więcej

Turyści na Pomorzu płacą za medyczną pomoc.

Polska Dziennik Bałtycki  Polska Dziennik Bałtycki | aktualizacja 2010-07-21 (15:28)

fot. Jupiterimages

opinie
drukuj

Nikt choroby podczas wakacji nie planuje, gdy więc człowieka dopadnie, zaczynają się kłopoty. Turyści alarmują: - Poradnie i szpitale na Pomorzu żądają od nas zapłaty za leczenie, a my jesteśmy ubezpieczeni. Szefowie placówek zdrowia odpowiadają : - Nie możemy wierzyć na słowo, turysta musi to udowodnić. Jeżeli dokumentu ubezpieczenia nie ma przy sobie, pobieramy kaucję. Wystarczy ją dostarczyć w określonym terminie, a pobrane pieniądze na pewno zwrócimy.

W trakcie wypoczynku na Półwyspie Helskim pan Florian z Krakowa złapał wirusowe zapalenie gardła. Pracuje w Akademii Górniczo-Hutniczej, ma pełne ubezpieczenie w ZUS.
- Zgłosiłem się do przychodni w Helu, a tam zażądano, bym za poradę zapłacił - narzeka mężczyzna. - Regularnie opłacam składki, więc chyba bezpłatna porada mi się należy.

Tak też uważa pani Wiesława, która z dziećmi i mężem wypoczywa w Gdańsku Jelitkowie. Zaczął boleć ją kręgosłup. - Poradzono mi, bym zgłosiła się do przychodni przy ul. Jagiellońskiej - opowiada. - Lekarz był bardzo miły, ale zażądał za poradę 60 złotych. Na szczęście zastrzyki zapisał na zniżkową receptę, zapłaciłam za nie kilkanaście złotych. Pielęgniarka też podawała mi je "prywatnie".
- Błąd polega na tym, że większość turystów nie zabiera ze sobą na wakacje dowodu ubezpieczenia zdrowotnego - tłumaczy Barbara Pawłowska, wicedyrektor Nadmorskiego Centrum Medycznego ds. lecznictwa.

Turyści zagraniczni, najczęściej z Niemiec, na ogół mają przy sobie kartę EKUZ, bo są do niej przyzwyczajeni. Nie ma więc z nimi kłopotu. A jeżeli jej zapomną lub okazują kartę EKUZ nieważną, to za poradę płacą 100 złotych, a po powrocie do swojego kraju dostają zwrot pieniędzy od swojego ubezpieczyciela. W maju NCM miał 27 takich pacjentów, w czerwcu 24. Przychodnia w Polsce wypełnia dokumenty i rozlicza się z NFZ.

Krajowi turyści na ogół dowodu ubezpieczenia nie mają.
- Pobieramy od nich 60 zł, ale to kaucja, którą można odzyskać - zastrzega Barbara Pawłowska. - Jeżeli dostarczą w ciągu 7 dni druk RMUA lub legitymację ubezpieczeniową z aktualnym stemplem z zakładu pracy, otrzymują zwrot pieniędzy.
O dziesięć złotych mniej wynosi kaucja w gdańskiej Przychodni "Aksamitna". - Z reguły pacjenci przynoszą faks z firmy, w której pracują, i pieniądze zwracamy - wyjaśnia Jan Tumasz, szef Aksamitnej.

Pacjenci bez dowodu ubezpieczenia, i to również z Pomorza, trafiają też do Pomorskiego Centrum Traumatologii w Gdańsku. - Nie każemy im płacić, ale wystawiamy fakturę - mówi Małgorzata Maj, zastępca dyrektora szpitala ds. lecznictwa. - Czasem na kilkadziesiąt złotych, czasem na kilka tysięcy. Pacjenci błyskawicznie dostarczają dowód ubezpieczenia, bo to duże pieniądze.

Czytaj więcej.

(mm)

oceń
0
0
Podziel się

Oficjalne wydanie internetowe: Polska - Dziennik Bałtycki

Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Szukaj w serwisie

reporter wp24 chcę wyslać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska