wp.pl | dodane 2010-10-13 (12:00)
fot. wp.pl / Konrad Żelazowski
Byłeś świadkiem lub uczestnikiem ważnego zdarzenia? Poinformuj Internautów o tym, co dzieje się w Polsce, na świecie, w Twojej okolicy!
Wyślij nam zdjęcie, film lub artykuł! Najciekawsze opublikujemy!
Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu
W odpowiedzi Tomkowi (2010-10-28) Czytając Twoją wypowiedź myślałem, że czytam Lenina. Skąd te dane o 0,02 % ateistów w więzieniach? Chodziłem jako wolontariusz do więzienia i rozmawiałem z więźniami. Zapewniam Cię, że więcej niż 50 % z nich to ateiści. A jeżeli to ma być elita umysłowa i moralna ludzkości, to ręce mi opadają. Najbardziej znani ateiści, to zarazem najwięksi ludobujcy świata (Lenin, Hitler, Stalin). Wszyscy oni szydzili sobie z religii. Taka jest prawda. Ale jeśli dla kogoś najważniejszym kryterium prawdy są tezy Lenina, to i moje słowa mu nie pomogą. Pozdrawiam - Tadeusz
Wiierzący uważają się za coś lepszego
Widzą siebie jako depozytariuszy wyższej (w ich mniemaniu) moralności, której źródłem ma być istota nadprzyrodzona. Chciałbym im uświadomić kilka faktów:
1. Istnienie boga opiera się tylko i wyłącznie na ich silnym wewnętrznym przekonaniu wpojonym im przez kulturę (czytaj 'pranie mózgu od dziecka'). Tzw. wola boska zawsze werbalizowana jest przez ludzi, którzy sami mianują się jej "prawdziwymi" interpretatorami. Nie ma żadnych materialnych ani niematerialnych dowodów na istnienie boga czy bogów, a więc moralność nie może pochodzić od nich. Tym bardziej, że ludzkość wyznaczała sobie normy moralno-etyczne na długo przed pojawieniem się zinstytucjonalizowanych religii (w tym chrześcijaństwa).
2. Ateiści stanowią umysłową i moralną elitę ludzkości. Większość czołowych intelektualistów to ludzie niewierzący. Wśród osób skazanych praktycznie nie ma ateistów. W krajach rozwiniętych niewierzący stanowią od kilku do kilkunastu procent populacji. W więzieniach - 0,02 procent. Gdyby moralność opierała się na religii, to ateiści byliby w większości mordercami, złodziejami i gwałcicielami. Ale jakoś dziwnie profesje te są domeną katolików i innych wierzących.
Są to proste i oczywiste fakty, ale wierzący po prostu nie przyjmują ich do wiadomości. Chętnie natomiast przyjmują do wiadomości, że w niebiosach mieszka brodaty pan, który cały czas ich obserwuje. Nie mają też problemu z tzw. niepokalanym poczęciem i setką innych totalnych absurdów. Absurdów, których nie można racjonalnie analizować i komentować, by "nie urazić czyichś uczuć religijnych".
Zachód od dawna umie oddzielić wiarę, religie i kościół. Czas na nas !
Arogancja i chamstwo osób, które tu napadaja na pania profesor sa koszmarne
Mówisz, że nie wierzysz. Wyrażasz tym samym swą wolę wiary w niewiarę? Stany wiary i niewiary są równorzędne? Czy mówiąc nieco cynicznie że nie wierzysz, jest ci z tym lepiej? Czy nie zamykasz sobie drogi wyjścia, drogi dojścia, czy nie jesteś w stanie bezsilności, bezsensu? Czy nie lepiej powiedzieć: „nie wiem czy wierzę, czy nie wierzę, nie wiem czy coś jest tak czy tak”? Ale czy przyznajesz się tym samym do bezsilności, bezsensu, stanu odrętwienia, ogłupienia, czy może do stanu otwartości?
Uczucie pewności jest uczuciem przyjemnym, dającym psychiczny komfort. Przy osobie pewnej siebie czujemy się albo bezpieczniej, albo czujemy się bardziej zagrożeni w zależności od sytuacji i kontekstu. Osobę z rozterkami postrzegamy jako osobę słabą. Czy zawsze jest to uzasadnione?
