Naszym policjantom nic już nie zagraża -
powiedział wieczorem po powrocie z Kosowa wicepremier i
szef MSWiA Grzegorz Schetyna.
Wojskowym samolotem wróciło czterech poszkodowanych policjantów.
Przewiezieni zostali do szpitala MSWiA w Warszawie. W szpitalach w
Kosowie pozostaje jeszcze 9 funkcjonariuszy, rozważany jest powrót
3 z nich, jeśli zgodzą się na to lekarze z niemieckiego szpitala.
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Adam Rapacki
poinformował, że polska delegacja na miejscu rozmawiała z
przedstawicielami ONZ. Dodał, że poinformowano ich, iż prowadzone
jest śledztwo w sprawie narażenia życia i zdrowia policjantów -
przez zamach na nich.
Polska delegacja rozmawiała też z komisarzem ONZ na miejscu na
temat poprawy sytuacji policjantów, m.in. o tym, by dowódcy
pododdziałów mogli mieć większą swobodę decyzji w sytuacjach
kryzysowych.
Jak dodał Rapacki, rozmawiano też m.in. o zmianie podejścia
do samych demonstracji - które nie zawsze mają charakter pokojowy
oraz zwiększeniu współpracy pomiędzy policjantami a żołnierzami z
KFOR-u. Zaznaczył, że właśnie dzięki takiej współpracy i
przytomności umysłu polskich, ukraińskich policjantów i
francuskich żołnierzy z sił pokojowych KFOR udało się w
poniedziałek uniknąć "większych ofiar".
Kierownictwo ONZ bardzo wysoko oceniło profesjonalizm i
postawę polskich policjantów - powiedział komendant
główny Andrzej Matejuk. Dodał, że w Kosowie rozmawiał z
policjantami m.in. o poprawie ich warunków służby.
Zastanawialiśmy się, co można zmienić w wyposażeniu naszych
policjantów, bo to wyposażenie jest do działań typowo policyjnych
nie do działań bojowych. Tarcze policjantów nie wytrzymały i nie
mogły wytrzymać bo rzucano w nie granatami bojowymi - podkreślił.
Zapewnił, że doraźnie zostaną im przekazane
pewne ilości
odpowiedniego sprzętu, a postulaty funkcjonariuszy będą brane pod
uwagę przy kolejnych zakupach.
Matejuk dodał też, że rozmawiał z funkcjonariuszami o
problemach finansowych.
Każdy z nich dostaje dietę w wysokości 35
dolarów. Oni jadą tam nie dla pieniędzy; jadą na misję, bo lubią to
robić - podkreślił.
Funkcjonariusze mają głównie obrażenia nóg i rąk spowodowane
odłamkami. Dwóch z nich przeszło operacje.
W zamieszkach rannych zostało także 14 ukraińskich milicjantów. Jeden z nich zmarł dziś rano. Rany odniosło również ośmiu żołnierzy francuskiego kontyngentu sił NATO, którzy zostali wezwani na pomoc policjantom.
W misji w Kosowie bierze udział 115 polskich policjantów.
Uczestniczą oni w pokojowej misji ONZ na terenie Kosowa od 2000
roku. Nasz kontyngent składa się z Jednostki Specjalnej Polskiej
Policji (JSPP) liczącej 115 funkcjonariuszy i 10 ekspertów.
Uczestniczą oni w konwojach vipów, więźniów, pieniędzy, a
także ochraniają obiekty sportowe, zakłady karne, enklawy
mniejszości narodowych. Ich baza znajduje się właśnie w Kosovskiej
Mitrovicy, choć służą też m.in. w miejscowościach Zubin Potok,
Leposavic, Vustri, Gojbulia, Kotor, Skenderaj.
Polscy funkcjonariusze wymieniają się co sześć miesięcy - w
czerwcu i grudniu. Służba ekspertów trwa rok.
28 polskich policjantów zostało rannych w poniedziałek rano,
podczas szturmu policji ONZ i żołnierzy sił pokojowych KFOR na
gmach sądu w Kosovskiej Mitrovicy, zajęty trzy dni wcześniej przez
Serbów. Polacy ochraniali budynek od zewnątrz. Gdy wyprowadzano z
niego Serbów, w kierunku funkcjonariuszy poleciały kamienie,
granaty i prawdopodobnie ładunki wybuchowe domowej roboty. 16 z
Polaków zostało poważniej rannych - przewieziono ich do szpitali.
Pozostali zostali opatrzeni w bazie.
(ap, pp)