Strona główna serwisu
Joanna Stanisławska

Joanna Stanisławska

"Jestem tą trzecią. Jestem kochanką"
"Jestem tą trzecią. Jestem kochanką"
Joanna Stanisławska

Joanna Stanisławska

Dziennikarka Wirtualnej Polski
Kontakt: joanna.stanislawska-zdyb@grupawp.pl

"Jestem tą trzecią. Jestem kochanką"

Czy można być szczęśliwą jako "ta trzecia"? Natalia, Anna i Karolina twierdzą, że tak. Nie chcą się godzić na rolę "tych złych", nie wpędzają się w poczucie winy, nie samobiczują, czerpią z życia garściami. Różnią się wiekiem, doświadczeniem, mają inne motywacje, ale łączy je jedno - są kochankami żonatych mężczyzn.
Ich życie wydaje się być pasmem nieszczęść, to ciągły lęk i oczekiwanie. Ukradkowe chwile z ukochanym, czas ukradziony żonie, łapanie namiastki rodziny i normalności. One jednak nie mają problemu z tym, że taki "trójkąt" to związek bez perspektyw, tylko "na chwilę". Że partner nie może im zapewnić poczucia bezpieczeństwa czy wspólnej przyszłości. Że budują swoje szczęście na cudzym nieszczęściu. Świadomie decydują się na rolę kochanki. Czy postępują niemoralnie? Przecież to nie one rozbijają małżeństwa, ale mężczyźni, którzy zdradzają i wykorzystują, "tamte" związki to nie ich sprawa, nie one łamią przysięgę wierności.

Karolina jest po czterdziestce. Przez lata była wierną żoną, dziś rozwiedziona, ma dwoje dorosłych dzieci. Ślub wzięła, jak to określa, w „świetlanej euforii młodości”. Małżeństwo szybko przypieczętowane macierzyństwem, okazało się jednak nieporozumieniem. Gdyby nie obowiązki rodzicielskie i związki materialne z mężem, a co za tym idzie brak środków na kupno mieszkania i nowy start, decyzję o rozstaniu podjęłaby znacznie wcześniej.

Jak mówi, litowała się nad mężem, który często chorował, miał stany depresyjne, a do tego był wyjątkowo niezaradny życiowo. Po wspólnie spędzonych niemal dwudziestu latach, odeszła. Powiedziała sobie: nigdy więcej stałych związków. W pracy zbliżyła się do Zbyszka. Zaczęło się od długich rozmów na różne tematy, nie sądziła, że mają tyle wspólnego. Zaprosił ją na kolację, poszli do łóżka. Spotykają się dwa, trzy razy w tygodniu. Nie przeszkadza jej, że partner ma żonę i dwójkę dzieci, nie ma wobec tej „zaślubionej” poczucia winy. Wychodzi z założenia, że zdrada w małżeństwie wynika z winy obu stron - zarówno kobiety i mężczyzny, dlatego bycia kochanką, nie traktuje jak piętna. -
Jego żona widocznie nie dbała o niego wystarczająco, skoro szukał spełnienia u innej Kochanka
Jego żona widocznie nie dbała o niego wystarczająco, skoro szukał spełnienia u innej - uważa.

Na podstawie własnych doświadczeń wyniesionych z długoletniego małżeństwa mówi, że utrzymanie zainteresowania partnera wymaga stałej, żmudnej pracy i zaangażowania. - Trzeba być kucharką, sprzątaczką, przyjaciółką, do tego zawsze gotową do seksu, a tamta miała potrzeby męża gdzieś, nie był w stanie jej do siebie przekonać – mówi. Podkreśla, że jest świadoma wszelkich konsekwencji, jakie wynikają z „układu”, jaki wprowadzili w życie z kochankiem. - Wiem, co robię i na co się narażam. Mój kochanek też odpowiada za to, co dzieje się w jego życiu. Nie zmuszam go do tego, by był ze mną – zastrzega.

- Taki układ może się wydawać wygodny, kiedy kobieta nie jest gotowa na stałe zaangażowanie w relację, na bliskość, bo na przykład ma negatywne doświadczenia z poprzednich związków, jest poraniona. Asekuruje się wiedząc, że romans z żonatym mężczyzną jest z zasady czasowy a więc bezpieczny – komentuje psycholog Iwona Jędrusik, założycielka Miejsca Mocy.

