Strona główna serwisu
Korea Północna -​ kolejny, po Iranie, przystanek "dyplomacji jądrowej". Czy Zachodowi i Chinom uda się w Pjongjangu powtórzyć sukces z Teheranu?

Korea Północna -​ kolejny, po Iranie, przystanek "dyplomacji jądrowej". Czy Zachodowi i Chinom uda się w Pjongjangu powtórzyć sukces z Teheranu?

• Pierwsze sukcesy "dyplomacji jądrowej" widać już teraz na przykładzie Iranu
• Nie tylko w Iranie może zadziałać tego rodzaju dyplomacja
• Korea Północna także ma nuklearne aspiracje
• Jednak kopia dyplomatycznej strategii nie zadziała w przypadku Pjongjangu
• W kwestii Korei Płn. potrzebna jest współpraca Chin i USA
• Samodzielna chińska "przyjazna perswazja" nie działa na Koreę Płn.
• "Strategiczna cierpliwość" USA także nie hamuje rozwoju technologii jądrowej
Parada żołnierzy w Phenianie Parada żołnierzy w Phenianie ()
Zaczęły się dyplomatyczne żniwa po letnim porozumieniu w sprawie irańskiego programu jądrowego. Kiedy w styczniu kutry amerykańskiej marynarki wojennej zdryfowały na irańskie wody terytorialne, zostały zatrzymane jedynie na krótko, choć jeszcze rok temu takie wydarzenie wywołałoby kryzys. W tym samym tygodniu Iran wypuścił też pięciu amerykańskich więźniów, wyeksportował wzbogacony uran zgodnie z porozumieniem jądrowym i wrócił na światowe rynki ropy.

Do unormowania stosunków z Iranem jeszcze bardzo daleko - chodzi nie tylko o monitorowanie wypełniania umowy, ale także o zachęcanie przywódców Iranu do zmiany polityki regionalnej, w tym poprawy stosunków z sunnitami, zwłaszcza z Arabią Saudyjską. Niemniej Iran zdecydowanie pokazał wolę współpracy, którą - mimo ryzyka - warto pogłębiać.

Ale nie jest to jedyne potencjalnie chwiejne państwo o ambicjach nuklearnych. Kolejny kraj z takimi aspiracjami - Korea Północna - nie przejawia najmniejszych chęci negocjacji. Wręcz przeciwnie, północnokoreański przywódca Kim Dzong Un najwyraźniej naciska na swoich naukowców i inżynierów, by przyspieszyli prace nad budową broni jądrowej. Wydaje się, że perspektywa zastraszenia świata jest po prostu zbyt kusząca, by ją odpuścić, nawet jeśli oznacza to całkowitą izolację od świata.


Choć Korea Północna nie jest jeszcze oficjalnie państwem nuklearnym, to jeśli jej program badań i rozwoju nie napotka przeszkód, wkrótce się takim krajem stanie. 6 stycznia Korea przeprowadziła coś, co wygląda na udany test jądrowy. Choć raczej nie była to bomba wodorowa, jak twierdziły media północnokoreańskie, to ów ładunek - zapewne bomba rozszczepieniowa - miał dość siły, by stanowić poważne zagrożenie.

Zdecydowanie coś trzeba zrobić, by ograniczyć nuklearne ambicje Korei Północnej. Ale Chiny - jedyny kraj, który utrzymuje normalne stosunki dyplomatyczne z Północą, a także dostarcza jej niezbędnej pomocy - są powszechnie krytykowane za niechęć do zdecydowanych działań. I słusznie. Nawet Donald Trump - uważany za najmocniejszego kandydata do republikańskiej nominacji prezydenckiej - choć w dziedzinie polityki zagranicznej wykazuje istotne braki, to ma też świadomość, że w sprawie Korei Północnej potrzebne jest mocniejsze stanowisko Chin. (Choć jak to Trump, oprócz tych zdroworozsądkowych stwierdzeń wstawia dziwne sugestie, że USA powinny zerwać stosunki handlowe z Państwem Środka).

Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że Chin nie można obarczać wyłączną odpowiedzialnością za przywołanie Korei Północnej do porządku. USA i pozostałe kraje świata też powinny prowadzić politykę, która w tym pomoże.


Amerykański sekretarz stanu John Kerry dowiódł już, że nie boi się poruszać trudnych spraw, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Ale nie powinien zapominać, by od czasu do czasu przenieść - albo powiedzmy "zwrócić" - uwagę także na sprawy bezpieczeństwa w Azji Wschodniej. Dzięki inteligentnej dyplomacji, która uzgodni cele odpowiednich mocarstw, mógłby tu wiele zmienić.

Niestety, Kerry zamiast tego ogranicza się do wymachiwania palcem. Niedawno ogłosił publicznie, że w rozmowie telefonicznej powiedział chińskiemu ministrowi spraw zagranicznych Wangowi Yi, iż miękkie podejście Pekinu do działań Korei Północnej zawiodło. Nikt nie lubi być krytykowany przez media, a Chiny są do tego mniej przyzwyczajone niż inne kraje. Nic więc dziwnego, że Chińczycy szybko opublikowali oświadczenie, w którym o brak postępu w kwestii Korei Północnej obwinili USA.

W pewnym sensie mają rację. Amerykańska polityka "strategicznej cierpliwości", podobnie jak chińska polityka "przyjaznej perswazji" umożliwiła jedynie postęp w dziedzinie realizacji nuklearnych ambicji.

Jeśli głównym celem polityki USA jest skłonienie Chin do bardziej zdecydowanych działań wobec Korei Północnej, muszą wykazać się dyplomatycznie i wspólnie z Pekinem wypracować nowe rozwiązania. Choć stosunki USA i Państwa Środka są niezwykle złożone i rozwijają się zgodnie z dynamiką określaną często jako konkurencja, a czasami nawet konfrontacja, to kraje te już nieraz współpracowały w dziedzinach interesujących obie strony - takich jak konieczność ograniczenia programu jądrowego Korei Północnej.

W 2003 r. USA i Chiny rozpoczęły sześciostronne negocjacje z Koreą Południową, Japonią, Rosją i Koreą Północną, które miały doprowadzić do zakończenia programu nuklearnego Północy. Dwa lata później uzgodniono wspólne oświadczenie ze zobowiązaniami uczestników rozmów - zawierające też wymóg, by Korea Północna przerwała prowadzenie wszelkich programów jądrowych. Niestety, Korea Północna nie wypełniła zobowiązań i mimo kilku kolejnych rund negocjacji w 2009 r. ta inicjatywa dyplomatyczna utknęła w martwym punkcie.


Zainteresowane kraje powinny współpracować nad wspólną polityką. Dla Chin będzie się to zapewne wiązać ze zwiększeniem zachęt ekonomicznych, by Korea Północna wprowadziła zmiany w polityce jądrowej. W przypadku USA oznacza to koniec ograniczania się do poganiania Chin, by zrobiły coś więcej. Państwo Środka powinno uzyskać realne wsparcie dla swoich działań i zainicjować szczerą dyskusję prowadzoną wyłącznie tradycyjnymi kanałami dyplomatycznymi.

Niedawne doświadczenia z Iranem to dowód, że dyplomacja się sprawdza, nawet w sytuacjach pozornie bez wyjścia. Czas na podobny upór i współpracę, by osiągnąć przełom w kwestii realnego i sensownego sposobu odwiedzenia Korei Północnej od ambicji nuklearnych.