Niepewność nie musi oznaczać słabości. Nie zajmując wyraźnego stanowiska, nie występując przeciw nikomu i niczemu, nie wyrażasz swojej słabości. Chcesz łaski wiary. Jesteś silny i otwarty na wszystko, niczego nie negujesz. Mówiąc „nie wiem” nie jesteś butny, zarozumiały, przyznajesz się do swej małości i słabości, jesteś pokorny wobec świata, Boga i istnienia. Czy jesteś słaby, bezkształtny jak ameba, czy jesteś silny pokorą? Czy ograniczasz się mówiąc „nie wiem”, czy ograniczasz się mówiąc „wiem”? Czy mówiąc wiemy wszystko, nie mówimy tym samym „nie chcemy wiedzieć więcej”, nie skazujemy siebie i świata na stagnację, na nierozwój? Czy nie lepiej powiedzieć „nie wiemy” lub „wiemy częściowo, niepełnie, ale chcemy wiedzieć więcej, jesteśmy ciekawi świata, istnienia”, czy nie jesteśmy wtedy prorozwojowi?. Czy stan „jestem pewien, wiem zupełnie” nie jest ograniczaniem się, stagnacją? Skoro jestem pewien, skoro już „wiem wszystko, wiem całkowicie” to nie ma sensu poznawać więcej.
„Jest jak jest” to deklaracja wiary czy niewiary, bezsilności, czy otwartości i pokory, czy prowadzi do zwątpienia i marazmu, czy jest punktem wyjścia do poznawania, do rozwoju? Nie jesteś „przeciw”, nie jesteś „za”- czy znaczy to, że nie jesteś „w ogóle”, czy że jesteś butnym „ponad”, a może jest to chęć rozejrzenia się „z góry”, ale to „ponad” to nie góra pychy, tylko góra pokory?
Sceptyk nie musi być cyniczny, nie musi być „anty”, to, ktoś dociekliwy, ciągle badający, ciągle szukający, ale niepodważający, czy tym bardziej niewyśmiewający religijnych, ideologicznych, kulturowych doświadczeń innych. Nie mówi o sobie, że jest wierzący, czy że jest niewierzący. Rozdarcie człowieka, ból psychiczny polega na jego zawieszeniu, na tym, że „Wie, że niczego nie wie”. Posiadł świadomość cząstkową, która jednak nie jest w stanie wytłumaczyć istnienia świata, sensu istnienia.
Cud świadomości człowieka.
Marzec 1988 r.
Cud świadomości człowieka jest jednocześnie jego nobilitacją w świecie materii, w świecie istot żywych i jego przekleństwem, uświadomieniem jego małości i bezradności wobec świata?
Czy mądrość mędrców Wschodu nie jest świadomą ucieczką w prostotę, w zwierzęcość, w kamienistość, wodnistość, w nicość? Czy człowiek (ludzkość) może zaznać ukojenia w uspokojeniu, w zjednoczeniu się z naturą, czy może w tworzeniu, szukaniu? Czy można pogodzić jedno i drugie? Czy oba stany ducha mogą występować jednocześnie? Czy pokora wobec świata, wobec rzeczywistości może występować w parze z tworzeniem nowego, z rozwojem nauki, myśli, systemów wartości?
Bunt, domena młodości, połączony z szukaniem nowego rozwija jednostkę, ale paradoksalnie wtedy gdy jest on buntem wyważonym, kontrolowanym, gdy jest w nim miejsce na refleksję, gdy jest w nim jednocześnie miejsce na dumę i na pokorę. Gdy przeważy pycha, będzie on pewnie buntem jałowym a nawet destrukcyjnym i niebezpiecznym. Właściwie we wszystkich dziedzinach ludzkiego życia wyważenie, kompromis są warunkami zaistnienia pozytywu, dobra, warunkami harmonijnego rozwoju. Zasada „złotego środka” została już dawno odkryta. Sama pokora wobec świata nie popychałaby ludzkości do rozwoju, doprowadziłaby do zastoju. Pycha bez pokory doprowadziłaby do kataklizmu. Pycha bez pokory wobec dotychczasowych osiągnięć prowadzi do nikąd, nie rozwija, zaprzepaszcza te osiągnięcia. Wzrastanie następuje poprzez równowagę.
„Wiem, że nic nie wiem” – to zdanie Sokratesa wyraża pokorę i bunt jednocześnie.
Bunt – bo nie ma w nim deklaracji identyfikacji i lojalności z jakąś ideą, religią, z systemem zapewniającym o takim a nie innym porządku świata.
Pokorę – bo nie narzuca własnej wizji porządku świata.
Człowiek jest istotą duchową i społeczną.
