Zamiast prowadzić więcej lekcji, nauczyciele
będą musieli więcej czasu spędzać z uczniami po zajęciach - taką
propozycję związków zawodowych przyjął rząd podczas
negocjacji.
Jak powiedziała sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji
Narodowej Krystyna Szumilas, rząd wycofał się ze swojego
wcześniejszego pomysłu, aby podnieść tygodniowe pensum, czyli
obowiązkową liczbę godzin lekcyjnych, które każdy nauczyciel musi
przeprowadzić z uczniami.
Nie zwiększy się czas lekcji, czyli osiemnastogodzinne pensum
nauczyciela pozostaje. Natomiast zwiększamy ofertę edukacyjną dla
uczniów. Zwiększamy liczbę zajęć pozalekcyjnych, liczbę godzin
opieki świetlicowej i będzie to realizowane w ramach
czterdziestogodzinnego, tygodniowego czasu pracy nauczyciela -
tłumaczyła Szumilas.
Podobnie o wyniku wtorkowych negocjacji mówił PAP prezes Związku
Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.
Pensum pozostaje bez zmian. Natomiast od 1 września 2009 r.
zwiększy się o jedną liczba godzin rejestrowanych, przeznaczonych
na tzw. zajęcia wspomagające, czyli wyrównawcze oraz dla uczniów
uzdolnionych - powiedział Broniarz.
Jak wyjaśnił, chodzi np. o dodatkową pracę z uczniami cierpiącymi
na dysleksję lub np. uzdolnionymi plastycznie. Ponadto zajęcia te
będą rozliczane w cyklu półrocznym, a nie tygodniowym, czyli
zamiast prowadzić jedną godzinę zajęć teatralnych w każdym
tygodniu, nauczyciel będzie mógł np. raz na miesiąc zabrać grupę
uczniów na wycieczkę do teatru.
Szumilas pytana,o czy już teraz w ramach obowiązującego obecnie
czterdziestogodzinnego tygodnia pracy
nauczyciele nie prowadzą
zajęć dodatkowych dla uczniów, powiedziała, że "różnie to wygląda
w różnych szkołach".
W tej chwili ten czas nie jest rejestrowany. Istotą tego pomysłu
jest to, aby nauczyciel rozliczał się z tego czasu w skali
semestru, czyli, aby rzeczywiście każdy nauczyciel te dodatkowe
godziny z uczniami słabszymi lub zdolnymi przepracował - podkreśliła.
Jak dodała, pomysł wiąże się też z planowanym przez rząd
obniżeniem wieku rozpoczynania obowiązkowej edukacji w szkole do
sześciu lat. Jak mówiła, najmłodsze dzieci trafiające do szkół
będą wymagały dodatkowej opieki po zajęciach, np. w świetlicach.
Szef ZNP Sławomir Broniarz jest zadowolony z wynegocjowanych ustaleń. Jego zdaniem jest to w rzeczywistości usankcjonowanie tego, co nauczyciele robią już teraz.
Według planów, przez kolejne cztery lata liczba godzin na zajęcia
wspomagające będzie wzrastała o jedną dla nauczycieli w szkołach
podstawowych i gimnazjach, natomiast dla nauczycieli w szkołach
ponadgimnazjalnych wzrośnie jednorazowo o dwie godziny.
Wcześniej rząd proponował stopniowe zwiększanie pensum, czyli
godzin zajęć lekcyjnych.
(tbe)