Premier Donald Tusk powiedział w wywiadzie dla agencji Reutera, że Polska nie chce podejmować w pośpiechu decyzji o umieszczeniu na swoim terytorium elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej ze względu na
doświadczenia swojej historii.
Dodał, że tempo negocjacji z Amerykanami w sprawie tarczy nie
powinno być dyktowane terminarzem wyborów prezydenckich w USA.
Nasze historyczne doświadczenie (...) mówi nam, że wszystkie
gwarancje i traktaty muszą mieć aspekty praktyczne, techniczne i
militarne - powiedział premier RP w wywiadzie dla Reutera.
Udzielił go na cztery dni przed spotkaniem w Waszyngtonie z
prezydentem
USA George'em W. Bushem, z którym ma rozmawiać na
temat tarczy.
Tusk podkreślił, że polskiemu rządowi zależy na utrzymaniu
ścisłych więzi z USA. Jednak, jak powiedział, "Polska ma
szczególne położenie geograficzne, które zmusza nas, byśmy dbali o
konkretne środki bezpieczeństwa".
Dlatego z taką mocą mówimy
stronie amerykańskiej, jak bardzo potrzebne jest wsparcie dla
polskiej armii - wyjaśnił szef rządu.
Dyrektor ds. Europy i Eurazji w Departamencie Stanu USA
Daniel Fried wyraził nadzieję, że sfinalizowanie rozmów z Polską w
sprawie tarczy nastąpi jeszcze przed zakończeniem na początku
przyszłego roku prezydentury Busha. Polski premier powiedział
jednak Reuterowi, że tempo negocjacji nie powinno być dyktowane
terminem wyborów prezydenckich w USA.
Rozumiem, że w USA toczy się kampania wyborcza, ale w Polsce
patrzymy na kwestię instalacji (antyrakietowej) niezależnie od
bieżącej sytuacji politycznej - mówił Tusk.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski
powiedział w Brukseli, że negocjacje w sprawie tarczy potrwają
jeszcze wiele miesięcy.
Rozmowy o udostępnieniu terenu w Polsce pod instalacje systemu
obrony przeciwrakietowej trwają drugi rok. W Polsce Amerykanie
chcą umieścić bazę z 10 rakietami przechwytującymi, a w Czechach
radar. System ma chronić terytorium USA, ich wojska i instalacje w
innych krajach oraz część terytoriów państw członkowskich przed
atakiem ze strony tzw. państw nieprzewidywalnych. USA zaliczają do
nich Iran. Instalacjom w Czechach i Polsce sprzeciwia się Rosja.
(kab)