Chiny i Rosja zawetowały przygotowaną przez USA rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ
wzywającą rządzącą w Birmie juntę wojskową do uwolnienia więźniów
politycznych, przyspieszenia procesu demokratyzacji kraju oraz
przerwania dyskryminacji mniejszości etnicznych.
Spośród 15 państw wchodzących w skład Rady Bezpieczeństwa ONZ
dziewięć opowiedziało się za przyjęciem rezolucji, a trzy były
temu przeciwne. Pozostałe kraje wstrzymały się od głosu.
Oprócz Rosji i Chin, przeciwna przyjęciu dokumentu była Republika
Południowej Afryki, nie dysponująca prawem weta. Po raz ostatni
Rosja i
Chiny zgłosiły wspólne weto w 1972 r.
Ambasadorzy Rosji i Chin przy
ONZ uzasadniając swoje głosy
oznajmili, że Rada Bezpieczeństwa nie stanowi właściwego forum do
debaty o sytuacji w Birmie, ponieważ państwo to nie sprawia
zagrożenia dla pokoju międzynarodowego.
Rosyjski ambasador przy ONZ Witalij Czurkin określił próby
wykorzystywania Rady w sytuacjach przekraczających jej kompetencje
jako niedopuszczalne, szczególnie gdy inne organy ONZ zajmują się
już sprawą Birmy. Z kolei chiński ambasador przy ONZ Wang Guangya, choć odrzucił
samą rezolucję, wezwał Birmę do przyspieszenia reform i
demokratyzacji.
Przedstawiciel USA Alejandro Wolff był głęboko zawiedziony
decyzją Rosji i Chin, ponieważ, jak uważa, rezolucja stanowiła
wyraźny i pilnie potrzebny sygnał Rady o konieczności
zaprowadzenia zmian w Birmie.
USA przewidywały możliwość weta ze strony Rosji i Chin, dlatego w
przeddzień głosowania złagodziły nieco treść projektu rezolucji.
Ostateczna jego wersja wzywała do podjęcia przez birmańskie władze
konkretnych kroków w celu zaprowadzenia w kraju wolności słowa,
zrzeszania oraz przemieszczania się. USA domagały się w projekcie
także bezwarunkowego uwolnienia opozycjonistki Aung San Suu Kyi
oraz zezwolenia na działanie partii politycznych. Ponadto,
apelowano do junty o przerwanie wojskowych ataków na mniejszości
etniczne.
Wojsko sprawuje rządy w Birmie od 1962 r., zaś obecny reżim,
który nazywa kraj Myanmarem, doszedł do władzy w rezultacie
zamachu stanu w 1988 r. W 1990 r. w demokratycznych wyborach
zwyciężyła opozycyjna partia Narodowa Liga na rzecz Demokracji pod
przywództwem laureatki pokojowej nagrody Nobla Aung San Suu Kyi,
jednak wojskowy rząd nie przekazał jej władzy. Od tego czasu Suu
Kyi przebywa z krótkimi przerwami w więzieniu lub w areszcie
domowym.
Birmańskie Zgromadzenie Narodowe rzekomo pracuje nad wytycznymi
dla nowej konstytucji, która ma być pierwszym z siedmiu kroków w
kierunku demokracji. Junta nie podała jednak żadnego terminu
ewentualnych wyborów, zapowiedziała jedynie, że partia Suu Kyi
będzie z nich wykluczona.
(pp)