W ujęciach wody w Gryfinie znowu rośnie
stężenie substancji chemicznych. Zakładamy, że może dojść do
skażenia wszystkich siedmiu studni w mieście - poinformował dziennikarzy burmistrz miasta Henryk Piłat.
W dwóch na siedem studni, z których dostarczana jest mieszkańcom
woda rośnie stężenie substancji chemicznych. Obecnie trzy studnie
są nim zagrożone. Wyłączono już dwie, trzeciej grozi to w
najbliższym czasie. Miasto ma przygotowane rezerwowe ujęcia wody z
co najmniej trzech źródeł - zapewniają władze. Jest też możliwość
podłączenia do szczecińskiej sieci wodociągowej. Na razie woda
jest zdatna do użytku.
W ubiegłym tygodniu przez kilka dni mieszkańcy Gryfina nie mogli
korzystać z wody ani do celów spożywczych, ani higienicznych.
Doszło tam do skażenia rozpuszczalnikami używanymi w przemyśle.
Jak ustalili inspektorzy sanepidu
woda została skażona chemicznymi
związkami: trichloroetenem i tetrachloroetenem. Oba związki są
szkodliwe dla zdrowia. Sprawą zajęła się prokuratura.
Od poniedziałku na wszystkich ujęciach wody w Gryfinie działa
biomonitoring, który na bieżąco sprawdza jej jakość. Próbki wody
pobierane będą codziennie aż do momentu, kiedy nie zostanie
wskazane źródła i wielkość skażenia.
Od wtorku prowadzone mają być badania geologiczne, które powinny
wskazać kierunek napływu zanieczyszczeń do studni głębinowych.
Prowadzimy intensywne prace przygotowujące miasto na taką
ewentualność, że wszystkie studnie ulegną skażeniu - mówił na
specjalnie zwołanej konferencji prasowej w gryfińskim urzędzie
miasta Piłat.
Przyznał, że władze miasta, służby sanitarne i sztab kryzysowy,
który powołano w związku z tą sytuacją, przygotowują działania
zakładając "najbardziej czarny scenariusz" tj. możliwość skażenia
wszystkich siedmiu studni.
Według władz miasta i służb sanitarnych
skażenie mogły spowodować
działalność przemysłowa albo zakopane w ziemi zbiorniki czy beczki
zawierające chemikalia.
Burmistrz podkreślił, że mógłby zadziałać znacznie
wcześniej, gdyby o zagrożeniu został w odpowiednim czasie
poinformowany przez powiatowego inspektora sanitarnego.
Do 25 czerwca nie miałem żadnych informacji o występowaniu
zagrożenia - oświadczył. Jak przypomniał Piłat, Sanepid miał pierwsze
wyniki próbek wody już 19 czerwca, a kolejne otrzymał 23 czerwca.
Zarzuty te odpierał obecny na konferencji inspektor sanitarny z
Gryfina Zbigniew Kruczkowski. Jak wyjaśniał, nie zawiadomił
burmistrza, bo nie miał do niego aktualnego numeru telefonu, a
urzędowy faks był wyłączony.
Nie ma problemu ze skontaktowaniem się z Urzędem Miejskim w
godzinach pracy. Był na to tydzień. Poza tym przez całą dobę dyżur
pełni Straż Miejska i nie ma możliwości, by nie powiadomić
burmistrza - ripostował Piłat.
Można przyjąć, że przez 9-10 dni mieszkańcy Gryfina pili skażoną
wodę - dodał burmistrz.
Kruczkowski przyznał, że w kwestii przekazu informacji
rzeczywiście "były uchybienia", do których się przyznaje.
W tym
czasie zajmowałem się meritum sprawy, a nie powiadamianiem, to był
mój błąd i ja się do niego przyznaję - oświadczył, choć, jak
zaznaczył, przy pobieraniu próbek i zlecaniu ich zbadania
szczecińskiemu laboratorium postępowano zgodnie z procedurami.
Jak powiedziała rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie Renata Opiela, prowadzone jest
postępowanie wyjaśniające wobec powiatowych struktur Sanepidu w
Gryfinie dotyczące działań tego inspektoratu w związku ze sprawą
skażenia wody.
Inspektor powiatowy ma przygotować sprawozdanie. Po zapoznaniu
się z nim, jeśli okaże się, że doszło do jakichkolwiek
nieprawidłowości, wojewódzki inspektor podejmie decyzje, łącznie z
ewentualnymi konsekwencjami służbowymi - dodała Opiela.
Rzeczniczka zapewniła, że mieszkańcy miasta mogą czuć się
bezpiecznie. Skażona woda nie dostanie się do ich kranów.
(pp)