Chińskie media poinformowały, że po 80 godzinach od niszczycielskiego trzęsienia ziemi w środkowych Chinach udało się wydobyć spod gruzów żywego ucznia. To kolejny sukces ratowników po tym, jak w czwartek po 68 godzinach uwięzienia udało im się uratować 11-letnią dziewczynkę.
Agencja prasowa Xinhua dodała, że ratownicy wciąż słyszą wołania
o pomoc, dochodzące z ruin budynku szkoły, zawalonego w okręgu
Beichuan, w prowincji Syczuan. To daje nadzieję na uratowanie
większej liczby uwięzionych tam uczniów.
Prezydent Chin Hu Jintao, który w piątek przybył na tereny
najbardziej dotknięte przez kataklizm, oświadczył, że akcja
ratunkowa wkroczyła w kluczową fazę. Obecnie poszkodowanych w
poniedziałkowym trzęsieniu ziemi poszukuje m.in. ponad 130 tysięcy
chińskich żołnierzy. Ekipy ratownicze po czterech dniach od
katastrofy zdołały też wreszcie dotrzeć do najbardziej
niedostępnych i odizolowanych górskich rejonów.
Władze Chin oświadczyły, że przeprowadzą śledztwo, wyjaśniające
przyczyny zawalenia się tak dużej ilości budynków szkolnych, pod
których gruzami znalazły się setki dzieci. Zapowiedziano surowe
kary dla osób, odpowiedzialnych za wątpliwą jakość konstrukcji.
W mieście Dujiangyan zawalona szkoła przysypała 900 uczniów. We
wsi Wufu
trzęsienie ziemi przetrwały niemal wszystkie budowle,
zawaliła się jedynie szkoła podstawowa, w której śmierć poniosło
300 uczniów.
W Hanwang - jak podała Xinhua - pod gruzami znalazło się
700 uczniów. Bardziej na północ ze zrujnowanego budynku szkoły
wyprowadzono 360 dzieci, ale wciąż pozostaje w nim około 700.
Oznaki życia wykryto w pięciu miejscach, w tym w zawalonej szkole
średniej w Mianzhu. W tamtejszym budynku gruzy uwięziły 100 uczniów.
Dźwigi i buldożery wciąż usuwają ostatnie rumowiska blokujące
przejazd do Beichuanu.
Eksperci podkreślają, że jest coraz mniej czasu na ratowanie
ofiar.
Osoba zasypana przez trzęsienie ziemi może przetrwać
bez wody i żywności trzy dni - powiedział specjalista ds.
ratownictwa z uniwersytetu Tsinghua w Pekinie, Gu Linsheng.
Potem
to cud, gdy ktoś przeżyje - dodał.
Dotychczas potwierdzono, że w poniedziałkowym trzęsieniu ziemi
poniosło śmierć około 20 tysięcy osób. Władze nie wykluczają, że w
samym Syczuanie - najludniejszej chińskiej prowincji - liczba
ofiar może przekroczyć 50 tysięcy.
Epicentrum kataklizmu znajdowało się ok. 90 km od stolicy
prowincji Syczuan, miasta Chengdu. Siłę wstrząsów oceniono na 7,8 -
7,9 w skali Richtera.
Trzęsienie było najtragiczniejszą katastrofą sejsmiczną w Chinach
od 32 lat. W 1976 roku od wstrząsów w mieście Tangshan w prowincji
Hebei, na północy kraju, zginęło według oficjalnych danych około
250 tys. osób.