Rząd Donalda Tuska ma w swoim składzie
kompetentnych ministrów, on sam jest politykiem o łagodnych
manierach, choć bynajmniej nie miękkim, niemniej może być mu
trudno wywiązać się z wyborczych obietnic - ocenił tygodnik "The
Economist".
Jak napisano, nowy premier nie będzie miał łatwego życia przede
wszystkim z dwóch powodów: ponieważ wyborcy mają rozbudzone
oczekiwania pod adresem jego rządu, a prezydent Lech Kaczyński
wyraził zastrzeżenia do niektórych ministrów i ma własną wizję
polityki wewnętrznej i zagranicznej.
"Minister finansów Jacek Rostowski stanie w obliczu największego
wyzwania: utrzymania prężnego wzrostu gospodarki w 2008 r., której
wzrost PKB w tym roku osiągnął bardzo dobry wynik 6,5 proc.
Reforma finansów publicznych jest pilnym zadaniem dla rządu,
podobnie jak spełnienie żądań płacowych nauczycieli i służby
zdrowia na tle obecnej sytuacji na rynku pracy" - pisze tygodnik.
"Ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu może być
łatwiej poprawić stosunki z sąsiadami i UE, którym zaszkodził
ekscentryczny styl dyplomacji poprzedniego rządu, ale
rząd Tuska
ma wątpliwości co do amerykańskich planów dotyczących tarczy
antyrakietowej" - przypomina "The Economist".
"Sprostanie rozbudzonym oczekiwaniom wyborców w sprawie budowy
dróg, budownictwa mieszkaniowego i rozwoju wsi także nie będzie
prostą sprawą, podobnie jak stosunki z bojowo i destrukcyjnie
nastawionym PiS-em, który w trakcie pierwszego po wyborach
posiedzenia Sejmu wysunął tak liczne proceduralne obiekcje, że
obrady trzeba było zawiesić" - dodaje pismo.
Do pozytywów nowego rządu "The Economist" zalicza zasadniczo inny
styl nowego gabinetu oraz konstruktywne podejście PSL -
koalicjanta Platformy Obywatelskiej.
(js)