Strona główna serwisu
Robert Cheda

Robert Cheda

Jak Rosja i Ukraina postrzegają zmiany w Polsce? Kreml się cieszy, Kijów zaniepokojony, a zwykli ludzie są zakłopotani i zdziwieni

Jak Rosja i Ukraina postrzegają zmiany w Polsce? Kreml się cieszy, Kijów zaniepokojony, a zwykli ludzie są zakłopotani i zdziwieni

• Rosja i Ukraina bacznie przyglądają się sytuacji politycznej w Polsce
• Kreml nie kryje zadowolenia z naszych zawirowań wewnętrznych
• Z kolei w Kijowie rośnie zaniepokojenie kierunkiem zmian w Warszawie
• Inaczej na wydarzenia w Polsce patrzą społeczeństwa obu krajów
• Zwykli Rosjanie i Ukraińcy są zakłopotani i zdziwieni, bo w ich oczach Polska uchodziła za wzór do naśladowania
Od lewej: minister obrony Siergiej Szojgu, szef MSZ Siergiej Ławrow, prezydent Władimir Putin Od lewej: minister obrony Siergiej Szojgu, szef MSZ Siergiej Ławrow, prezydent Władimir Putin ()
Wschód Europy spogląda na nasze zawirowania wewnętrzne przede wszystkim ze zdziwieniem. Kreml nie kryje oczywiście zadowolenia, a Kijów jest co najmniej zaniepokojony. Natomiast społeczeństwa obu krajów są chyba skonsternowane, bo w oczach Rosjan czy Ukraińców Polska kojarzyła się dotąd z sukcesem i była wzorem do naśladowania.

Polska marka na Wschodzie

Najlepiej zacząć chyba od końca, a więc od pytania, czy nasze elity państwowe zdają sobie sprawę z konsekwencji wewnętrznych zawirowań politycznych dla postrzegania Polski na Wschodzie? Jeśli nie, to może wzięłyby taki czynnik pod uwagę, chodzi bowiem o coś więcej niż tylko polska polityka wschodnia, ale o Polskę jako markę.


Wcale nie będzie przesadą stwierdzenie, że jeśli chodzi o publiczny wizerunek, nasz kraj ma bardzo silną pozycję, kojarząc się wschodnim społeczeństwom z ogromnym i nieosiągalnym dla nich sukcesem, a dokładniej - oryginalnie polskim sukcesem. Oczywiście pojęcie sukcesu ma różne znaczenia w zależności od percepcji oceniającego. Dla zwykłego mieszkańca b. ZSRR wiąże się z dobrobytem i zasobnością, ale także porządkiem i schengeńską swobodą. Na tle mizernych efektów rosyjskiej i ukraińskiej transformacji nasze osiągnięcia są godne pozazdroszczenia, a słowo Polska jest tam synonimem pojęcia Europa.

Co więcej, wielu wschodnich sąsiadów kojarzy Polskę bardzo personalnie, na przykład z postaciami Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego. Dlaczego? Z prostej przyczyny - to politycy, dzięki którym Polacy mają niebotyczne pensje, a szczególnie emerytury. Prawda, że nie do wiary? Natomiast dla tamtejszych społeczeństw obywatelskich nasz sukces ma bardziej wyrafinowane oblicze, a jest nim transformacja ustrojowa czyli kulturowa, która przyniosła instytucjonalną europejskość, m.in. w UE. Konotacje personalne, to rozpoznawalne od Gruzji, poprzez Rosję i Ukrainę, po Mołdawię nazwiska Adama Michnika, Andrzeja Wajdy, Zbigniewa Zanussiego, Leszka Balcerowicza czy Marka Belki. Mówiąc wprost chodzi o polską demokrację i kulturę, także tę polityczną, a jeszcze dokładniej o polską drogę do nich, zakładającą pokojową zmianę ustroju i konsekwentną realizację reform.

Chyba najlepszą pochwałą naszych sukcesów jest naturalna reakcja, zawsze życzliwa, a prawie zawsze zazdrosna: W Polsze wam powiezło (W Polsce wam się udało). A wracając do pytania o stan wiedzy naszych polityków, koniecznie należy dodać, że w oczach wschodnich sąsiadów, polski sukces to zbiorowe osiągnięcie, a zatem dorobek i własność całego społeczeństwa, a nie opcji politycznej, która akurat sprawuje władzę. Bo ukraińskie i rosyjskie elity kulturalne bodaj najbardziej zazdroszczą nam narodowego konsensusu wokół państwa prawa, z tak oczywistymi wydawałoby się elementami jak trójpodział władzy i pluralizm polityczny, zamiast policji politycznej. Tymczasem dziś polska marka i receptura cywilizacyjna oraz dwudziestopięcioletni dorobek na Wschodzie wydają się zagrożone. Jaka jest więc percepcja polskich zawirowań w Rosji i na Ukrainie?