Christopher R. Hill - były zastępca sekretarza stanu USA ds. Azji Wschodniej oraz ambasador Stanów Zjednoczonych w Iraku, Korei Południowej, Macedonii i Polsce.
project_syndicate

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (27)
Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
74
~Dzik 2016-02-01 (06:11) 8 godzin i 53 minut temu

Całe te zabiegi polityczne są niczym innym, jak odciąganiem w czasie tego co nieuchronne. Ludzkość robi wszystko aby zniknąć z kuli ziemskiej. Współczuję naszym dzieciom oraz wnukom.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 1

Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
33
~KK 2016-02-01 (07:52) 7 godzin i 12 minut temu

Gdyby Korea miała tyle ropy co Iran, to może by się udało.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
4
Zgadzam się z opinią
35
~adlucem 2016-02-01 (06:45) 8 godzin i 19 minut temu

System w Korei Płn. stoi na glinianych nogach, głównie za sprawą nieszczelnej granicy z Chinami i napływu z tamtąd nowoczesnej elektroniki, filmów i w ogóle informacji ze świata. Ludzie widzą że w Chinach niby też komuna ale jakaś inna. Tak więc każda próba dogadania sie z tam rządzącymi to nic innego jak odwlekanie tego co nieuniknione. No ale czego można się spodziewać po tym klaunie z USA?

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 1

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
17
~tu 2016-02-01 (07:56) 7 godzin i 8 minut temu

A kiedy weźmiecie na tapetę wiernego Sojuza USrAela, Arabię Saudyjską? Warto się czegoś dowiedzieć o tym "otwartym" kraju.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
7
~sklepikarz 2016-02-01 (08:39) 6 godzin i 25 minut temu

Wałęsa też kiedyś miał pomysł aby Polska miała broń atomową.Skończyło się na programie 500 zł dla podtrzymania sprzedaży alkoholu i tytoniu .

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~poli 2016-02-01 (08:37) 6 godzin i 27 minut temu

Chore ambicje lokalnych kacyków od wieków były katalizatorem narodowych tragedii.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~Tomek 658 2016-02-01 (08:35) 6 godzin i 29 minut temu

Należy z Koreą Północną wypracować jakieś porozumienie. Współpraca jest czymś do czego należy dążyć. Poprzez dyplomacją należy do tego dojść. Przykład Iranu powinien inspirować.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
3
januszgjg 2016-02-01 (07:57) 7 godzin i 7 minut temu

Po Iranie i Korei Północnej przyjdzie czas na Reżim w POLSCE

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
4
Zgadzam się z opinią
5
~piesnakota 2016-02-01 (07:40) 7 godzin i 24 minut temu

TRYT napisal zgrabnie..... Tak sie dzieje kiedy sklad porcelany demoluje slon - prymityw. Leniwi Polacy ( tylko niecale 51% poszlo do urn, zatem 49% to nieme ofiary wlasnego zaniechania) po 26 latach doswiadczen z mafia okraglego stolu, dziwia sie, ze strzal w banki i markety trafia ich rykoszetem. Prosze Panstwa! Tutaj nie ma sie czemu dziwic! Radykalny, prawicowy bolszewizm w RP nigdy nie mial zielonego pojecia o gospodarce i ekonomii. Gdybyscie chodzili na wybopry, wiedzielibyscie, ze Partia Idei Spiskowych oferuje jedynie igrzyska gdyz chleba piec nie potrafi. Zapach wyborczej kielbachy, ten tek rozmaitych bredni, to sztuczny aromat ze spray'u a Wy daliscie sie na to nabrac... Owszem, pomniki, groby, marsze z pochodniami, tygodnice, totalitarna martyrologia i katolicka indoktrynacja polaczona z powrotem do zasciankowych, wiktorianskich obyczajów i sredniowiecznych porzadków. Brrrr... Ale nie chleb, pieniadz i dostatek. W koncu to tylko dobra doczesne. Maja problem trzymajacy wladze. Nie ma w kasie na tluszcz do pieczenia wyborczych banialuków. Pomysly na kaske maja rodem z przedszkola. Równanie z jedna niewiadoma... Pózniej okazuje sie ze nie zauwazyli drugiego konca kija. Cholera, niebezpiecznie. W bankach zaplacimy wiecej. W sklepach zaplacimy wiecej. Szara strefa urosnie nam jeszcze bardziej.Trzylatki nie pójda do przedszkola, przeciez nie beda sie bic z szesciolatkami! Czarno widze. Dobrze chociaz, ze wlasna bieda chroni nasze dziewczyny przed zdziczalymi hordami "milych gosci" uchodzacych "przed bombami".

