Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych
Dumy Państwowej, izby niższej parlamentu Rosji, Konstantin
Kosaczow oświadczył, że Moskwa nie zamierza
przekonywać Polski do zmiany stanowiska w sprawie negocjacji na
temat nowego porozumienia o współpracy między Rosją i Unią
Europejską.
Podczas posiedzenia unijnych szefów dyplomacji w
Brukseli, Polska sprzeciwiła się przyjęciu unijnego mandatu na
negocjacje nowego porozumienia UE z Rosją.
Szefowa polskiej
dyplomacji Anna Fotyga powiedziała w Brukseli, że
Polska nie wycofa swojego sprzeciwu w
sprawie przyjęcia unijnego mandatu na negocjacje nowego
porozumienia UE z Rosją
bez politycznego sygnału ze strony Rosji.
Zgodę na rozpoczęcie negocjacji Polska uzależnia przede wszystkim
od zniesienia restrykcji handlowych, nałożonych w listopadzie
ubiegłego roku przez Moskwę na polskie mięso i artykuły rolne.
Drugi wysuwany przez Polskę postulat dotyczy kwestii
energetycznych. Polska chciałaby, aby jeszcze przed rozpoczęciem
negocjacji
Moskwa zobowiązała się do ratyfikacji Europejskiej
Karty Energetycznej i podpisania protokołu tranzytowego. Dokumenty
te dają europejskim inwestorom dostęp do rosyjskich rynków,
infrastruktury i surowców na zasadach przejrzystości,
niedyskryminacji i wzajemności.
Fakt, że Polska zablokowała tę kwestię, strona rosyjska
przyjmuje ze spokojem. Byłoby błędem oczekiwać, że teraz rzucimy
się na łeb, na szyję i będziemy przekonywać Polskę do zmiany
stanowiska - powiedział Kosaczow agencji Interfax.
Jego zdaniem zaistniała sytuacja jest wewnętrznym problemem
UE,
która powinna go samodzielnie rozwiązać.
Polska nie po raz
pierwszy przysparza bólu głowy Unii Europejskiej, mając odrębne
zdanie w różnych kwestiach, chociaż nie wszystkie bezpośrednio
dotyczyły Rosji - oświadczył parlamentarzysta.
Polska przy braciach Kaczyńskich nie po raz pierwszy demonstruje
niezdolność do działania we wspólnym interesie, stawiając swoje
interesy wyżej od interesów Unii Europejskiej. Należy oczekiwać,
że jest to dysonans, na który UE zareaguje - oznajmił Kosaczow.
Deputowany podkreślił, że Moskwa nie traktuje podpisania nowego
porozumienia z Unią Europejską jako celu samego w sobie.
Traktujemy ten dokument jako niezbędny instrument dla
usprawnienia naszych dalszych kontaktów. Pragnę podkreślić, że
jest on potrzebny nie tylko Rosji, lecz również Unii Europejskiej
- powiedział Kosaczow.
Wcześniej doradca prezydenta Władimira Putina ds. kontaktów z UE
Siergiej Jastrzembski oświadczył, że
negocjacje między Rosją i
Unią Europejską na temat nowego porozumienia o współpracy nie mogą
być zakładnikiem problemów z poszczególnym krajami UE i powinny
się rozpocząć bez warunków wstępnych.
Jeśli chodzi o polskie pretensje, to nasi partnerzy w Warszawie
dobrze wiedzą, jak należy rozwiązywać występujące problemy. Nie ma
żadnych wątpliwości, że mogą być one rozwiązane wyłącznie w ramach
dwustronnych stosunków i - naturalnie - bez włączania do tego UE -
dodał Jastrzembski.
Tymczasem polskie źródło dyplomatyczne w Moskwie powiedziało, że niektóre postulaty, od spełnienia których
Rosja uzależnia
zniesienie embarga na import żywności z Polski, są niewykonalne.
Dotyczy to - na przykład - żądania wyznaczenia przez stronę polską
kilku przejść granicznych, przez które przechodziłaby żywność.
Nie możemy przecież zabronić przedsiębiorcy jazdy przez Litwę do
Petersburga - zauważył rozmówca.
Rosjanie chcą też, abyśmy ponosili odpowiedzialność za żywność,
która idzie przez nasze przejścia z innych krajów unijnych, a
nawet z państw trzecich - dodało źródło.
Bezpośrednie straty, jakie Polska poniosła już z tytułu
obowiązywania rosyjskiego embarga, rozmówca oszacował na ponad
300 mln dolarów.
Jerzy Malczyk
(ak)