Rosyjska ambiwalencja

W komentarzach internetowych na temat Polski dominuje zdziwienie połączone z niezrozumieniem. Być może jest to kwestia imperialnej natury Rosjan, ale dziwią się, że skoro nasz kraj ma się tak dobrze, to po co gwałtowne zmiany, które prowokują wielotysięczne demonstracje sprzeciwu. Rosyjskich internautów mniej interesują polsko-unijne przepychanki, nurtuje ich za to pytanie, po co do licha majstrować przy dobrym państwie i jeszcze lepiej funkcjonującej gospodarce, a więc po co destabilizować dobrobyt?

Kompromisowym wyjaśnieniem jest połączenie: "wody sodowej" od odniesionych sukcesów - słowem, przewróciło nam się w głowach od sytości i błogostanu - ze stereotypem Polaka, czyli narodową skłonnością do sobiepaństwa, a mocniej - do anarchii oraz warcholstwa, wywodzonych z jaśniepańskiej Rzeczypospolitej. Taki zestaw polskości jest również zawsze i ochoczo lansowany w kremlowskich mediach, a więc wkraczamy w politykę wewnętrzną Kremla, a raczej w świat medialnej manipulacji Polską.

Z szeregu informacji różnych mediów, od telewizji Russia Today, po "Izwiestię" i rządową "Rossijską Gazietę", wyłania się pozornie niezamierzony, ale raczej dobrze przemyślany wizerunek solidarności władzy rosyjskiej z władzą polską. Bo czym innym jest przedstawianie demonstracji KOD jako polskiego Majdanu, a więc znanego Rosjanom buntu wobec prawowitej władzy? Przez lata kremlowskie media zohydzały jak mogły prawo obywateli do każdego, w tym ulicznego sprzeciwu.

Adresatami informacji o polskiej "anarchii" są oczywiście zwykli Rosjanie, a treść ma ich dopingować do konsolidacji z Kremlem, jawiącym się jako gwarant stabilności społecznej i bezpieczeństwa socjalnego. Rosyjska propaganda wie co robi, czasy są bowiem trudne ze względu na kryzys gospodarczy i spadek realnych dochodów obywateli. Zatem jeśli w sytej Polsce znaleźli się wichrzyciele, to Rosjanie powinni być bardziej czujni wobec rodzimej V kolumny, i tak nasze zawirowania uderzają obuchem w rosyjskie społeczeństwo obywatelskie, a to kolejny polski "bonus" Kremla.


Na tym tle nie jest żadnym odkryciem ogromne zadowolenie rosyjskich elit władzy z polsko-unijnej debaty ideowej i prawnej. W interesie Kremla leży rozbicie jedności europejskiej i euroatlantyckiej. Celem taktycznym pozostaje wzmocnienie tego nurtu polityczno-biznesowego Europy, który chce zniesienia antyrosyjskich sankcji. Zamysłem strategicznym pozostaje trwały podział zachodniej wspólnoty i powrót do koncertu mocarstw z decydującym udziałem Moskwy. Polskie dywidendy Rosji wcale się na tym nie kończą, bo wydarzenia w naszym kraju wpisują się w kryzys europejskich wartości, a zatem koniec siły przyciągania Unii Europejskiej wobec państw b. ZSRR, dziś stowarzyszonych w Partnerstwie Wschodnim. Dlatego informacje z Polski są przeplatane migawkami z wielotysięcznych manifestacji antyrządowych w Mołdawii oraz tradycyjną krytyką ukraińskiej transformacji. Można by rzec - Unio, to twoje dzieło!

Nieco inaczej można ocenić reakcję rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego. Jest nią chyba spore zakłopotanie. Polska zawsze była ulubieńcem rosyjskiej inteligencji, ciesząc się także sympatią od czasu odzyskania suwerenności przez oba kraje. Nasze reformy były uznawane za wzorcowe i stawiane jako przykład do naśladowania. Dotyczy to zresztą demokratycznych kręgów z pozostałych krajów WNP. Nie da się ukryć, na przykład słuchając radia Echo Moskwy, że działania PiS nie cieszą się sympatią tej części rosyjskiego audytorium.