Człowiek jest istotą duchową, potrzebuje sfery ducha. Jest też istotą społeczną. Dlatego też potrzebuje uczestnictwa w różnego rodzaju grupach, społecznościach, w których mogłaby się jego sfera duchowości uzewnętrznić, potrzebuje współodczuwania, wspólnego, wspólnotowego wspierania się. Ludzie należą do różnego rodzaju kościołów, sekt, grup. Nie są ważne wielkości tych kościołów, sekt i grup. Ważne w jaki sposób oddziałują one na jednostki. Czy ich uczestnicy czerpią więcej dobrego czy złego, czy podporządkowanie się nie powoduje ubezwłasnowolnienia, zniewolenia? Niektóre osoby, które z różnych powodów odrzucają uczestnictwo w tradycyjnych zbiorowościach duchowych funkcjonujących w ich otoczeniu, w ich kręgu kulturowym, cywilizacyjnym, a które nadal potrzebują sfery ducha, czasami świadomie, czasami podświadomie, próbują odnajdywać się w innych duchowych zbiorowościach. Bardzo dużo ludzi, zwłaszcza młodych osób kontestujących duchowość i sposób myślenia i życia społeczeństw Zachodu zwróciło się ku duchowości Wschodu. Zafascynowały ich wschodnie religie, systemy wierzeń, stosunek do świata, do człowieka, do życia. Odrzucając tradycję, folklor, sposoby życia społeczności Zachodu odnajdywali się w innych tradycjach, w innym folklorze, ale czasami też wpadali w kolejne pułapki. Zrezygnowani stwierdzali że i w innych kręgach kulturowych istnieje też wiele stereotypów, uprzedzeń, ograniczeń wolności jednostek
Żadna z kultur nie jest idealna, każda jest obarczona zarówno ludzkim geniuszem jak i ludzkimi małościami. Dobrze że mamy dziś coraz większy wybór form, w których możemy rozwijać swoją duchowość. Każdy może odnaleźć to co najbardziej mu odpowiada. Byleby fascynacje nowym były rozważne, byleby nie okazały się pułapką.
Szok i przerażenie!!!
Jeśli cała akademicka nauka o społeczeństwie pójdzie tym torem myślenia to Polsce grozi katastrofa umysłowa. A może jest ona już faktem? Ciekawym reakcji świata nauki. Jeśli jest w Polsce „ateistyczna kontrreformacja” to chętnie do niej przystąpię.
Religia jest dla słabych i tchórzliwych, podatnych na
indoktrynację i emocje ludzi.
Religia jest dla słabych i tchórzliwych, podatnych na
indoktrynację i emocje ludzi.
Religia jest dla słabych i tchórzliwych, podatnych na
indoktrynację i emocje ludzi.
Czy istnieje Miłość
Czy da się stwierdzić istnienie miłości? Tego się nie da dotknąć i zmierzyć - ale to jest. Miłość zechciała zaistnieć na Ziemi . Mogła tu zaistnieć jedynie przez istotę rozumną i obdarzoną wolną wolą - przez człowieka. Bóg rozumiany jako Miłość chce się rozprzestrzeniać wśród ludzi, chce by siię ludzie nim dzielili. Ne może podać dowodów na swoje istnienie, bo wtedy nie byłoby wiary - a tylko wiedza. Wówczas nie byłoby miłosci a tylko interes.
markietanka c.d.
Dlaczego pania zapraszaja? chodzi o ubarwienie - na rozowo. Szkoda czasu i atlasu, przeciez pani wypocin nikt nie czyta , ani nie slucha. Lepiej oddac sie wodzowi /c.p./ bez reszty i plaszczyc sie a przymilac, moze nie odtraci noga.
markietanka c.d.
Dlaczego pania zapraszaja? chodzi o ubarwienie - na rozowo. Szkoda czasu i atlasu, przeciez pani wypocin nikt nie czyta , ani nie slucha. Lepiej oddac sie wodzowi /c.p./ bez reszty i plaszczyc sie a przymilac, moze nie odtraci noga.
Nie wyjaśniła tylko
dlaczego dar przyrodzonej godności ominął jej wielkiego pupila.
ZŁODZIEJE Z WATYKANU
MILIARDOWY BIZNES ! BEZPODATKOWO...
KRK = ok. 20 MILIARDÓW ZŁ COROCZNIE !
