



Sprawdź wiadomości w serwisie NaSygnale.pl
Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu
PRZECIEZ KIEROWCA TIRA WCALE NIE MUSIAL WIEDZIEC O TYM ZDARZENIU! TO BYL NIESZCZESLIWY WYPADEK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kierowcy ciężarówek nie zwracają uwagi na to, że na plandece mogła zamarznąć woda. Jakieś trzy lata temu jechałem z Konina w kierunku Warszawy. Poprzedniego dnia padał deszcz, a nocą był lekki mróz. Z jadącego przede mną samochodu ciężarowego spadła nagle bardzo duża tafla lodu. Gdybym był bliżej ciężarówki prawdopodobnie zginąłbym ja i moja rodzina w samochodzie. Kierowcom brak wyobrażni, żeby sprawdzić, czy na dachu ciężarówki nie ma tafli lodu.
Nie chce byc wscibski ale obowiazkiem kazdego kierowcy na calym swiecie jest sprawdzenie przed wyruszeniem w droge czy nie ma sniegu lub lodu na plandece lub naczepie.
... kierowcy TIR-ów powinni mieć ograniczenie do 70 km/h max !!! A oni latają po 100 i mrugają światłami , żeby szybciej jechać jak siedzą komuś na ogonie !
Mam nadzieje że złapią tego sku..... i mu odpowiednio przyp..... Przepraszam za epitety ale brak słów!
Kierowca takiego auta powinien mieć świadomość, że w takich warunkach pogodowych jest to prawdopodobne. Każdy, a w szczególności samochód ciężarowy powinien być sprawdzony pod tym kątem. Ja miałam również taki przypadek, kiedy lód wielkości drzwi spadł z mijanego autobusu na mój dach. Kierowca odjechał. My mieliśmy dużo szczęścia, że skończyło się na wymianie dachu. Kierowcy niestety zbyt bagatelizują tego typu zagrożenia..
Jeśli ktokolwiek choć raz siedział w kabinie ogromnej ciężarówki to bez trudu sobie wyobrazi sytuacje w której kierowca takiej ciężarówki nie zauważa zdarzenia tuż za jego naczepą. Sprawa zupełnie odrębną jest to czy ten kierowca właściwie wykonywał swoje obowiązki. Np. czy sprawdzał co "wozi" na plandece swojej naczepy. Jeśli tego zdarzenia nie zauważył, bo nie mógł i jeśli oblodzenie plandeki nastąpiło pomimo tego ,że w nakazany sposób i odpowiednim czasie sprawdzał to był to przecież nieszczęśliwy. Przecież tak też mogło być. Prada ?
popelnil blad powinien sprawdzioc czy na dachu nie ma sniegu czy lodu natomiast mimo iz kierowcy tirow ostatnio nie sa najleprzymi kierowcami uwazam ze mogl wcale nie zauwarzyc i nie byc swiadomy ze przyczynil do wypadku .i znalesc bedzie go trudno tysiace tirow.tysiace kilometrow.cos powino zmienic w wizerunku kierowcy zawodowego dzis kierowca tira to ,,robotnik ciezko pracujacy na chleb czesto za niegodziwe wynagrodzenie,,a ze sa to osoby dosc umiejetnie jezdzace to nie ulega watpliwosci ,nieukom nie wydaje sie zawodowych praw jazdy.to pewne.ksztalcenie wiec jest okej niestety tu nie obowiazuja standarty myslowe intelektualne.pierwsza rzecz matura.druga rzecz to nie moze byc ktos kto nie ma poszanowanioa dla inych kierowcow .psychotesty sa ostre ale nie rozruzniaja chamskich zachowan na drodze.a to jest ideologia ,,kierowcy zawodowego w ciezkiej maszynie.gdzie nic mu nie grozi wiecej niz rozwalenie auta towaru.i zabicia kilku urzytkownikow drog w mniejszych autach
Przeciez kierowca tira nie mogl widziec jakis tam lod spadajacy z naczepy,to jest raczej malo prawdopodobne I on za to nie odpowiada,tym damym kierowca ssmochodu mogl trzymac wiekszy dystans.a po drugie nie wiem czy w ogule ktokolwiek patrzy na swoj dach ,czy na dach naczepy.
A co wiesniakami ktorzy jezdza z zaszronionymi szybami bo im ciezko oskrobac.Ci to dopiero stwarzaja zagrozenie.Dzis widzialem takiego,oskrobany szron tylko w miejscu lusterka bocznego i przednia szyba nawet nie do polowy.
A dlaczego piszecie ze uciekl?Przeciez mogl nie widziec,ze lod spadl mu z dachu naczepy,a wy juz z niego przestepce robicie.Co innego gdyby sie zatrzymal popatrzyl,nic nie zrobil i odjechal.
Jak znam życie to król szosy w tirze nawet nie zauważył! Kiedyś miałem podobną sytuację i dobrze, że kumpel który prowadził dał radę uskoczyć. Kawał lodu miał wielkość połowy naszego samochodu a ten nie nie jest Micrą. Ale po co sprawdzać co się ma na naczepie, po co się nocą zatrzymywać na czerwonym(tak ja bym został kiedyś skasowany jak ruszyłem na zielonym...).Oni są panami i królami drogi!
Okropna przyczyna wypadku. Niemal jak ze scenariusza "Oszukać przeznaczenie"
A po co kierowca subaru podjeżdżał tak blisko naczepy? "Na przejeździe kolejowym" więc prędkość znikoma, trzeba przewidywać, że coś zimą może spaść z naczepy. Też miałem taką sytuację ale trzymałem bezpieczna odległość. Kiedy była możliwość, wyprzedziłem, zatrzymałem kierowcę ciężarówki i mu powiedziałem że mu kawałki lodu spadają ale nic nie mógł zrobić bo drzwi zaplombowane a drabina za krótka żeby wejść na naczepę. Takie życie. Ten kierowca ciężarówki pewnie nawet nie wie, że coś mu spadło i uszkodziło inny samochód. Nie "uciekł" tylko pojechał sobie dalej. A ci internetowi mądrale do psychiatry. Głowy leczyć póki nie jest za późno... Chyba, że jest...
chcę wyslać
Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?
Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.
Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.
Pogoda długoterminowa
dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody
dodane przez: Internauta WP24