"Nie muszę prać skarpetek, przyszywać guzików"

Karolina mówi otwarcie, że czerpie satysfakcję z tego, że jest kochanką. - Spędzamy czas, tak jak zawsze marzyłam: najlepsze restauracje, dobre hotele. Mamy wspólne zainteresowania, nigdy nie nudzimy się razem. Co z tego, że nie widujemy się co dzień, ale jaka frajda jeść kolację i nie myśleć, że można kupić za to na przykład nowy garnek. Dostać kwiaty, prezent bez okazji. Nie muszę prać mu skarpetek, przyszywać guzików. Kochanka jest tylko do wielbienia i pieszczenia. Pławię się w tych pieszczotach i radościach. I co z tego, że on po upojnej nocy wraca do żony – mówi.

Kochanka jest tylko do wielbienia i pieszczenia. Pławię się w tych pieszczotach i radościach. I co z tego, że on po upojnej nocy wraca do żony Kochanka
- Związek z żonatym mężczyzną może dostarczać bardzo silnych emocji. Kochankowie nie mają szansy znudzić się sobą, bo spotykają się rzadko – mówi Jędrusik. Aura czegoś zakazanego i konieczność utrzymywania tajemnicy – zwłaszcza na początku - może być bardzo ekscytująca i dająca sporo adrenaliny. - Potajemne schadzki, atmosfera napięcia, niebezpieczeństwa, to wszystko podnosi temperaturę w tej relacji. „Zwykły”, codzienny związek z drugą osobą nie daje nam aż takich emocji – dodaje psycholog pracująca terapeutycznie i rozwojowo z osobami dorosłymi. Jak podkreśla, to wszystko to jednak życie w iluzji, która miała być bezpieczna a często kończy się bólem i rozstaniem – trudno jest będąc z kimś nie angażować się, a z kolei angażując się nie chcieć więcej dawać i brać w związku. A taki związek jest nierówny ponieważ „ta druga” kobieta nie może niczego oczekiwać od żonatego kochanka i nie ma praw, na przykład do okazywania uczuć publicznie, do jego czasu, do dzwonienia do niego kiedy tego chce, do uczestniczenia w jego życiu. Taki związek polega dla kochanki na ciągłym dostosowywaniu się – mówi Jędrusik

Karolina nie ma wyrzutów sumienia. - Wiem, że większość osób uzna, że to ja jestem wszystkiemu winna, że go do zachęcałam do zdrady, czarowałam, ale przecież do tanga trzeba dwojga – broni się.

Z podobnego założenia wychodzi Natalia. Ma 29 lat, jest kierownikiem oddziału w dużej firmie. Wdała się w romans z przełożonym, starszym o 15 lat. Od początku wiedziała, że kochanek ma żonę i od niej nie odejdzie, bo ta wychowuje jego córkę. - Nie interesuje mnie jego żona. Nie ja rozbiłam to małżeństwo. Ono już od dawna było fikcją, istnieje tylko na papierze. Są razem tylko dlatego, że lata temu wpadli z dzieckiem – podkreśla. Jak mówi, dla jej kochanka żona przestała być obiektem seksualnego zainteresowania na własne życzenie i dlatego nie jest o nią zazdrosna. – Była wiecznie niezadowolona, zmęczona, jęcząca, przejęta tylko sobą, a nie swoim mężczyzną, a on przecież ma swoje potrzeby – tłumaczy. To nie ona dążyła do romansu z żonatym, zapewnia, kochanek sam ją znalazł. Jak mówi psycholog, takie rozdział ról - na żonę i kochankę, to częsty schemat. - Niektórzy mężczyźni mają taki wzorzec wchodzenia w relacje. I żona i kochanką są im potrzebne, każda spełnia inną funkcję: żona jest od wspierania, rodzenia dzieci i prowadzenia domu, a kochanka od seksu i przyjemności. Taki wzorzec męskiej miłości jest bardzo silnie kulturowo zakorzeniony i wiąże się z kwestią, co wolno kobiecie, a co wolno mężczyźnie w małżeństwie oraz z wieloma mitami na temat męskiej seksualności – mówi Iwona Jędrusik.

