Wiceprezes PiS Kazimierz Michał Ujazdowski
powiedział, że doniesienia o odejściu z PiS grupy
posłów związanych z Kazimierzem Marcinkiewiczem to "wiadomość z
krainy fantastyki". Ja nic o tym nie wiem, nie rozmawiamy z posłami na ten temat - stwierdził lider PO i kandydat na premiera Donald Tusk.
Ujazdowski podkreślił, że w PiS nie ma rozłamu, tylko
"problem wewnętrznej debaty" i wprowadzenia "równowagi między
przywództwem a kolegialnością" w kierowaniu partią.
W sobotę Radio Zet podało nieoficjalnie, że kilkunastu
"związanych z Kazimierzem Marcinkiewiczem" posłów PiS ma przejść
do klubu PO i że jest to "efekt" sobotniego spotkania
Marcinkiewicza z kandydatem na premiera Donaldem Tuskiem w
Wielkiej Brytanii. Tusk i Marcinkiewicz temu zaprzeczają.
To absolutne bzdury - powiedział
Marcinkiewicz.
Jak podkreślił "z żadnym z polityków
PiS nie rozmawiał od wielu
tygodni, ani osobiście, ani przez telefon".
Pomysł, jakobym miał
organizować rozłam w PiS jest bardzo przewrotny - podkreślił.
Pytany, czy w PiS jest grupa polityków związana z nim,
Marcinkiewicz podkreślił, że mimo, iż ma w PiS wielu przyjaciół,
którzy - ma nadzieję - nadal nimi pozostaną, "to w żaden sposób
nie uczestniczy już w życiu politycznym PiS".
Tusk: ja nic o tym nie wiem
Podobnie zareagował Tusk.
Być może powinienem tutaj udawać, że
stoi jakaś kolejka zainteresowanych posłanek i posłów, ale to
nieprawda - przynajmniej ja nic o tym nie wiem. Ani my nie
rozmawiamy, ani takich zgłoszeń nie mamy. Uważam, że w polityce
zdecydowanie lepiej szukać porozumienia z konkurentami,
partnerami, dla jakiś spraw, niż próbować ich osłabić poprzez tego
typu akcje - powiedział radiu RMF FM lider PO.
Sprawa stanie jednak zapewne na niedzielnym posiedzeniu komitetu
politycznego PiS, który, jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, ma
zebrać się o godz. 19.
Komitet ma zająć się m.in. wyborem kandydata tej partii na
stanowisko wicemarszałka Sejmu. Ta sprawa może być polem starcia
dwóch partyjnych nurtów: polityków związanych z dawnym
Porozumieniem Centrum i popierających - jak nieoficjalnie mówią -
na wicemarszałka Sejmu kandydatury takich polityków jak Przemysław
Gosiewski, Krzysztof Putra czy Zyta Gilowska z osobami
określającymi się jako "zwolennicy zmian w sposobie kierowania
partią", którzy w roli wicemarszałka widzieliby raczej Kazimierza
Michała Ujazdowskiego.
W ocenie jednego z polityków tej drugiej grupy informacja o
wyjściu z PiS grupy posłów nie pojawiła się przypadkiem.
Jak powiedział jeszcze w sobotę polityk PiS pragnący zachować
anonimowość, przeciek może pochodzić z PiS i być "grą na
wypchnięcie" z partii grupy posłów opowiadających się za zmianami.
W jego ocenie, "grupa centralistycznych" polityków PiS wolałaby po
prostu, aby grupa reformatorska z partii odeszła, bo wtedy nie
stanowiłaby dla nich zagrożenia.
To wiadomość z krainy fantastyki, dlatego że nie ma w PiS grupy
Kazimierza Marcinkiewicza i nie ma kwestii podziału w PiS. Jest
problem swobodnej debaty wewnętrznej w PiS-ie, a nie jakichkolwiek
politycznych transferów - powiedział z kolei odnosząc się do
doniesień o rozłamie w PiS Ujazdowski, który otwarcie mówi o
potrzebie wewnętrznej debaty w partii.