Decyzja posłów o skróceniu kadencji Sejmu
pokazuje siłę polskiej demokracji - ocenił socjolog dr hab. Zdzisław Krasnodębski.
Wielu publicystów i polityków używała w ostatnim czasie takich
sformułowań jak kryzys demokracji, rządy autorytarne, czy nawet
totalitarne. Mówiono, że Jarosław Kaczyński władzy nie odda i
zarzucano mu zapędy dyktatorskie. Teraz osoby, które tak mówiły,
powinny się przyznać do błędu. Bo co to za dyktatura, która się
odwołuje do decyzji wyborców? Co to za rząd autorytarny, który
doprowadza do wyborów, ryzykując, że po nich nie będzie już u
władzy? - komentował socjolog.
Według Krasnodębskiego, również debata poprzedzająca głosowanie
nad skróceniem kadencji Sejmu była dowodem na to, że "z polskim
parlamentaryzmem nie jest źle".
Debata była ostra, emocjonalna.
Ścierały się różne racje, posłowie reagowali na wypowiedzi mówców.
Śledziłem tę debatę z zainteresowaniem. Również ona pokazała
raczej siłę niż słabość polskiej demokracji - ocenił.
Według Krasnodębskiego, w nadchodzących wyborach żadna partia nie
uzyska bezwzględnej większości, konieczne będzie więc stworzenie
koalicji.
Możliwe są dwa scenariusze: koalicja liberalno-lewicowa
czyli PO z LiD lub koalicja liberalno-konserwatywna czyli PO z
PiS. Większość obywateli od dwóch lat chce koalicji liberalno-
konserwatywnej - przypomniał socjolog.
To, który scenariusz się zrealizuje, będzie, jego zdaniem,
zależało od tego, jak będzie prowadzona kampania wyborcza. Jeżeli
będzie mniej emocjonalna i agresywna niż dotychczas, możliwa
będzie koalicja PO-PiS.
Byłoby to możliwe, gdyby liderzy mogli owe emocje opanować. Nie
można też wykluczyć takiej sytuacji, że zmieni się kierownictwo
którejś z tych partii - zaznaczył.
"Skróceniu kadencji Sejmu korzystne dla PiS"
Paradoksalnie decyzja o skróceniu kadencji
Sejmu jest korzystna dla PiS, który dziś jest na fali wznoszącej,
po inteligentnie rozegranej sprawie Kaczmarka - powiedział politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, Wawrzyniec
Konarski, komentując decyzję posłów o skróceniu kadencji Sejmu.
Plusem w sprawie Kaczmarka była szybka odpowiedź PiS na apele
opozycji o przedstawienie dowodów na to, że mówił on nieprawdę, co
zostało rzeczywiście w sposób bardzo błyskotliwy przedstawione
podczas słynnej nocy prokuratorów - zaznaczył Konarski.
Politolog dodał, że jego zdaniem Jarosław Kaczyński w sposób
konsekwentny i bezwzględny wykorzysta w czasie kompanii
przeciwstawne obrazy Polski liberalnej i solidarnej, stwarzając
wrażenie, że nie dane mu było dokończyć wszystkich reform, które
rozpoczął.
Będzie twierdził, iż to, że coś się udało połowicznie,
nie jest jego winą, ale że zawinił niestabilny zestaw sojuszników
- prognozuje Konarski.