Pewien wyjątek stanowi chyba Garry Kasparow, który w swoich planach dla "Rosji po Putinie" utrzymuje konieczność zaprowadzenia "przejściowej dyktatury" w celu rozliczenia obecnych elit władzy i biznesu. W taki projekt bezkompromisowość obecnych polskich elit rządzących wpisałaby się idealnie. Zresztą podobną logikę ideową dostrzega również "Niezawisimaja Gazieta", bo jej zdaniem to w radykalnych grupach byłej opozycji antykomunistycznej, które dotąd nie znajdowały w Europie Środkowej społecznego zrozumienia, narodził się model "demokracji antyliberalnej" realizowany obecnie w Budapeszcie i Warszawie.

To na marginesie, bo proeuropejsko nastawiona część elit rosyjskich w swoim zakłopotaniu próbuje nawet usprawiedliwiać Warszawę w sporze z Brukselą. Na przykład komentarz Moskiewskiego Centrum Carnegie racjonalizuje postawę polską, zarzucając władzom unijnym spóźniony efekt węgierski, czyli zbyt silną reakcję na niespójne, a zatem niezagrażające polskiej demokracji reformy PiS. Nie ulega natomiast wątpliwości eksperckie zaniepokojenie dwoma czynnikami potencjalnego zaostrzenia sytuacji w Polsce. Głównym jest nieosadzona instytucjonalnie władza Jarosława Kaczyńskiego i fakt sterowania przezeń konstytucyjnymi władzami RP. Drugim zaś groźba zniszczenia narodowego konsensusu i umowy wyborczej, bo według Carnegie Polacy głosowali nie na PiS i wojnę z UE, a za poprawą sytuacji poszczególnych grup społecznych. Mimo tego rosyjskie społeczeństwo obywatelskie nadal wierzy, że Polacy są euroentuzjastami, a polska demokracja jest na tyle silna, że głosujący na PiS zaczną niebawem rozliczać władze z wyborczych obietnic. Pora przejść do Ukrainy.

Ukraiński monitoring


Z tym sąsiadem sprawa wygląda nieco inaczej, bo komentarze sprowadzają się do dwóch ważnych wątków - wpływu polskich zmian na tworzący się porządek prawny Ukrainy, a zatem na kształt transformacji oraz reperkusji dla naszych relacji bilateralnych. Polskie wybory prezydenckie i parlamentarne były śledzone z ogromną uwagą, bowiem, co tu dużo mówić, Kijów obawiał się nieco rządów PiS. Chodziło o ewentualny wpływ narodowego patriotyzmu prawej części polskiej sceny politycznej na stosunki z krajem, który odgórną budowę nowoczesnego społeczeństwa oparł na heroizacji UPA-OUN.

Obecna sytuacja, mimo wizyty prezydenta Andrzeja Dudy i deklaracji ministrów Waszczykowskiego oraz Macierewicza, nie jest dla ukraińskich elit jasna. Nie brak głosów, że formalne relacje i deklaracje polskiego wsparcia dla Ukrainy pozostają w sferze werbalnej. W praktyce kwestia odpowiedzialności UPA za zbrodnie na Polakach pozostanie jedną z kluczowych przeszkód w dialogu. Tym bardziej, że ustawowe rozwiązania ustrojowe podniosły tę kwestię z rangi regionalnej (Zachodnia Ukraina) na poziom państwowy.

Ukraińskich obaw nie rozwiewa, a wręcz je potęguje, forsowana w Warszawie koncepcja Międzymorza, czyli budowa jednego z naszych filarów bezpieczeństwa o Grupę Wyszehradzką, Łotwę i Rumunię. Kijów niepokoi szczególnie aktywizacja i ocieplenie relacji polsko-rumuńskich, bo niepodległa Ukraina ze względu na spory terytorialne oraz mniejszość rumuńską nigdy nie pałała sympatią do Bukaresztu. Mówiąc wprost, Ukraińcy obawiają się, że Rumunia - członek NATO i UE - zajmie miejsce strategicznego partnera Polski w tej części Europy. Być może dlatego Kijów intensyfikuje relacje z Berlinem. Ale jeszcze ciekawsza jest ukraińska reakcja na wydarzenia wewnętrzne w naszym kraju.

