tak historia zatoczyła koło. Rok 1939 bliżej niż kiedykolwiek.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
46
jany33 2016-03-11 (13:29) 14 godzin i 41 minut temu

podobnie jak w II wojnie swiatowej nie pomoga to nasi beda ich bronic historia sie powtarza

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
26
~Pol 2016-03-11 (14:11) 13 godzin i 59 minut temu

Kiedyś Polska liczyła na Anglię i Francję i się przeliczyla.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
3
Zgadzam się z opinią
21
~12345678 2016-03-11 (13:24) 14 godzin i 46 minut temu

żeby ich nie zjedli ludzie z emigracji Anglia zjedzona no to problem Niemcy zjedzeni Europa zjedzona przez arabów nie ma ich państw.. straszne i pomyśleć że USA przeżyje nie zostaną zjedzeni przez emigrantów a dlaczego bo mają ograniczenia w emigracji obcych

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
8
Zgadzam się z opinią
25
~antyklerykał 2016-03-11 (13:33) 14 godzin i 37 minut temu

kraje "państwa chrześcijańskiego NATO" czarnej małpy USA uwikłane w grabieżczo-krzyżowe misje dziejowe reżimu USA suną po równi pochyłej , to cena jaką płacą za swoją zależność od oligarchów czarnej małpy USA !!!!!!!!!!!!!!! Prywatne firmy wojskowe bogacą się na wojnie z ISIS Nie dla każdego przedłużająca się wojna z Państwem Islamskim jest złą wiadomością. Amerykańskie prywatne firmy wojskowe zarabiają na niej grube miliony dolarów. I liczą na jeszcze więcej. Niedawny raport amerykańskiego wywiadu nie pozostawia złudzeń - trwające rok bombardowania Państwa Islamskiego, choć przed rokiem przyczyniły się do zatrzymania zwycięskiego pochodu dżihadystów, od tamtej pory w niewielkim stopniu osłabiły jego fundamenty. Mówiąc wprost, sytuacja na froncie walki z samozwańczym kalifatem jest patowa i nie widać, by nagle coś miało się w tym względzie zmienić. Nie wszystkich jednak taki stan rzeczy zasmuca. Każdy kolejny dzień kampanii przeciwko Państwu Islamskiemu kosztuje grube miliony dolarów, z których pokaźna część spływa szerokim strumieniem do kieszeni koncernów zbrojeniowych i prywatnych firm wojskowych. Szczególnie dla jednej z nich wojna z dżihadystami okazała się być prawdziwą kopalnią złota, na co zwracał niedawno uwagę portal The Daily Beast. Chodzi o SOS International (popularnie nazywaną SOSi), która - jak zauważa Daily Beast - jest jednym największych graczy w Iraku. Firma realizuję tam wielomilionowe kontrakty, których łączna wartość tylko w tym roku sięgnęła 400 milionów dolarów. SOSi zapewnia amerykańskiemu personelowi i wojskom koalicji wszelkiego rodzaju zaopatrzenie i wsparcie logistyczne, w tym kompleksową obsługę baz, gdzie Amerykanie szkolą irackich żołnierzy. Ale na tym nie kończy się jej rola. SOSi ma dostarczyć irackiemu resortowi obrony oraz władzom kurdyjskim wysoko kwalifikowanych doradców z dziedziny bezpieczeństwa. - Ich pozycja jest bardzo ważna. Oni nie są tylko tłumaczami, ale doradzają na poziomie, na którym podejmowane są decyzje - zapewnia na łamach amerykańskiego portalu Frank Helmick, były generał, który wcześniej służył w Iraku, a dziś jest w SOSi jednym z wiceprezesów. Prywatyzacja bezpieczeństwa Główną siłą sprawczą procesu prywatyzacji bezpieczeństwa i outsourcingu usług wojskowych w USA były cięcia w budżecie obronnym, które nastąpiły po zakończeniu zimnej wojny. Wojskowi planiści doszli do wniosku, że armia zaoszczędzi, gdy niektóre zadania, które nie są bezpośrednio związane z prowadzeniem działań zbrojnych - takie jak zaopatrzenie, transport, ochrona mienia i osób czy szeroko pojęta logistyka - przekaże prywatnym podmiotom. Prawdziwe Eldorado dla prywatnych firm wojskowych nadeszło wraz z globalną wojną z terroryzmem i interwencjami w Iraku i Afganistanie. W szczycie operacji irackiej służyło tam ponad 160 tys. prywatnych kontraktorów (w Afganistanie - prawie 110 tys.). Większość z nich stanowili pracownicy obsługujący amerykańskie bazy i im podobni, ale najbardziej w pamięci zapadli zajmujący się ochroną VIP-ów i ważnych obiektów najemnicy. Prywatni żołnierze często mieli za nic irackie prawo i zwykłych Irakijczyków. Okryli się ponurą chwałą z powodu swej brutalności i nadmiernej skłonności do pociągania za spust. W tym roku czterech takich ochroniarzy - z osławionej firmy Blackwater - zostało skazanych na wieloletnie więzienie za urządzenie krwawej jatki na ulicach Bagdadu. Dziś, wraz z coraz większym zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych w wojnę z Państwem Islamskim, szczególnie na froncie irackim, prywatne firmy wojskowe znów liczą na dobrą okazję do zarobku. ....................................... .................."

