Premier Donald Tusk ocenił, że sytuacja na pograniczu gruzińsko-osetyńskim jest dramatyczna. Jak mówił, dołącza się do apelu innych światowych przywódców, aby
wszystkie strony konfliktu zaniechały "najbardziej radykalnych działań".
Tusk powiedział dziennikarzom, że rano odebrał szczegółowy raport od szefa MSZ Radosława Sikorskiego na temat sytuacji na pograniczu gruzińsko-osetyńskim. Prosił także ministra
spraw zagranicznych, aby "w trybie natychmiastowym o wszystkich szczegółach poinformował prezydenta Lecha Kaczyńskiego".
Wiadomo, że prezydent był i jest zaangażowany w politykę
wschodnią. Bardzo dużo dobrego zrobił jeśli chodzi o relacje
polsko-gruzińskie. Chciałbym, aby MSZ i wszystkie inny służby
państwowe współpracowały z prezydentem w tej sprawie bardzo
ściśle - podkreślił szef rządu.
Tusk zaznaczył, że MSZ otrzymał informację o zagrożeniu budynku
OBWE, gdzie szefem jest Polak, ale - jak podkreślił -
jak na
razie nie mamy żadnych informacji o jakichś stratach jeśli chodzi
o polskich obywateli. Ich na szczęście nie jest zbyt wielu w
stolicy Osetii - dodał.
Premier podkreślił, że
warto wystosować apel do wszystkich stron
konfliktu, aby zaniechać tych najbardziej radykalnych działań.
Jak zwrócił uwagę,
konflikt w Osetii Płd.
wybuchł z niezwykłą
mocą w dniu, kiedy zaczynają się igrzyska olimpijskie. Mogłoby
się zdawać, że to jest dzień, kiedy wszyscy powinniśmy na świecie
pamiętać, że warto unikać konfliktów, a nie je mnożyć - dodał Tusk.
Od czwartku trwa ofensywa gruzińska w Osetii Płd. Rano trzy rosyjskie samoloty Su-24 zaatakowały terytorium Gruzji; według Tbilisi trzy bomby spadły w rejonie dwóch miast niedaleko granicy z separatystyczną Osetią Południową - Kareli i Gori. Gruzińskie MSW podaje, że są ranni. Jednocześnie radio Echo Moskwy, powołując się na dowództwo gruzińskiej armii, podało, że w stolicy Osetii Płd. są zabici i ranni wśród rosyjskich żołnierzy
sił pokojowych.
(jks)