W odróżnieniu od moskiewskiej propagandy, która czerpie z polskich zawirowań pełnymi garściami, ukraińskie czynniki oficjalne trzymają się złotej zasady międzynarodowej, aby nie komentować wewnętrznych posunięć władz sojuszniczego państwa. Tym bardziej, że w Polsce zarabia na życie ok. 1 mln ukraińskich gastarbeiterów. Co innego media, które skupiają jednak uwagę na prawnej, instytucjonalnej i ustrojowej stronie zmian dokonywanych przez PiS. Trudno się temu dziwić, skoro dwa lata temu m.in. za niezależność systemu sądowniczego zginęło na Majdanie blisko 100 osób. Trudno się temu dziwić także dlatego, że Ukraina z ogromnym trudem, ale jednak, próbuje tworzyć zręby własnej demokracji i państwa prawa.

Jak można się domyślać, polskie wydarzenia nie są oceniane pozytywnie przez społeczeństwo obywatelskie - główną siłę napędową ukraińskiej transformacji. Powód jest prosty - jak przekonać Ukraińców do trudnych reform, skoro nawet wzorcowa Polska czyni je odwracalnymi, szczególnie jeśli chodzi o tak oczekiwane społeczne zmiany, jak niezależność wymiaru sprawiedliwości czy prawne gwarancje demokracji w postaci sądu konstytucyjnego. Polskie zawirowania nie sprzyjają więc budowie demokracji na Ukrainie. Co innego tamtejsi oligarchowie, którzy mogą wręcz uzasadniać swoje manipulacje polityczne przykładem idącym z Warszawy, z zastrzeżeniem jakościowo innej kultury prawnej naszych sąsiadów. Choć z drugiej strony, przy ogromnym doświadczeniu ukraińskich oligarchów, nie jest do końca jasne, kto u kogo mógłby się uczyć, jeśli chodzi o "falandyzację prawa".


I na koniec, nie sposób pominąć reakcji na reakcję, czyli wrażenia jakie robi na Kijowie dialog Warszawy z Moskwą. Powiedzieć, że Ukraina obawia się polsko-rosyjskiego porozumienia ponad głowami, to stanowcza przesada wobec stałego aksjomatu ukraińskiego naszej polityki zagranicznej. Jeśli jednak taki był nawet niezamierzony efekt wizyty polskiego wiceministra w Moskwie, może to tylko pomóc polsko-ukraińskich relacjom - nic złego, żeby Kijów poczuł się nieco zdopingowany. Z drugiej strony, polskie elity władzy powinny pamiętać, że w zintegrowanym świecie każde działanie wewnętrzne niesie ze sobą nie tylko potencjalny, ale rzeczywisty skutek międzynarodowy, zaś narodowym dobrem pozostaje dobre imię i wizerunek Polski, na który od ćwierćwiecza ciężko pracowało całe społeczeństwo, a nie tylko polityczne elity. Ma to i będzie miało ogromne znaczenie dla wsparcia demokracji i społeczeństw obywatelskich naszych wschodnich sąsiadów.

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (378)
Nie zgadzam się z opinią
17
Zgadzam się z opinią
537
~sas 2016-01-29 (14:13) 3 godziny i 32 minut temu

Jeśli KOD zrobi manifestacje w Moskwie i Kijowie to znów będą nas tam "podziwiać" :D:D

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 1

Nie zgadzam się z opinią
19
Zgadzam się z opinią
475
~Polak 2016-01-29 (14:39) 3 godziny i 6 minut temu

Nie no wszyscy mają być szczęśliwi wokoło (Rosja, Ukraina, Niemcy Francja etc.) tylko nie Polacy. No żesz do jasnej anielki. Polska ma być dla Polaków!!!!

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 1

Nie zgadzam się z opinią
770
Zgadzam się z opinią
1020
~Andrzej R. 2016-01-29 (08:07) 9 godzin i 38 minut temu

Dość ciekawa analiza. Za mało uwzględnia jednak oczywisty fakt, że prawica po prostu wygrała wybory i przeprowadza swoje reformy. Dokonywanie zmian nie powinno dziwić, można je oczywiście oceniać po skutkach, ale na to jeszcze za wcześnie. Żródłem zaciekawienia na prawdę jest hałas podnoszony przez opozycję czyli przegranych. A z tym dobrobytem w Polsce to też lekka przesada. To nie jest dobrobyt dla wszystkich, czyżby i tego zagraniczni komentatorzy nie dostrzegali ? Jeśli PO byłaby autorem autentycznego dobrobytu, pewnie nie przegrałaby wyborów !