Wiem, że większość osób uzna, że to ja jestem wszystkiemu winna, że go do zachęcałam do zdrady, czarowałam, ale przecież do tanga trzeba dwojga Kochanka
Natalia ma świadomość tymczasowości związku z żonatym kochankiem. – Wiem, że to sprawa „na chwilę”, która co prawda trwa już prawie dwa lata, ale nie mam złudzeń i wiem, na czym stoję. A związek na stałe? No cóż, piękna sprawa, ale jednak po to nam Bozia rozum dała, żeby czasem z niego korzystać – mówi. - Nie chcę w swoim życiu żadnych problemów, jestem dyskretna. W pracy także nie pozwalamy sobie na żadne czułości czy spoufalanie się, więc jego żonka się nie dowie – mówi dziewczyna.

Na razie nie myśli o przyszłości i nie chce zakończyć romansu. - Dlaczego mam z niego zrezygnować, skoro jest nam razem dobrze, a seks jest wspaniały? – pyta.

Zdrada z zemsty

Anna dobiega czterdziestki, mężatką jest od dziesięciu lat. Nigdy nie sądziła, że może zostać kochanką żonatego faceta. Do czasu aż mąż pierwszy ją zdradził. O tym, że ma stałą kochankę dowiedziała się przypadkiem, kiedy wysłał do niej SMS-a przeznaczonego dla „tej trzeciej”. Przez długi czas nie mogła zrozumieć, jak to możliwe, że mąż był zdolny do zdrady, że tyle czasu ją oszukiwał. Nie zdecydowała się na rozwód, ale coś w niej pękło. Straciła złudzenia o miłości do grobowej deski. Postanowiła niejako z zemsty, sama znaleźć sobie pocieszenie. Na jednym z portali randkowych zamieściła ogłoszenie, w którym napisała wprost, że jest mężatką i szuka niezobowiązującej znajomości. Zgłosiło się kilku mężczyzn, wybrała Bogdana, który był pięć lat po ślubie. - Od męża dostaję to, co mi się należy "z urzędu", a od kochanka to, czego nie daje mi mąż. Znów mam motylki w brzuchu i czuję prawdziwą rozkosz w łóżku. Czy to dobre rozwiązanie na dłuższą metę, nie wiem. Ale w moim dotychczasowym życiu nie doświadczyłam takich cudownych chwil, jak z kochankiem – mówi.

Jak mówi psycholożka, kobiety często decydują się na romans, kiedy w ich małżeństwie dzieje się źle. U kochanka szukają zaspokojenia nie tylko potrzeb seksualnych, ale też tych emocjonalnych - związanych z bliskością i zrozumieniem, których nie ma już w ich małżeństwie. Często, tak jak Anna, wolą przy tym trwać w małżeństwie, choć wiedzą, że nic z niego nie będzie.

- Trudno im się zdecydować na radykalny krok i się rozwieść. Powstrzymują je dzieci, wspólny majątek. Po kilkunastu latach w małżeństwie przeraża je myśl o nagłej samotności, nie są gotowe na to, by całe życie organizować od nowa. Wiele z nich nigdy nie żyło samodzielnie, bo wzięły ślub jako bardzo młode osoby, nie mają doświadczeń życia tylko dla siebie, organizowania sobie samej czasu, posiadania własnych przyjaciół czy zainteresowań – mówi Jędrusik.

Jak mówi psycholożka, relacja z żonatym mężczyzną to związek wysokiego ryzyka. Choć takie romanse mogą być ekscytujące i romantyczne, to kwestia czasu, kiedy pojawi się cierpienie. Takie historie stają się smutne, czasami nawet tragiczne. Nie można przecież z góry założyć, że żadna ze stron nie obdarzy drugiej osoby głębszym uczuciem. Nie da się po prostu powiedzieć: nie zaangażuję się. - Jak jesteśmy z kimś i jest nam dobrze razem, chcemy być bliżej i częściej, pojawia się potrzeba stałości – mówi psycholożka. To, co na początku było takie ekscytujące, ukrywanie się i czekanie, staje się męczące. A brak perspektyw na rozwój relacji jest bolesny dla kochanki. – Cierpią na tym wszyscy uczestnicy trójkąta. Natomiast żony i kochanki mają w tej sytuacji ograniczone prawa, bo to mężczyzna podejmuje decyzje. Wobec żony - rozwiązując problemy małżeńskie na zewnątrz, a wobec kochanki – ustalając zasady związku - mówi Jędrusik.

