W Harrisburgu w stanie Pensylwania dobiega końca proces cywilny przeciwko radzie szkolnej, która kwestionuje teorię ewolucji i nakazała nauczycielom, by sugerowali dzieciom "alternatywną" teorię "rozumnego projektu" jako wyjaśnienie powstania życia na Ziemi.
W piątek adwokaci członków rady szkolnej wygłaszali końcowe
przemówienia. Werdykt ławy przysięgłych oczekiwany jest w
przyszłym tygodniu.
Rada, nadzorująca szkoły publiczne w miejscowości Dover pod
Harrisburgiem, zarządziła, by nauczyciele informowali uczniów,
że teoria Darwina "nie jest faktem naukowym" i że mogą sięgnąć
po teorię "rozumnego projektu" zawartą w książce-podręczniku pod
tytułem "Of Pandas and People".
Teoria ta głosi, że żywe organizmy są zbyt skomplikowane, by
mogły powstać na drodze ewolucji gatunków i jedynym wyjaśnieniem
jest działanie "rozumnej istoty", która je zaprojektowała.
Rada szkolna z Dover składa się z osób bez żadnego
wykształcenia w zakresie nauk ścisłych. Przed sądem reprezentują
ją prawnicy z konserwatywnego ośrodka Thomas More Law Center w
stanie Michigan.
Pozew przeciw członkom rady wniosło 11 rodziców popieranych
przez liberalną Amerykańską Unię Swobód Obywatelskich (ACLU).
Utrzymują oni, że zarządzenie jest próbą przemycenia religijnego
nauczania do szkół, co kłóci się z konstytucyjną zasadą
rozdziału religii od państwa.
Adwokaci rady szkolnej podkreślają, że chodzi jej tylko o
ukazanie uczniom alternatywnej teorii i wysiłki, aby temu
przeszkodzić, są tłumieniem konstytucyjnej wolności słowa.
Przytłaczająca większość naukowców uważa teorię Darwina za
wystarczająco udowodnioną. Teoria "rozumnego projektu" to - ich
zdaniem - forma kreacjonizmu, czyli religijnego poglądu, że
człowieka i wszystkie inne żywe istoty stworzył Bóg.
Tomasz Zalewski