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 39

Nie zgadzam się z opinią
17
Zgadzam się z opinią
129
~ona 2016-01-29 (09:12) 8 godzin i 33 minut temu

nic dziwnego ,ze i oni zyja w zamydleniu oczu..manipulowani jak my do tej pory przez media,przez zachod i swoje rzady---całe to pomieszanie sprawia ze niektórzy nie umieja prawdy wyłowic..u nas jest to samo przeciez.Rosjanom i Ukraincom---którzy chca po ludzku zyc i dac innym zyc podajemy reke..reszta do siebie i niuech u siebie robio co chce,mysli co che---ale wara od wtracania sie

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 5

Nie zgadzam się z opinią
15
Zgadzam się z opinią
112
~Galla 2016-01-29 (09:56) 7 godzin i 49 minut temu

l lubimy zadziwiac swiat- Kopernik , Bitwa pod Grunwaldem,- Curie-Skloodowska, Zlamany szyfr Enigma, Sobieski pod Wiedniem, Cud nad Wisłą, Jan Pawel II, Chopin, Polanski,Solidarnosc, Henryk Sienkiewicz/ nie mylic z tym od h...d..i kamieni kupa/ , Tu154,-Paderewski, Kosciuszko, Piulsudski,-Sikorski/ nie mylic z tym od teoretycznego panstwa/ czy mało to jeszcze powodow do zadziwiania swiata

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 1

Nie zgadzam się z opinią
16
Zgadzam się z opinią
63
~OLGINO PLUJE NA POLSKĘ? TAKI RAJ? 2016-01-29 (10:04) 7 godzin i 41 minut temu

Rosja znalazła się w pierwszej dziesiątce najgorszych gospodarek świata. Ranking opublikowała agencja Bloomberg. Eksperci, jako przyczyny pogarszającej się kondycji gospodarczej, wskazali spadek cen ropy na światowych giełdach oraz kryzys finansowy w USA i Unii Europejskiej. W niechlubnym rankingu Rosja zajęła czwarte miejsce po Wenezueli, Brazylii i Grecji. Na piątym miejscu znalazł się Ekwador. Autorzy dokumentu twierdzą, że to nie koniec kłopotów rosyjskiej gospodarki. W ciągu najbliższych miesięcy sytuacja może jeszcze się pogorszyć. Jednocześnie Ministerstwo Finansów Federacji Rosyjskiej poinformowało, że cena rosyjskiej ropy na światowych giełdach w ostatnich tygodniach spadła o 13,5 procent. Oznacza to poważne niedoszacowanie budżetu państwa, przywiązanego do tego wskaźnika. Według "Moskiewskiego Komsomolca", w pierwszych dwóch kwartałach 2016 roku poważne rozchwianie grozi rosyjskiemu rublowi. Gazeta przewiduje, że za jednego dolara trzeba będzie płacić od 65 do 100 rubli. Nie ma też dobrych informacji dla Rosjan rządowy dziennik "Rossijskaja Gazieta", który zapowiada wzrost opłat za usługi komunalne i cen podstawowych artykułów spożywczych.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
8
Zgadzam się z opinią
37
~Karol 2016-01-30 (13:35) 4 godziny i 10 minut temu

To artykuł dla parobków z PO. Polska jest dla Polaków, a nie dla ruskich czy Ukraińców. Bardzo się cieszę, że buractwo już nie rządzi Polską

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
17
Zgadzam się z opinią
44
~OLGINO PLUJE NA POLSKĘ? TAKI RAJ? 2016-01-29 (10:14) 7 godzin i 31 minut temu

