Psy - szkolone do poszukiwania w gruzach
ofiar śmiertelnych - które po południu ponownie
sprowadzono na teren katastrofy budowlanej w Katowicach, nie
wskazały, by pod gruzami znajdowały się ciała ofiar - poinformował
wicewojewoda śląski Artur Warzocha.
Psy wskazały pięć miejsc, w których - jak można było sądzić -
znajdują się ciała przygniecionych przez konstrukcję osób. Jednak
po przeszukaniu natrafiono tam jedynie na ślady krwi - powiedział
wicewojewoda na konferencji prasowej w Katowicach.
Dodał, że psy zostały już wycofane z rumowiska. Rzecznik
śląskiej straży pożarnej Jarosław Wojtasik uściślił w rozmowie z
PAP, że obydwa psy - jeden ze straży pożarnej w Nowym Sączu, drugi
z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie - nadal są w dyspozycji
ratowników i mogą być jeszcze użyte, więc efekt wprowadzenia ich
na rumowisko nie jest ostatecznie przesądzony.
Wicewojewoda Warzocha poinformował, że jeszcze w poniedziałek
może zapaść decyzja, kiedy na teren katastrofy będzie mógł wjechać
ciężki sprzęt. Obecnie debatuje nad tym zespół reagowania
kryzysowego wojewody, z udziałem m.in. strażaków i ekspertów z
zakresu budownictwa.
Ponowne skorzystanie z umiejętności psów miało na celu
potwierdzenie przypuszczeń strażaków, że pod gruzami nie ma już
ciał ofiar. Choć strażacy są tego niemal pewni, przed rozbiórką
pozostałości hali przy użyciu ciężkiego sprzętu chcieli jeszcze
raz wykorzystać możliwości szkolonych do tego celu zwierząt.
Psy już kilkakrotnie pomagały ratownikom na rumowisku, były
to jednak zwierzęta szkolone do poszukiwania w gruzach żywych
ludzi. Za pierwszym razem, w niedzielę, wskazały 13 lokalizacji, w
których - jak się okazało - były ludzkie zwłoki. Było to krótko po
tragedii. W niedzielę po południu psy nie wskazały już nikogo. W
poniedziałek skorzystano natomiast z psów szkolonych specjalnie do
wykrywania zwłok, stąd m.in. ich reakcja na krew.
W wyniku zawalenia się dachu hali wystawowej podczas
międzynarodowej wystawy gołębi zginęły 62 osoby; ich lista wciąż
nie jest ostatecznie zamknięta. Jak informuje śląska policja,
faktycznie zidentyfikowano 59 ofiar, z czego 34 - jak mówią
policjanci - w sposób procesowy, czyli łącznie z okazaniem
rodzinie, sekcją zwłok, pobraniem materiału genetycznego, odcisków
palców itp.
(jask)