W RP SĄ 10.144 PARAFIE KRK:
SAME WPŁYWY Z OPŁAT (ŚLUBY, CHRZCINY, POGRZEBY, POSŁUGI, HANDEL DEWOCJONALIAMI) TO ŚREDNIO NA PARAFIĘ 100.000 ZŁ MIESIĘCZNIE = ROCZNIE PRZYCHÓD JEDNEJ PARAFII = 1.200.000 ZŁ:
10.144 PARAFII x 1.200.000 = 12.172.800.000 ZŁ ; SŁOWNIE: DWANAŚCIE MILIARDÓW STO SIEDEMDZIESIĄT DWA MILIONY OSIEMSET TYSIĘCY ZŁOTYCH; ( DANE UŚREDNIONE PRZYBLIŻENIE; NA MODELU PARAFII Z 10 TYS. LUDZI.)...
+ DODATKOWE DOCHODY NP.ZBIÓRKI ( KOLĘDY, CZYNSZE DZIERŻAWNE, MSZE, CHRZCINY, POCHÓWKI, POKROPKI, ZAŚWIADCZENIA I INNNE OPŁATY) + DOTACJE (KONKORDATOWE) + ZWOLNIENIA PODATKOWE itd. (BRAK DANYCH); KOLĘDY (PRZYBLIŻENIE) ŚREDNIO ok. 50.000 ZŁ x 10.144 PARAFIE = 507.200.000 ZŁ SŁOWNIE: PIĘĆSET SIEDEM MILIONÓW DWIEŚCIE TYSIĘCY ZŁOTYCH Z KOLEND ROCZNIE ; DANE SZACUNKOWE; DANE FAKTYCZNE O FINANSACH KRK UTAJNIA PRZED SPOŁECZEŃSTWEM I PAŃSTWEM ...+ ok. 7 - 10 MRD ZŁ ROCZNIE OD PODATNIKÓW Z KONKORDATU: DOTACJE, UKRYTE DOTACJE + ZWOLNIENIA PODATKOWE + PRZEJMOWANIE MAJĄTKÓW ZIEMSKICH I NIERUCHOMOŚCI W CAŁYM KRAJU....W RP JEST ok. 60 TYS. FUNKCJONARIUSZY WATYKAŃSKICH: 40 TYS.KSIĘŻY I 20 TYS. ZAKONNIC, tj. razem 0,15 % ogółu ludności !
są to dane szacunkowe zorientowane na uśrednieniach z opłat i na modelu parafii z 10 tys. owieczek....ok. 20 MILIARDÓW ZŁ COROCZNIE ! Dane szacunkowe powinny ulec oficjalnej weryfikacji...
Parafianin o finansach (cytat, wypowiedź internauty):
... W naszej parafii grabarz 1200 , pochuwek 400 , pozwolenie na Pomnik 400 , msze rocznicowe za zmarłych po 50 , chszty , ślubyy , zalycki , itd,itd , 15-ście ciał tygodniowo to jest razy 1200+400+400=...........tyle kasy bez podatku z jednej parafii Tuchole obudżcie się bo czarna mafia obrasta w kasę . ...(koniec cytatu);
RACHUNEK: 1200+400+400..=2000 zł x 15 = 30 000 zł tygodniowo x 4 tygodnie = 120 000 ZŁ MIESIĘCZNIE ! tylko z samego cmentarza....
Religijność, duchowość, tylko że to idzie w złym kierunku.
New age- fałszywa religia dla wszystkich. Katolicyzm zawiera całą Prawdę
Dziękuję Pani Profesor.
Nic dodać, nic ująć. Tym, którzy mają odmienny pogląd w tej sprawie: wara od obrażania.
Jadzia robi to ze strachu przed śmiercią, która jest już
blisko. A pomyśleć, że Galileusz na łożu śmierci nie wyzbył się swego człowieczeństwa i potwierdził je mówiąc - "a jednak się kręci".
Jadzia robi to ze strachu przed śmiercią, która jest już
blisko. A pomyśleć, że Galileusz na łożu śmierci nie wyzbył się swego człowieczeństwa i potwierdził je mówiąc - "a jednak się kręci".
Jadzia robi to ze strachu przed śmiercią, która jest już
blisko. A pomyśleć, że Galileusz na łożu śmierci nie wyzbył się swego człowieczeństwa i potwierdził je mówiąc - "a jednak się kręci".
Jadwiga Staniszkis - Profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się szeroko pojętą socjologią polityki, a także socjologią ekonomiczną i socjologią organizacji. W kręgu jej zainteresowań znajdują się problemy transformacji politycznej, gospodarczej i społecznej w Polsce oraz Europie Środkowej i Wschodniej, teoria realnego socjalizmu i postkomunizmu, a także globalizacja.

chcę wyslać
Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?
Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.
Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.
Pogoda długoterminowa
dodane przez: Internauta WP24
Prognoza pogody
dodane przez: Internauta WP24