Wymiana ustępstw między Warszawą a Paryżem
to handel wymienny. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy zabiegał w
czasie swej wizyty w Warszawie o poparcie Polski dla francuskiego
przewodnictwa w UE - ocenia francuski "Le Monde".
Nie zabrakło też gestów. Przemawiając przed obiema izbami
parlamentu Sarkozy, odwołując się do Chopina i Marii Curie,
przypomniał stuletnią przyjaźń Warszawy i Paryża - wskazuje "Le
Monde"
Pisząc o samej wizycie francuska popołudniówka zauważa, że
"konserwatywny prezydent Lech
Kaczyński podejmował protokolarne
akrobacje, by nie zostawić przestrzeni swemu liberalnemu
premierowi Donaldowi Tuskowi". Polski prezydent, uważając się za
gospodarza
Sarkozy'ego, przeszkodził Tuskowi w przyjęciu
francuskiego gościa w kancelarii i trzeba było zorganizować
spotkanie w Pałacu na Wodzie - napisano w relacji z Warszawy.
Ponadto z wizyty "zrezygnował premier Francois Fillon, by Sarkozy
nie musiał ograniczyć się jedynie do spotkania twarzą w twarz ze
swym (polskim) odpowiednikiem i mógł zobaczyć się jeszcze z
Tuskiem".
Zapowiedź zniesienia dla Polaków ograniczeń na francuskim rynku
pracy została przez Kaczyńskiego potraktowana z góry - uważa "Le
Monde", przywołując opinię prezydenta, że ci, którzy wyjechali
"powinni po pewnym czasie wrócić".
Odnosząc się do bezpieczeństwa energetycznego, "Le Monde"
przypomina, że Polska chce, by koncepcja ta została włączona do
przedefiniowanej strategii obrony europejskiej. To "kamyk do
ogródka Niemiec" - podkreśla dziennik - w sytuacji, gdy Polska
jest "zależna od rosyjskiego gazu i zła z powodu omijającego ją
projektu rosyjsko-niemieckiego gazociągu", który ma biec po dnie Bałtyku.
Aby ograniczyć krytykę forsowanej przez
Paryż Unii dla
Śródziemnomorza.
Sarkozy miał też dobre słowo o Kijowie, którego
obecności w UE i NATO chciałaby Polska - podsumowuje gazeta.
(ula)