16-letniemu Polakowi, który został zatrzymany w związku z podejrzeniami o udział w głośnym zabójstwie belgijskiego nastolatka na dworcu centralnym w Brukseli, grozi do 15 lat więzienia.
Na razie Polak trafił do zamkniętego ośrodka dla młodzieży w
Braine-le-Chateau na południe od Brukseli.
Pozostanie tam do końca śledztwa w sprawie zabójstwa z 12
kwietnia, które prowadzi sędzia śledczy Patricia Jasis. Czekają go
długie przesłuchania. Dopiero potem zostanie oddany do dyspozycji
sędziego ds. nieletnich.
Prokuratura brukselska już zapowiedziała, że sędzia ten z
pewnością potwierdzi decyzję o zamknięciu Polaka w ośrodku w
Braine-le-Chateau. Potem będzie musiał zadecydować, czy przekazać
sprawę do zwykłego trybunału, który będzie mógł wymierzyć karę. Za
współudział w śmiertelnym ranieniu nożem nastolatka grozi mu od 10
do 15 lat więzienia.
Przed sąd dla dorosłych może trafić każdy nieletni przestępca,
który ukończył 16 lat (prokuratura poinformowała, że
Polak ma "16
i pół roku"). Zależy to jednak od jego postawy w śledztwie, a
także rezultatów środków podjętych przez sędziego ds. nieletnich.
Na razie - podaje policja - aresztowany w poniedziałek nastolatek
"współpracuje" z prowadzącymi dochodzenie.
Odesłanie sprawy do zwykłego sądu zależy także od rodzaju
przestępstwa. W tym wypadku istotne może być ustalenie, czy Polak
wiedział, że jego wspólnik ma nóż i gotowy jest go użyć podczas
napaści na belgijskiego nastolatka, czy też może zachęcał do
zbrodni. Każdorazowo przeprowadza się też badania psychiatryczne i
psychologiczne.
Jeśli Polak trafi do sądu dla nieletnich, nie zostanie ukarany w
ścisłym rozumieniu tego słowa. Sąd może natomiast zadecydować o
zamknięciu go w zakładzie do osiągnięcia wieku 20 lat, dozorze
kuratorskim, albo na przykład nałożyć obowiązek prac na rzecz
społeczeństwa.
Podejmując decyzję sąd będzie kierował się postawą przestępcy
podczas dotychczasowego pobytu w zakładzie zamkniętym.
Belgijskie media donoszą, że rodzice Polaka wiedzieli, że był
zamieszany w
zabójstwo. Byli obecni w domu podczas jego
aresztowania w poniedziałek po południu. Cytowani przez media
prawnicy twierdzą, że na rodzicach nie ciążył obowiązek wydania
syna policji. Prokuratura odmawia odpowiedzi na pytanie, czy
Polacy, przebywający w Belgii nielegalnie, będą pociągnięci do
odpowiedzialności.
Michał Kot
(aka)