Jeśli brać pod uwagę dane nowojorskiego Komitetu Obrony Dziennikarzy (CPJ), Rosja od lat pozostaje w czołówce najbardziej niebezpiecznych dla dziennikarzy. Nie sposób wyliczyć, ilu było "zdejmowanych z anteny" przez telefon, ilu dostawało telefoniczne pogróżki czy było wyrzucanych z pracy za nieprawomyślny materiał. Zwiastunem zmian, jeszcze w epoce Jelcyna, był przypadek Grigorija Paski, który pisał o zagrożeniach ekologicznych, jakie stwarza rosyjska Flota Pacyfiku - skazano go na cztery lata więzienia. Dziś symbolem pejzażu medialnego Rosji jest konferencja prasowa prezydenta Putina, na której dziennikarze zadają nieśmiałe pytania i przytakują każdej odpowiedzi. A w ciągu półtorej dekady jego rządów kilkunastu rosyjskich dziennikarzy zapłaciło najwyższą cenę. W 2004 r. doszło do nieudanego zamachu bombowego na dziennikarkę Jelenę Triegubową, która wydała książkę o Putinie i kulisach rosyjskiej władzy (ostatecznie wyjechała do Wielkiej Brytanii). Rok później zastrzelono Paula Chlebnikowa, redaktora naczelnego rosyjskiego "Forbesa", który zajmował się majątkami rosyjskich oligarchów i planował wydanie książki o związkach pomiędzy nimi a Kremlem. W roku 2008 ciężko pobito opozycyjnego dziennikarza z podmoskiewskich Chimek, Michaiła Bekietowa - kiedy w szpitalu walczył o życie, nadal przychodziły na jego telefon SMS-y z pogróżkami. Był tak zmasakrowany, że trzeba było mu amputować nogi i palce u rąk; nigdy nie odzyskał mowy. Zmarł w 2013 r. Również w Chimkach pobito na śmierć dziennikarza lokalnej gazety, Siergieja Protazanowa. Natalię Estemirową, dziennikarkę i działaczkę na rzecz praw człowieka, uprowadzono z domu i zastrzelono w 2009 r. w Groznym. W styczniu 2009 r. zginął Stanisław Markiełow. Zastrzelono go na ulicy, paręset metrów od Kremla. On też na łamach "Nowej Gazety" pisał o Czeczenii, stając w obronie ludzi, których krewnych zabili rosyjscy żołnierze. Wraz z nim zginęła stażystka "Nowej Gazety" Anastazja Baburowa (nie skończyła jeszcze studiów). "Izwiestia" twierdziły, że Markiełow zginął, bo dopiero co się dowiedział, kto był zleceniodawcą zabójstwa Politkowskiej.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
32
Zgadzam się z opinią
57
~lew i inni z olgino da swidania 2016-01-29 (08:00) 9 godzin i 45 minut temu

NIE ZERWIEMY Z USA. PRECZ.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 1

Nie zgadzam się z opinią
10
Zgadzam się z opinią
33
~as 2016-01-30 (12:32) 5 godzin i 13 minut temu

niech dalei PO ryczy i kwiczy

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
9
Zgadzam się z opinią
24
~BOND 2016-01-30 (12:33) 5 godzin i 12 minut temu

takie głupoty pisze były agent wywiadu!o czym mówimy! artykuł na zamówienie FSB i GRU?

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
11
Zgadzam się z opinią
25
~OLGINO PLUJE NA POLSKĘ? TAKI RAJ? 2016-01-29 (10:06) 7 godzin i 39 minut temu

Rosjanie wydają ruble, póki jeszcze coś są warte. W obawie przed dalszym spadkiem wartości rubla w stosunku do zachodnich walut, na potęgę biorą kredyty konsumpcyjne i kupują sprzęt RTV oraz AGD - informuje "Kommiersant". Jest to o tyle ciekawe, że styczeń to miesiąc, w którym konsumenci odpoczywają od wydatków po świątecznych szaleństwach zakupowych. Tymczasem pod względem liczby zaciągniętych kredytów konsumpcyjnych w Rosji styczeń dorównał listopadowi, w którym to miesiącu popyt na tego rodzaju pożyczki tradycyjnie jest najwyższy. Według "Kommiersanta", większość kredytów konsumpcyjnych zaciągniętych w styczniu przez Rosjan zostało przeznaczonych na zakup sprzętu RTV i AGD, które w ostatnich miesiącach mocno podrożały na skutek przeceny rubla (w niektórych sklepach nawet o 30-40 proc.). Jak wyjaśnił w rozmowie z dziennikiem Jewgienij Łapin z Renaissance Credit Bank, przeważająca część rosyjskich konsumentów spodziewa się dalszych podwyżek cen tych dóbr - i dlatego decyduje się na ich zakup, zanim zdrożeją. W styczniu w placówkach Home Credit Bank w Rosji udzielono do tej pory kredytów konsumpcyjnych na łączną sumę 7 mld rubli, a w placówkach Renaissance Credit Bank - na sumę 3 mld rubli.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 2

Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
15
~koliber 2016-02-02 (06:05) 11 godzin i 40 minut temu