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
1
~Renata Kim 2016-02-01 (11:38) 3 godziny i 26 minut temu

Co obali Kimów? Wewnętrzna rewolta czy wojna?

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
2
~prawda jest taka 2016-02-01 (11:37) 3 godziny i 27 minut temu

Dobry glina (Chiny) - zły glina (USA) nie działa na KRLD. Moim zdaniem trzeba przy okazji najbliższego kryzysu po prostu przyp... Kimowi. I zająć Północ. Sankcje? Będą jeść trawę, a reżim sobie poradzi ;))

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
1
~cv 2016-02-01 (08:37) 6 godzin i 27 minut temu

kraj ktory chce miec wolnosc i swoja godnosc ,musi posiadac odstraszajaca bron, bo inaczej czeka go wyzwolenie glownie przez USa Z z wszelkich bogactw a zdecydowana wiekszosc staje si niewolnikami we wlasnym kraju tak jak polska ,irak ,libia ,syria i ukraina obecnie

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
1
~Adolkf 2016-02-01 (07:24) 7 godzin i 40 minut temu

Czy na tym zdjęciu to 1/4 ich armii? Bueheheheheeeee

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
0
~Lubli 2016-02-01 (08:44) 6 godzin i 20 minut temu

Ukraińcy i ich tępy nacjonalizm są jeszcze gorszym niebezpieczeństwem dla pokoju.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
3
Zgadzam się z opinią
2
~adrianwawa 2016-02-01 (07:51) 7 godzin i 13 minut temu

Rozp...olić dziadostwo a nie bawić się w dyplomacje Zbombardować te zakłady produkcyjne które pracują nad bronią jądrową a przywódcę wariata umieścić w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
18
Zgadzam się z opinią
8
~Naprzód do boju.............. 2016-02-01 (05:27) 9 godzin i 37 minut temu

Trzeba wiedzieć z Kim trzymać , skoro PiS zdejmuje flagę UE , Kim Dzong Un popiera "dobre zmiany" w Polsce i twierdzi że rząd objął właściwy kierunek , to może z tego skorzystać , w końcu nieomylni PiS-owscy mędrcy niech tak nie stoją w rozkroku , sam Kim Dzong Un was popiera !!! . Naprzód do boju o "dobre zmiany" !!!

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 2

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
0
~POLAK 2016-02-07 (10:23) 4 godziny i 41 minut temu

Uczcie sie WY tz politycy POLSKI jak sie rozmawia z USA UNIA EUROPEJSKA . WY wolicie lizac im d...

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
0
~Tomek 2016-02-07 (10:08) 4 godziny i 56 minut temu

Amerykanie Chińczycy Rosjanie i Korea południowa chcą tylko jednego zasobów naturalnych Korei północnej .Najważniejszy jest chandel i pieniadz a reszta się nie liczy i taka jest prawda Jak by Korea północna dopuściła do swoich zasobów to i świat patrzył by inaczej na ten kraj a reżim światu by nie przeszkadzał w tym kraju

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
0
~antyklerykał 2016-02-01 (11:46) 3 godziny i 18 minut temu