Joanna Stanisławska, Wirtualna Polska

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (940)
Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
4
~pola 2009-09-26 (21:50) 11 godzin i 17 minut temu

Sama jestem młodą, pracującą, atrakcyjną dziewczyną więc nie piszę z perspektywy porzuconej, zdradzanej żony żeby nie było. Muszę powiedzieć, że jestem przerażona wypowiedziami pań i niektórymi komentarzami. Zero wrażliwości, czy to że ktoś mnie kiedyś skrzywdził daje mi prawo do krzywdzenia innych? Warto myśleć nie tylko o sobie

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 3

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
3
~malwina 2009-09-28 (15:21) 17 godzin i 46 minut temu

Szkoda czasu na siedzenie przed komputerem. Żony, ucałujcie swoich mężów. Mężowie, przytulcie czule swoje żony. A wy kochankowie, czerpcie z zakazanej miłości ile się da. Człowiek zawsze będzie szukał szczęścia albo jego namiastki. Powodzenia wszystkim życzę i proszę uśmiechajmy się do siebie nawzajem na ulicy. Życie stanie się ciut radośniejsze i bardziej znośne.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~Tomek 2009-09-27 (23:32) 9 godzin i 35 minut temu

Sexualne zycie pozamalzenskie jest zlem i prowdzi bezposrednio do piekla,nawet juz tu na ziemii,o czym tu pisza osoby nieszczesliwe -zdradzane i zdradzajace. Pan Bog chce dobra i szczescia dla wszystkich,ale niekoniecznie tu na ziemii ,wiec trzeba przetrzymac te wszystkie trudy i doswiadczenia na ziemi aby byc potem szczesliwym na zawsze. Diabel istnieje. Polecam zainteresowanie sie egzorcyzmami . np.film Egzorcyzmy Emili Rose.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~Myslacy 2009-09-27 (11:54) 21 godzin i 13 minut temu

Zycie jest jedno,ale jak ktos mysli,ze konczy sie na sferze cielesnej wraz ze smiercia ciala,to jest glupcem. Ktos pisze rowniez,ze oboje(raczej troje) sa winni zdrady. To prawda,ale od mezczyzny zawsze sie powinno wymagac wiecej. On powinien byc trzezwo - poprawnie myslacym i opanowanym w dzialaniu,i nie dawac sie zadnej prowokacji ani kokieterii pozamalzenskiej. I nie moze poblazac zonie. Kochac ją,szanowac,byc dla niej namietnym kochankiem. Ale nie poblazac. Kobiety sa z natury bardziej uczuciowe i ulegaja emocjom i chwilowym namietnosciom -nie panuja nad nimi. Mezczyzna powinien nad tym panowac za nich oboje. Jestem pewien,ze w zadnym wypadku nikt nigdy nie powinien zdradzac. Ja sam bym potrafil wybaczyc jednorazowy akt zdrady swojej kochającej zonie. Sam bym nie zdradzil. Jestem jeszcze kawalerem i wiem,ze bede mial wspaniala i wierna zone,gdy bede sam wspanialym-madrym mezem i zdrowym moralnie czlowiekiem. Pozdrawiam wszystkich.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 7

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~betka 2009-09-26 (23:06) 10 godzin i 1 minutę temu

Owszem, to prawda, ze wina lezy po dwoch stronach. Zawinilam, zostalam zdradzona. Maz odszedl do innej, potem ona, pomimo wspolnych 2 dzieci, odeszla do innego. A moj eks zostal sam i chory na schizofrenie, bo tym przyplacil, to co sam i inni narozrabiali. Jak sie jest nieszczesliwym w malzenstwie, to sie je konczy, a nie oszukuje i zdradza. Wszystko co dobre i zle wyjdzie od nas, wczesniej czy pozniej wroci z powrotem. A do cholery, seks bez milosci, bliskosci i szczerosci, to tylko pieprzenie sie.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
2
~któś 2009-09-25 (21:01) 12 godzin i 6 minut temu

Lenistwo i wygodnictwo. Bo po co się dogadać, zrozumieć i budować coś razem. Wygodniej pójść do innego, potem do następnego i następnego. A potem zrozumieć, że wszyscy ją mieli tylko ona nie ma nikogo.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
oonna 2010-05-08 (22:53) 10 godzin i 14 minut temu

a ty po nim poprawiasz

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~fajermen 2009-10-01 (10:21) 22 godzin i 46 minut temu

wczoraj tez było ale krócej 1,5 godz - prosiła - jeszcze 3 minuty. A jej mąż nie dotykał jej od miesiąca. smutne