Właśnie teraz, za rządów PiS, Polska będzie normalnym i szybko rozwijającym się krajem, i wzorem do naśladowania dla innych - a nie to co było za ubeckich, antypolskich i złodziejskich rządów PO-PSL i wspierających ich bolszewików od Petru i SLD, kiedy panowała korupcja oraz bezprawie i arogancja władzy, i kiedy afera goniła aferę.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
12
Zgadzam się z opinią
25
~OLGINO PLUJE NA POLSKĘ? TAKI RAJ? 2016-01-29 (10:04) 7 godzin i 41 minut temu

Rezerwy walutowe Rosji mogą się wyczerpać w ciągu najbliższych 18 miesięcy, bo gospodarka tego kraju jest w coraz gorszym stanie, a ropa naftowa na światowych rynkach coraz tańsza. Może to zmusić rząd do przyjęcia strategii cięcia wydatków o 10 procent i sięgania po rezerwy walutowe do czasu, aż ceny ropy się nie odbiją. "The New York Times" podaje, że rosyjskie rezerwy zagraniczne wynoszą 360 miliardów dolarów, a dodatkowe 120 miliardów dolarów są w dwóch funduszach "rainy day". Rosja może być zmuszona do sprzedaży znaczących udziałów w państwowych firmach, m.in. w gigancie naftowym Rosnieft i w Sbierbanku, oraz do ograniczenia wydatków na armię. Rosyjski rubel osłabił się w ub. tygodniu do niemal 85 za jednego dolara. W 2015 r. Rosja pompowała rekordowe ilości ropy naftowej, niemal 11 milionów baryłek dziennie, aby zrekompensować spadki cen tego surowca. Tymczasem w styczniu baryłka ropy na świecie staniała poniżej 30 dolarów. Produkt Krajowy Brutto Rosji spadł w 2015 r. o 3,7 proc. w ujęciu rok do roku, najmocniej od 2009 r. - podało w poniedziałek biuro statystyczne w Moskwie we wstępnych wyliczeniach. W 2014 r. gospodarka Rosji "urosła" o 0,6 proc.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
11
~Asia 2016-01-30 (12:40) 5 godzin i 5 minut temu

Te polskie "sukcesy" to pewnie wysokie bezrobocie, bezdomni, umierajacy z zimna czy z glodu, niesprawna sluzba zdrowia, glodowe pensje i emerytury, kulejaca edukacja, miliony emegrujacych za chlebem, itd. Ale oni o tym niewiedza. Propagande sukcesu mamy dobra. Chyba tylko to

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
2
Zgadzam się z opinią
11
~problem z pralka 2016-01-30 (12:40) 5 godzin i 5 minut temu

Witam mam pytanie co to może być ze moja pralka nie wiruje dodam iż programator byl ponoc naprawiany silnik czyszczony i nadal nie wiruje

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 2

Nie zgadzam się z opinią
3
Zgadzam się z opinią
12
~OLGINO PLUJE NA POLSKĘ? TAKI RAJ? 2016-01-29 (10:08) 7 godzin i 37 minut temu

Litwinienko: Zawsze zaskakiwała mnie liczba ludzi, którzy trafiają u nas do więzienia. To po prostu nienormalne, że mamy tylu przestępców. To kraj kryminalistów. Prawie 50% dorosłego społeczeństwa odsiadywało jakiś wyrok. To otworzyło mi oczy. Przestałem już dostrzegać Boga w każdym generale i wyższym oficerze. Zrozumiałem, że kariery robią ludzie o gorszych cechach, niż ich podwładni. Widziałem wielu nikczemników. Rosyjskie więzienie nie karze, tam się człowieka niszczy.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
5
Zgadzam się z opinią
14
~OLGINO PLUJE NA POLSKĘ? TAKI RAJ? 2016-01-29 (10:05) 7 godzin i 40 minut temu

