Premier Donald Tusk zapowiedział,
że zamierza złożyć wizytę w Berlinie jeszcze przed szczytem Unii
Europejskiej, planowanym na połowę grudnia.
Pytany przez dziennikarzy w Sejmie o politykę zagraniczną Polski
wobec Niemiec, premier podkreślił, że jego poglądy na niektóre
elementy relacji polsko-niemieckich są "bardzo stanowcze".
Tylko ja, inaczej niż moi poprzednicy, głęboko wierzę, że
problemy są po to, żeby je rozwiązywać i do tego mogą służyć dobre
relacje osobiste. Na pewno nasze relacje z Angelą Merkel mogą być
pomocne - podkreślił Tusk.
Na zarzuty opozycji, że zbyt pochopnie zapowiedział w swoim
sejmowym
expose wycofanie polskich wojsk z Iraku w 2008 roku,
Tusk
odpowiedział, że "opozycja nie ma pełnej wiedzy na ten temat".
Sojusznicy, w tym Amerykanie, znali nasze stanowisko,
spodziewali się tego komunikatu. Nie pozwoliłbym sobie na żadną
nieodpowiedzialną zapowiedź w tej materii - mówił Tusk
dziennikarzom w Sejmie.
Premier nie rozumie też zarzutów, m.in. PiS, o brak konkretów w
expose. W jego ocenie, nie było do tej pory expose, w którym
padłoby aż tyle konkretów i to - jak podkreślił - "nie na poziomie
zapowiedzi, tylko decyzji".
Zaznaczył, że dotyczyło to m.in. Karty Praw Podstawowych
(deklaracja podpisania brytyjskiego protokołu o ograniczeniu
stosowania tej Karty) i polskich misji wojskowych w Iraku
(wycofanie polskich żołnierzy w 2008 roku) i Afganistanie
(pozostawienie w przyszłym roku polskiej misji).
Szef rządu podkreślił, że ma satysfakcję, iż mógł w expose
ogłosić kilka konkretnych decyzji i to - w jego ocenie - "ważnych
z punktu widzenia Polaków".
Szef rządu zaznaczył, że w debacie wysłucha wszystkich pytań PiS
i zrobi ich "uczciwą selekcję".
Pytania a la Tomasz Dudziński
(poseł PiS), "czy jest pan Fidelem Castro", odłożę na bok i
zastanowię się nad dowcipną odpowiedzią. Pytania merytoryczne
potraktuję z całą powagą, a pytania polityczne podsumuję jedną
wypowiedzią o charakterze ogólnym - zapowiedział.
Odnosząc się do zapowiedzi PiS, że da rządowi sto dni spokoju,
Tusk powiedział, że piątkowe reakcje PiS wskazują na to, że "sto
dni spokoju będą miały dość specyficzny charakter".
A mój nowy
pseudonim artystyczny "Fidel Castro", rzeczywiście rozkoszny,
pokazuje, że ten pokój będzie w ogóle bardzo gorący - dodał.
(js)