Sprzeciw Polski wobec przyjęcia unijnego
mandatu na negocjacje nowego porozumienia UE z Rosją spotkał się z mieszanymi reakcjami niemieckiej prasy. Część gazet, w
tym konserwatywna "Frankfurter Allgemeine Zeitung", wyraża
zrozumienie dla polskiego stanowiska, inne piszą o izolacji Polski
w UE i zarzucają polskiemu rządowi obronę interesów "za pomocą
łomu".
"FAZ" przypomina, że na niedawnym szczycie w Lahti Unia
Europejska występowała wobec prezydenta Rosji Władimira Putina
solidarnie "jak jeden mąż". Mówiono, że europejskie rynki zostaną
otwarte dla rosyjskiej "państwowej oligarchii" dopiero wtedy, gdy
Rosja po 10-letnim sprzeciwie podpisze Europejską Kartę
Energetyczną. Zdaniem "FAZ" może to oznaczać tylko to, że nowa
umowa o kooperacji z Rosją podpisana zostanie dopiero wtedy, gdy
warunek ten zostanie spełniony.
Gazeta zaznacza, że
UE pośrednio zdystansowała się także od
przyjęcia Rosji do Światowej Organizacji Handlu. "Od wolnego
handlu Rosję dzieli jeszcze długa droga" - zauważył komentator.
"Polska, której rolnictwo odczuwa bezpośrednio rosyjski
protekcjonizm, chyba jako jedyny kraj poważnie potraktowała to
stanowisko negocjacyjne" - ocenia "FAZ". Z Brukseli słyszymy
teraz: nowa umowa o współpracy wszystko załatwi, jeżeli tylko
Polska nie popsuje zabawy. "Jeżeli Warszawa ustąpi, nowa umowa (z
Rosją) będzie miała ze starą umową jedną wspólną cechę: nie będzie
warta papieru, na którym została spisana" - ostrzega "FAZ".
W podobnym duchu utrzymany jest komentarz w "Berliner Zeitung".
Komentator zwraca uwagę na "narzekania" unijnej komisarz Benito
Ferrero-Waldner, która zarzuciła Polsce, że oponuje przeciwko
ważnej strategicznej decyzji Unii Europejskiej i prosiła w imieniu
wszystkich, by
Polska zrezygnowała z blokady. "Tak naprawdę nikt w
to nie wierzy. A już zupełnie nie wierzy się w to, by na Warszawę
rzeczywiście wywierano presję. Po cichu, należy raczej
przypuszczać, iż wszyscy w tym przypadku cieszą się, że Polska
pozostaje wierna swojej roli pieniacza i przekornie nacisnęła na
hamulec" - czytamy.
Zdaniem "Berliner Zeitung" wszyscy dostrzegają, że do
podpisania umowy o współpracy z Rosją brak jest ważnego elementu.
Wzbraniają się jednak przed wypowiedzeniem tego otwarcie, ponieważ
Rosja jest znów potężna i łatwo można ją rozgniewać - tłumaczy
autor komentarza. "Nikt tego nie chce, nawet Polacy. Uważają oni
tylko, że należy najpierw upewnić się w Moskwie, czy gra się nadal
w oparciu o te same zasady, zanim rozpocznie się nową partię.
Jedną z tych zasad jest Karta Energetyczna" - wyjaśnia polskie
stanowisko komentator.
Rosja nie chce podpisać Karty, ponieważ uważa, że ma
silniejszą pozycję. "Polacy słusznie uważają, że w takich
warunkach nie powinno się prowadzić negocjacji. Byłoby rozsądnie,
gdyby UE wezwała do zmiany stanowiska nie Warszawę, lecz Moskwę" -
pisze w konkluzji "Berliner Zeitung".
"Polska ma prawo do wyrażenia w Unii Europejskiej w tej czy
innej sprawie politycznego sprzeciwu. Inni też tak postępują i to
wcale nierzadko. Fakt, że Warszawa wybrała sobie właśnie
negocjacje na temat nowego porozumienia z Rosją, nie świadczy
jednak o szczególnej mądrości. Nasuwa się podejrzenie, że Warszawa
nadużywa UE do policzenia się z nielubianym sąsiadem.
Merytorycznie polska blokada nie ma sensu" - uważa "Sueddeutsche
Zeitung".
Obawa, że Rosja mogłaby użyć kurka z gazem jako broni
politycznej, jest zrozumiała - uważa komentator. Jego zdaniem
zaostrzenie stanowiska wobec Moskwy nic nie pomoże. Właśnie
dlatego, że Moskwa nie chce podpisać Europejskiej Karty
Energetycznej, UE musi osiągnąć cel, jakim jest bezpieczeństwo
energetyczne, "przez tylne drzwi", czyli za pomocą umowy o
partnerstwie.
Perspektywiczne uregulowanie stosunków z Rosją ma dla UE
znaczenie fundamentalne - uważa "SZ". "Dysponując długim
doświadczeniem kontaktów z Rosją, Polska, po wylądowaniu w
bezpiecznym porcie UE, mogłaby odegrać kreatywną rolę. Jednak na
razie rząd w Warszawie zdecydował się działać przeciwko temu.
Rezultat jest w podwójnym znaczeniu zły: Polska izoluje się od
swoich europejskich partnerów. I spycha UE w kierunku bezsensownej
konfrontacji" - czytamy w "Sueddeutsche Zeitung".