układanie się z reżimem USA to jak układanie się z Hitlerem, czego doświadczają ruski !!!!!!!!! "The Guardian": USA dążą do wojny z Rosją ...." Rola Waszyngtonu w kryzysie ukraińskim może mieć ogromne konsekwencje dla całego świata. Według Johna Pilgera, publicysty "The Guardian", Stany Zjednoczone dążą do wojny z Rosją. "Po raz pierwszy od czasów Reagana USA prą do światowego konfliktu. Ukraina, ostatni bufor przed Rosją, jest rozdzierana przez faszystowskie siły wspierane przez USA i UE" - czytamy w serwisie internetowym gazety. "Nazwa wroga Zachodu zmieniała się na przestrzeni lat. Wcześniej był to komunizm, teraz są to islamscy terroryści. Generalnie są to niezależne społeczeństwa zajmujące strategiczne, bądź bogate w złoża terytorium" - pisze Pilger. Liderzy tych społeczeństw są przeważnie brutalnie usuwani. Pilger przytacza przykłady: Mohammad Mosaddegh - demokratycznie wybrany premier Iranu, Jacobo Arbenz GuzmĂĄn - prezydent Gwatemali, czy Salvador Allende - prezydent Chile. Wszyscy usunięci w wyniku zamachu stanu. Pilger oddaje, że liderzy wrogich reżimów są szkalowani w zachodnich mediach. Wcześniej Fidel Castro i Hugo Chavez, teraz Władimir Putin. "Ale rola Waszyngtonu w kryzysie ukraińskim jest jednak inna, a konsekwencje odczuje każdy z nas" - pisze Pilger. "Po raz pierwszy od czasów Reagana USA prą do światowego konfliktu. Ukraina, ostatni bufor przed Rosją, jest rozdzierana przez faszystowskie siły wspierane przez USA i UE" - czytamy dalej. Jak pisze publicysta, po zaplanowanym zamachu stanu w lutym przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi w Kijowie, Waszyngton chciał przejąć bazę marynarki Rosji w Sewastopolu. Nie udało się. Rosjanie obronili się. "Militarne okrążenie NATO doznało przyspieszenia wraz z atakami kierowanymi przez USA i sojuszników na Rosjan na Ukrainie. Jeśli Putin da się sprowokować i pójdzie im z pomocą, będzie to uzasadniało prowadzoną przez NATO partyzancką wojnę, która może rozlać się także w samej Rosji" - czytamy na stronach "The Guardian". "Jak wcześniej Irak czy Afganistan, Ukraina została przekształcona w park rozrywki dla CIA, prowadzony osobiście przez dyrektora agencji Johna Brennana. Nadzoruje on ataki na ludzi, którzy przeciwstawili się zamachowi stanu w lutym" - ocenia Pilger. Przypomina też niedawny pożar w Odessie, gdzie zginęło 41 osób. "Lekarze chcieli ratować ludzi, ale nie zostali dopuszczenie do potrzebujących przez proukraińskich radykałów. ÂťJeden z nich odepchnął mnie brutalnie, mówiąc, że wkrótce mnie i innych Żydów z Odessy spotka ten sam los. Takie rzeczy nie działy się nawet podczas faszystowskiej okupacji w II wojnie światowej. Zastanawiam się, dlaczego świat milczyÂť" - przytacza relację naocznego świadka tamtych zdarzeń. "Rosjanie na Ukrainie walczą o przetrwanie. Gdy Putin ogłosił wycofanie wojsk z ukraińskiej granicy, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony w rządzie Arsenija Jaceniuka, Andrij Parubij, założyciel faszystowskiej partii Swoboda, mówił, że operacja przeciwko terrorystom będzie kontynuowana. W Orwellowskim stylu propaganda na Zachodzie atakuje Moskwę, próbując ją sprowokować" - uważa autor. Co roku amerykański historyk William Blum publikuje raport o polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Wynika z niego, że od 1945 roku USA próbowały obalić ponad 50 rządów na całym świecie. Wiele z nich było demokratycznie wybranych. Raport mówi też, że Stany ingerowały w wybory w 30 krajach, bombardowały ludność cywilną również w 30 krajach, używały broni chemicznej i biologicznej i próbowały zabić wielu światowych przywódców. W wielu z tych przypadków USA pomagała Wielka Brytania - przytacza Pilger............."

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
0
~sary 2016-02-01 (09:01) 6 godzin i 3 minuty temu

tych poprawnie politycznie durni z zachodu Iran wykołuje i zrobi to Korea Płn

odpowiedz

zgłoś do moderacji