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
31
Zgadzam się z opinią
48
~zxcv 2016-03-11 (12:32) 15 godzin i 38 minut temu

a moze nie musza sie dozbrajac, skoro nie prowadza wojen?jak nie jem sera, to go nie kupuję, ewentualnie mam kilka plastrów na wszelki wypadek. Proszę nie manipulować informacją, bo niekoniecznie bedzie miec to zle konsekwencje

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
16
~roman? 2016-03-11 (14:08) 14 godzin i 2 minuty temu

tylko naiwniak liczy na UK albo USA.Trzeba mieć przyjaciół wśród sąsiadów.Nie skakać jak pudelek do niedżwiedzia.Jeśli już to budować powinniśmy schrony zapasy lekarsstw i żywności.Nie jak inteligentni inaczej kupować okręty podwodne po co?Żeby broniły UK?Na Bałtyku nawet dorssz za bardzo nie ma gdzie ssię ukryć.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
17
~polak mały 2016-03-11 (13:47) 14 godzin i 23 minut temu

"Dla Polski to niepokojąca wiadomość, bo stawia pod znakiem zapytania zdolność Londynu do wypełniania zobowiązań sojuszniczych" Deja Vu ????

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
8
~X 2016-03-11 (15:00) 13 godzin i 10 minut temu

polska rzadzona przez tych klaunow bedzie liczyc na UK tak jak naiwniacy liczyli na UK w 39 roku haha

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
8
~LWP 2016-03-11 (15:01) 13 godzin i 9 minut temu

Dla przypomnienia i takze pamieci. Ludowe Wojsko Polskie mialo: 435 tys zolnierzy i oficerow (dobrze wyszkolonych), okolo 3200 czolgow i wozow bojowych, 700 samolotow,.. wiem co zaraz powiecie ze komuna , ze podleglosc ruskom. A co jest dzisiaj wojsko do zabawy, ktore nawet nie potrafi sie bawic, a zalezne tez jest, od "sojusznikow"

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
7
~J-23 2016-03-11 (14:59) 13 godzin i 11 minut temu

lepiej niech uk trzymają z Polską bo będziemy musieli znowu powołać DYWIZJON 303

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
7
~Pol 2016-03-11 (14:18) 13 godzin i 52 minut temu

to utwierdza w przekonaniu ze nestety musimy najbardziej liczyc na swoje sily... a tutaj ... 15 lat i niedokonczony okret Slazak ... to sie nadaje pod trybunal stanu !!! jedyna nadzieja iz obecny pro Polski rzad weznie na celownik polski przemysl zbrojeniowy i zabierze sie za jego reaniacje ... byle szybko! historia zwlaszcza na bardzo bolesnie nauczyla jak niedobrze jest byc slabym, i nie zawierzac do konca sojuszom

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
5
Zgadzam się z opinią
11
~lol 2016-03-11 (13:28) 14 godzin i 42 minut temu

Jakiś leming z WP.PL myśli, że jest mądrzejszy od rządu UK: )

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
6
~pejter1166 2016-03-11 (15:19) 12 godzin i 51 minut temu

Toż to był zawsze słoń na glinianych nogach. Nooooooo Ala oni sami wygrali bitwe o anglię, sami sobie zbudowali enigmę sami itd, itp.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
6
~qwerty123456 2016-03-11 (14:46) 13 godzin i 24 minut temu

Anglicy juz nam raz pomogli w 39'... wiec nie liczmy na to, ze w razie jakiegokolwiek ataku na Polske ktos nam pomoze.... NATOznajdzie sie na pewno jakies bardzo wazne powody, dla ktorych nie bedzie nam w stanie pomoc, a my jak zwykle pozostaniemy sami sobie.... a po latach keidy wszystko sie uspokoi kazdy bedzie nas nazwyal bohaterami, niezlomnymi, ktorzy jednak przegrali, bo nie mieli szans z silniejszym wrogiem...

odpowiedz

zgłoś do moderacji