O tarczy antyrakietowej i stosunkach z Rosją z Radosławem Sikorskim, ministrem spraw zagranicznych, rozmawia Andrzej Grajewski
Andrzej Grajewski: Jest Pan za tym, aby tarcza była instalowana w Polsce, czy ma Pan wątpliwości?
Radosław Sikorski: – To jest chyba zbyt kategorycznie postawione pytanie. Jakby Panu ktoś zaproponował kupno mieszkania, to by Pan nie odpowiedział od razu, że jest za, czy przeciw, ale powiedziałby Pan, że to zależy od ceny, lokalizacji, od tego, czy jest winda, i wielu innych uwarunkowań i okoliczności. W sprawie tarczy jesteśmy w fazie rozważań i analiz.
Czyli żadna decyzja z naszej strony jeszcze nie zapadła?– Zbliżamy się do niej.
Na jakim więc etapie jest ten projekt?
– Rząd zaznajomił się z tym, co w tej sprawie robił poprzedni rząd, a więc instrukcją negocjacyjną, okolicznościami technicznymi. Jestem po rozmowach z najważniejszym negocjatorem amerykańskim, ale także rozmawialiśmy o tym z zainteresowanymi stronami, m.in. z przedstawicielami NATO, Czech, a także sąsiadami z Niemiec i Rosji. Ważne były waszyngtońskie rozmowy ministra obrony narodowej Bogdana Klicha. W najbliższych dniach będę w Waszyngtonie. Z natury rzeczy szczegóły tych rozmów muszą pozostać tajemnicą państwową, aż do czasu wypracowania ostatecznej decyzji.
Czy możemy liczyć na głębsze zaangażowanie Amerykanów na rzecz naszej obronności, w postaci sprzętu, technologii, dodatkowych instalacji?
– Zależy nam przede wszystkim na pogłębieniu wojskowego sojuszu polsko-amerykańskiego, który może mieć także swój praktyczny wymiar.
Panie Ministrze, taką filozofię przerabialiśmy już z miernym skutkiem w Iraku.
– W sprawie Iraku mówiliśmy o korzyściach, a otrzymaliśmy wartości, a teraz spróbujemy odwrotnie.
Póki co musimy stać w kolejkach po drogie amerykańskie wizy.
– Faktem jest, że Stany Zjednoczone bez porozumienia z nami wprowadziły opłatę 100 USD za złożenie podania o wizę, co było odejściem od polsko-amerykańskiego porozumienia w tej sprawie. Będziemy o tym także rozmawiali.
Co może osiągnąć premier w czasie wizyty w Moskwie u kończącego swą kadencję prezydenta Putina?
– Prezydent Putin, stawiam butelkę koniaku przeciwko butelce coca-coli, będzie jeszcze długo znaczącą postacią w Rosji.
Nie przyjmuję zakładu, zwracam tylko uwagę, że są to ostatnie tygodnie urzędowania Putina na Kremlu i Rosja będzie mieć jednak innego prezydenta.
– Premier Tusk będzie spotykał się ze wszystkimi czołowymi politykami Rosji: obecnym prezydentem i premierem, a także przyszłym prezydentem i premierem. Jak na kraje sąsiednie, które ostatnio ze sobą mało rozmawiały, a jeśli rozmawiały, to za pośrednictwem mediów, a czasami za pomocą takich inicjatyw, jak inicjatywa budowy muzeum katyńskiego naprzeciwko ambasady Rosji, to postęp jest znaczący.
Nie jest Pan chyba przeciwny budowie muzeum katyńskiego w Warszawie?
– Nie jestem, ale jestem przekonany, że jego lokalizacja naprzeciwko ambasady rosyjskiej nie byłaby optymalna. Myślę, że ten wkład jednego z posłów dzisiejszej opozycji do historii naszej dyplomacji nie będzie przykładem pozytywnym.
Film „Katyń” pokazał, że można o tej historii mówić w taki sposób, że mówi się prawdę, a jednocześnie nie uraża się niczyich uczuć. Świadczy o tym jego dobre przyjęcie w Moskwie.– Trzeba dodać, przez grupę najbardziej prozachodniej i propolskiej inteligencji, na pokazie w naszym Instytucie Kultury w Moskwie. Tak, w tym gronie film został dobrze przyjęty. Natomiast prawda o tym, jak bolesna nadal jest dla nas ta zbrodnia, nie wszędzie jeszcze znajduje akceptację w Rosji. Marzyłbym, aby ten film znalazł się w powszechnej dystrybucji.