Były prezydent Lech Wałęsa zapewnia, że z
wszczepionym rozrusznikiem serca czuje się, jakby miał 18 lat.
Rozrusznik serca Wałęsie wszczepiono 29 lutego w klinice
Methodist DeBakey Heart and Vascular Center w Houston w Teksasie.
Zabieg trwał godzinę i 42 minuty.
Poczułem się, jakbym miał 18 lat. Pytałem żony, czy też odczuwa.
Powiedziała, że jest tak, więc jest świetnie. Kondycję mam coraz
większą - opowiadał ze śmiechem
Wałęsa dziennikarzom w
Bydgoszczy.
Przyznał, że trochę odczuwa ból związany z cięciem chirurgicznym,
jak i obecność rozrusznika.
Przed zabiegiem było mi ciężko żyć, męczyłem się przy wejściu na
pierwsze piętro. Teraz mam coraz więcej energii. Jak się rano
budzę - nawet mało tego budzę się o północy - i do roboty mi się
chce, żonę budzę, kurczę - żartował Wałęsa.
Były prezydent zachęcał wszystkich, który mają podobne kłopoty z
sercem i odpowiednie możliwości do zabiegów wszczepienia
rozrusznika serca w Stanach Zjednoczonych.
Nie mówię tego, że nie jestem patriotą. Nasi fachowcy są dobrzy,
w diagnozie są porównywalni, nawet lepsi. Jednak mają małe środki,
gorsze warunki i technikę. Warto tam się poddać zabiegowi,
bo tam wszystko i obliczą. Ja im początkowo nie wierzyłem, ale
wszystko maksymalnie się sprawdziło - przekonywał były prezydent.
Wałęsa powiedział, że w nocy używa małego aparatu wspomagającego
oddychanie.
Amerykanie wymyślili takie małe kompresorki, które
zakłada się na noc i cały czas pompują. Należałoby w Polce
wprowadzić takie małe maszynki. Jeśli ktoś ma możliwość, to niech
kupi taki kompresorek na rodzinę. Kosztuje to jakieś 300 zł -
zachęcał były prezydent. (mg)