Polska stanęła na drodze pomiędzy Rosją i
Unią Europejską - tak "Izwiestija" ocenia poniedziałkową decyzję Warszawy w sprawie zablokowania unijnego
mandatu na rozpoczęcie negocjacji w sprawie nowego porozumienia o
współpracy między UE i Rosją. W podobnym duchu sytuację komentują
inne rosyjskie dzienniki.
"Izwiestija" zauważają, że "odczuwalny od dłuższego czasu
konflikt między 'starą' i 'nową' Europą nieodwracalnie wkroczył do
sfery publicznej. Jego przyczyną jest taktyka stosunków z Rosją.
Nie słuchając rad o wiele rozważniejszych 'starych' Europejczyków,
Polska nalega, iż wszelkie
rozmowy o nowym porozumieniu mogą być
kontynuowane dopiero po tym, jak Rosja ratyfikuje kartę
energetyczną Unii Europejskiej" - pisze "Izwiestija".
Gazeta zaznacza, że Polska ma przy tym świadomość, iż jest to
postulat praktycznie niewykonalny.
"Izwiestija" wskazuje też, że "los nowego porozumienia między
Rosją i UE stał pod znakiem zapytania jeszcze przed demarche
Polski". "Właśnie do tego dokumentu Europejczycy chcieli
'wepchnąć' maksymalną liczbę norm regulujących relacje w sferze
dostaw nośników energii, w tym niektóre punkty karty
energetycznej, gwarantującej m.in. równy dostęp do złóż surowców i
rurociągów. Warunki te Putin wielokrotnie
określał jako nieakceptowalne i niekorzystne dla Rosji, domagając
się od Europejczyków skorygowania dokumentu" - wyjaśnia dziennik.
Natomiast "Kommiersant" nie wyklucza, że za twardym stanowiskiem
Polski w kwestii negocjacji UE z Rosją może stać Waszyngton. "Unia
Europejska jest dla Moskwy kluczowym partnerem, we współpracy z
którym Kreml pokłada szczególne nadzieje w odróżnieniu od
stosunków z USA, które nadal się pogarszają. Uwzględniając fakt,
że
Polska jest jednym z najbliższych sojuszników Waszyngtonu w
Europie, jej nieprzejednane stanowisko może być nieprzypadkowe" -
stwierdza gazeta.
"USA są wyraźnie niezadowolone ze zbliżenia między Rosją i UE za
ich plecami i na pewno gotowe są poprzeć Polskę w jej dążeniu do
izolowania Moskwy" - konstatuje "Kommiersant".
Z kolei "Wriemia Nowostiej" jest zdania, że "swoim demarche
Warszawa chce zdobyć poparcie partnerów z Unii Europejskiej w
rozwiązywaniu problemów, jakie ma z Rosją". Dziennik dodaje, że
Polsce chodzi przede wszystkim o wznowienie eksportu żywności i
prowadzenie przez UE jednolitej polityki energetycznej.
"To drugie szczególnie niepokoi Warszawę, która obawia się, że w
czasie przewodnictwa Niemiec w Unii Europejskiej, które rozpoczyna
się 1 stycznia 2007 roku, zostanie zawarte sprzeczne z interesami
Polski porozumienie z Moskwą" - pisze "Wriemia Nowostiej".
Także rządowa "Rossijskaja Gazieta" uważa, że jednym z powodów
zablokowania przez Polskę rozmów
UE z Rosją są obawy, że "Niemcy,
które będą sprawować przewodnictwo w Unii Europejskiej w pierwszej
połowie 2007 roku, zdołają porozumieć się z Rosją we wszystkich
kwestiach, nie bacząc na tak +konstruktywne+ stanowisko Warszawy".
"Rossijskaja Gazieta" prognozuje, że polskie "ultimatum" nie
przyniesie efektów, gdyż "zawarcie nowego porozumienia z Unią
Europejską leży obecnie przede wszystkim w interesie UE, podczas
gdy Moskwa - co zasygnalizowali już przedstawiciele Kremla - może
w pełni ograniczyć się do przedłużenia ważności starego dokumentu".
"Niezawisimaja Gazieta" wskazuje, że "taki zwrot nie był
nieoczekiwany". "Premier Polski Jarosław Kaczyński ostrzegł w
niedzielę, że jego kraj zablokuje mandat, 'jeśli
Rosja nie będzie
wykonywać porozumień zawartych z UE. Prezydent Polski Lech
Kaczyński wcześniej także żądał ratyfikacji karty energetycznej
oraz protokołu tranzytowego i apelował do Europejczyków, by
rozmawiali z Moskwą 'twardo, zdecydowanie i ostro'" - wyjaśnia
dziennik.
Dziennik zaznacza, że
Unia Europejska podziela stanowisko Polski,
iż Moskwa powinna ratyfikować kartę energetyczną. Innego zdania
jest "Gazieta", rosyjska partnerka brytyjskiego "Daily Telegraph",
która ocenia, iż "twarde stanowisko Warszawy nie znalazło
zrozumienia w UE".
"Gazieta" konstatuje, że "dla polskiej strony ratyfikacja przez
Rosję karty energetycznej stanowi swoistą gwarancję stabilności i
przewidywalności rosyjsko-europejskich stosunków energetycznych".
Jerzy Malczyk
(meg)