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
2
~mama 2009-09-28 (00:20) 8 godzin i 47 minut temu

a ja opowiem jak ja to przyzylam,teraz juz jestem pewna ze nidy nie wdam sie w romans z zajetym mezczyzna,a oto dlaczego- z moim narzeczonym bylismy para kilka lat,namowil mnie na dziecko,gdzy bylam w osmym miesiacu ciazy znalazlam smesy od jego "kuzynki" dorotki.gorace wyznania i zdjecia z kapieli,jeszcez goretsze zapewnienia o wydolnosci seksualnej,coz,tak bywa.nie moglam odejsc,po prostu nie mialam pieniedzy,wydalam wczesniej wszysto zeby sie utrzymac bo przeciez on mial inne wydatki a powiekszjaca sie rodzina nie zostala zarejestowana w jego buzdzecie,nie mialam dokad pojsc,co z soba zrobic,to byl jedyny raz w zyciu kiedy blagalam boga zeby odebral mi zycie,przetrwalam =,jednak rozstalismy sie kiedy dziecko mialo 3 miesiace.radze sobie dobrze,pracuje,wychowuje dziecko sama,on jest niedzielnym ojcem,,od czasu do czasu.i pewnie zapomialabym o wszystkim gdybym przypadkiem nie dowiedziala sie ze pani dorotka przyjezdza,za pieniadze mojego bylego,i to pewnie tez pominelabym gdyby nie to ze on nie placi na dziecko,i nie zamierza. przepraszam ze to pisze,to takie prozaiczne,ale nie potrafie sie z tym pogodzic,nie moge zapomnoec ze ktos sobie chodzi po swiecie,podczas gdy ja nadal pamietam jak plakalam i blagalam zeby umrzec,jak nie widzialam wyjscia z tej sytuacji,tylko ten kto to przezyl zrozumie

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 3

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~nickt 2009-09-27 (18:37) 14 godzin i 30 minut temu

ludzie, wystarczy przeczytać tytuł żeby dojść do wniosku, że świat schodzi na psy :-) i to w tempie dużo szybszym niż można by się spodziewać. szczęśliwego życia z tak słabiutkim kręgosłupkiem moralnym.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~zdradzona żona 2009-09-27 (17:56) 15 godzin i 11 minut temu

Mąż też przed ślubem zapewniał mnie że nigdy mnie nie zdradzi, moja głupia wiara trwała do 10 rocznicy ślubu, dokładnie w rocznicę ślubu dowiedziałam się że mąż ma kochankę teraz wiem jedno mężczyźni kłamią i zdradzają kiedy trafi im się tylko okazja a imprezy firmowe i alkohol na nich to doskonała do tego okazja, bo kochanką mojego męża okazała się koleżanka z pracy.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 3

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~ewelina 2009-09-27 (16:03) 17 godzin i 4 minuty temu

A ja byłam kochanką. Z jego strony to był układ, a z mojej miłość.Czasem jak pomyślę, to zbiera mi się na płacz.Jeśli naprawdę kochacie, to nie gódzcie się na rolę kochanki, to niszczy. Dzisiaj z perspektywy czasu czuję,że dopiero teraz mogę być szczęśliwa, że już nie zdradzę, nie warto.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~aska 2009-09-26 (22:14) 10 godzin i 53 minut temu

Te kobiety bez skrupułów idą do łóżka z żonatymi mężczyznami i oczywiście winą obarczają żony swoich kochanków. To pewnie tak dla uciszenia sumienia, gdyż w gruncie rzeczy postępują jak złodziejki i muszą być tego świadome. Kobiety świadczące seks za kolację w hotelu i prezenty, podobnie do tych, które to robią za gotówkę, powinny wreszcie zalegalizować swoją pracę i płacić podatki. Małżonkowie rozliczają się z dochodów, więc niech i kochanice płacą do skarbówki podatki, za korzyści, które mają dzięki świadczeniu usług seksualnych. Naprawdę, gdy głębiej się zastanowić nad prostytucją i byciem kochanką, to różnica staje się marginalna. Jedno i drugie jest na koszt partnera i daje krzyść.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~elka 2009-09-26 (21:32) 11 godzin i 35 minut temu

a ja własnie szukam kochanka..............dopiero teraz mając 50 lat ( jestem atrakcyjną osobą) dorośłam do tego............tyle czasu straciłam......ale nadrobię........bez skrupułów