Rosjanie będą pracować dłużej do emerytury. Kryzys gospodarczy w tym kraju spowodował, że władze poważnie rozważają podniesienie wieku emerytalnego. Podczas dorocznej konferencji prasowej Putin przyznał, że władze kraju muszą zdecydować, czy wypłacać niższe emerytury czy też stopniowo podwyższać wiek emerytalny. Wszystko po to, by uniknąć załamania systemu emerytalnego w ciągu najbliższych 15 lat. Jak donosi Reuters, prezydent Rosji dodał jednocześnie, że jest przeciwny podejmowaniu tego kroku, ale trzeba mieć świadomość, że taki problem istnieje. Obecnie w Rosji na emeryturę mężczyźni przechodzą w wieku 60 lat, a kobiety - 55. Dodatkowo w państwie funkcjonuje dość mocno rozbudowany system przywilejów emerytalnych dla wielu grup zawodowych, co dodatkowo negatywnie wpływa na budżet. Ewentualne podwyższenie wieku emerytalnego w Rosji spowoduje, że wiele osób będzie żyło na emeryturze bardzo krótko albo nawet jej nie dożyją. Średnia długość życia w Rosji wśród mężczyzn wynosi obecnie 64 lata, a kobiet - 75. W obu przypadkach stawia to Rosję w drugiej setce krajów pod względem długości życia obywateli.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
4
Zgadzam się z opinią
13
~OLGINO PLUJE NA POLSKĘ? TAKI RAJ? 2016-01-29 (10:05) 7 godzin i 40 minut temu

Rosjanie zaciskają pasa oszczędzając na wszystkim, w tym na jedzeniu. Z sondażu przeprowadzonego przez Narodową Agencję Badań Finansowych wynika, że co najmniej jedna trzecia rosyjskich rodzin zdecydowała się na poważne cięcia w budżetach domowych. Dane urzędu statystycznego i resortu gospodarki wskazują, że w ubiegłym roku recesja w Rosji wyniosła około 3,8 procent PKB. Ponad 48 procent Rosjan zmniejszyło wydatki na wypoczynek. Chodzi głównie o wyjazdy zagraniczne i ewentualne wczasy krajowe. 43 procent zredukowało dotychczasowe wydatki na rozrywkę. 42 procent przestało kupować lodówki, pralki, telewizory i inne przedmioty gospodarstwa domowego. Natomiast ponad 38 procent obywateli Federacji zdecydowało się na najdrastyczniejszą formę oszczędności, redukując wydatki na produkty spożywcze. Według socjologów i analityków rynkowych, Rosjan czekają ciężkie czasy. Zła sytuacja gospodarcza powoduje spadek realnej wartości ich wynagrodzeń, a chwiejny kurs rubla sprzyja wzrostowi cen.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
4
Zgadzam się z opinią
13
~OLGINO PLUJE NA POLSKĘ? TAKI RAJ? 2016-01-29 (10:04) 7 godzin i 41 minut temu

Już wkrótce Rosja może mieć poważne kłopoty. Według ministra finansów Antona Siłuanowa, jeśli ceny ropy na światowych rynkach nadal będą utrzymywać się na niskim poziomie, Rosja zacznie "przejadać swoje rezerwy". Perspektywy są bardzo złe. Siłuanow wyliczył, że przy średniej rocznej cenie ropy na poziomie 25 dolarów za baryłkę, budżet Federacji Rosyjskiej straci co najmniej 3 biliony rubli. Przy tym - jak podkreślił - tegoroczne wydatki państwa oszacowano na 16 bilionów rubli, a więc strata niemal jednej piątej tej kwoty będzie mocno odczuwalna. Minister ostrzegł, że bez dodatkowych programów oszczędnościowych zostaną "przejedzone środki zgromadzone w funduszach rezerwowych". Wcześniej premier Dmitrij Miedwiediew sugerował Rosjanom konieczność "zaciskania pasa". Natomiast analitycy giełdowi mówią wprost o coraz groźniejszych przecenach rubla, odpływie zagranicznego kapitału i wzroście bezrobocia. W miniony poniedziałek notowania ceny ropy naftowej spadły do 31 dolarów za baryłkę, a we wtorek rano zanurkowały poniżej tej granicy. Eksperci podkreślają, że w ostatnim czasie spadły nie tylko notowania samej ropy, ale także kontraktów z terminem wykonania przypadającym na 2018 rok lub później, które na ogół są mało podatne na krótkoterminowe wahania cen ropy naftowej. A jak nisko mogą spaść ceny ropy naftowej w najbliższych tygodniach i miesiącach? - Obecnie rzadkością nie są już prognozy zakładające dotarcie cen choćby na krótko do 20 USD za baryłkę, a najbardziej niedźwiedzie stanowisko ma Standard Chartered, który prognozuje, że notowania ropy naftowej mogą zejść nawet do poziomu 10 USD za baryłkę.

odpowiedz

zgłoś do moderacji