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 5

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~aaaaa 2009-09-26 (21:01) 12 godzin i 6 minut temu

Mala, zobacz ile negatywnych odpowiedzi wywolal Twoj post. Rowniez uleglas pokusie, zeby na te odpowiedzi odpowiadac. Przeanalizuj te negatywne odpowiedzi i pomysl: Czy to przypadek, ze tak duza ilosc respondentow ma zdanie odmienne od Twojego, czy po prostu wiekszosc ludzi uwaza ze to co robisz jest naganne?

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 1

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~matka 2009-09-26 (20:40) 12 godzin i 27 minut temu

zycze tym trzecim aby naprawde pokochaly(o ile potrafia kochac kogos oprocz siebie),urodzily dzieci,a potem panna jakas przyszla i powiedziala jej ze jej ukochany jest jej ukochanym, ale dalej moze mu prac ,gotowac...Nigdy nie zrozumiem jak kobiety moga to sobie robic.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 2

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~ja 2009-09-26 (20:10) 12 godzin i 57 minut temu

no coz bylam w takiej sytuacji nic zabawnego...tymbardziej ze ja kochalam i wydawalo mi sie ze tez jestem kochana...nasze rozstanie.... no coz przebieglo tak jak zostawil poprzednia...tak: wszystko wraca....tak: nie rob innym co tobie nie mile......tym trzeciem.... zycze zeby przejzaly na oczy min ktos im da kopa:) to naprawde boli:) a zal mozemy miec tylko do siebie.... zdradzal ja ..

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Pokaż najnowsze odpowiedzi 1

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~61 latek 2009-09-26 (20:09) 12 godzin i 58 minut temu

niedobrane pary - to skutek braku wyobraźni i dbałości o przyszłość . i tak jest w wiekszości małżeństw . Już nie porozmawiają ,bo nie mają o czym -więc szukają i udają zadowolonych i spełnionych . To fakt nikt nas nie uczył jak wejść w dorosłe życie . Mamy tylko nakazy i zakazy. A Gdzie mądrość ? no tak życia by zabrakło .... Czuję sie spełniony i radosny - nie z powodu udanego małżeństwa,ale dlatego ,że mam taki charakter - tolerancyjny -ale wymagający / Kochający -wiec kochany / znający zasady - i stosujący je na codzień / .... nie ma ochoty nikogo oceniać ,widzę ,obserwuję i nie jestem podatny na romanse pozamałżeńskie . nie widzę potrzeby krytykowania swojej partnerki - jest taka jaka jest i jest inna niż ja - za to ją kocham i podziwiam . Poszukiwaczy przygód tego rodzaju -unikam i wyraźnie daję do zrozumienia - moje małżeństwo to skarb i dbam o to by trwało i doskonale nam obojgu służyło ,nawet w chwilach sporów.. Zauważam ,że coraz więcej kobiet szuka zrozumienia w innych ramionach -Ta trzecia - to absolutny zastój w rozwoju duchowym .porażający brak zrozumienia ,że istota ludzka kieruje sie mądrością a nie emocjami miedzy nogami .. tam nie ma rozumu jest instynkt zwierzęcy .

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~hannah 2009-09-26 (19:54) 13 godzin i 13 minut temu

biega i tu się spóżni a tam nie zdąży

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~ewa-el 2009-09-26 (18:31) 14 godzin i 36 minut temu

odzywa się sumienie, które odtrącone w zakochaniu jak uwierający kamyk w bucie później, gdty emocje uczuć wygasają, powoli rozlicza i zadaje pytania, na które nie od razu chcemy odpowiadać, typu: przecież ona musiała cierpieć lub dlaczego córka nie może mi wybaczyć tak do końca lub kolejne,,,na przykład - dlaczego nie poczekałam z decyzją ślubu, przecież życie jest takie krótkie - no i zasady Dekalogu, które nie są przecież z plasteliny? Oto życie...

odpowiedz

zgłoś do moderacji