Po czterech nieudanych próbach przed Sądem Okręgowym w Katowicach udało się rozpocząć proces tzw. śląskiej mafii paliwowej. Prokurator Iwona Skrzypek rozpoczęła odczytywanie kilkusetstronicowego aktu oskarżenia. Potrwa to kilka rozpraw.
To jedna z największych tego typu spraw w Polsce. Według ustaleń
śledztwa, w ciągu sześciu lat oskarżeni mieli oszukać Skarb
Państwa na prawie 500 mln zł. Prokuratorskie postępowanie zostało
zamknięte w kwietniu ubiegłego roku, oskarżono wówczas 21 osób.
Według aktu oskarżenia grupa przestępcza kierowana przez Henryka
Musialskiego, zwanego śląskim "baronem" paliwowym, stworzyła
mechanizm nielegalnego obrotu paliwami oraz fikcyjnego obrotu nimi
i fałszowania faktur. Jej członkom zarzucono też wyłudzenia
podatkowe i pranie brudnych pieniędzy.
Proces miał ruszyć ponad miesiąc temu. Aktu oskarżenia
nie udało się odczytać m.in. z powodu niestawiennictwa obrońców.
Tydzień temu Musialski przyszedł do sądu pijany, za co został
ukarany siedmioma dniami aresztu.
Po raz kolejny do sądu nie przyszli obrońcy Andrzeja
Dolniaka. Tym razem oskarżony zgodził się na prowadzenie rozprawy
pod ich nieobecność, po chwili złożył jednak wniosek o zwrotu
sprawy prokuraturze, dopatrując się istotnych braków w postępowaniu.
Dolniak zarzucił śledczym m.in., że nie pozwolili mu na właściwe
zapoznanie się z materiałami śledztwa po powołaniu biegłego,
którego opinia była podstawą zmiany zarzutów stawianych
oskarżonym. Dolniak mówił, że w konsekwencji zapoznawał się z
innymi aktami niż te, które z aktem oskarżenia trafiły do sądu.
Oskarżony zarzucił też prokuraturze, że ukryła jeden z dowodów.
Chodzi o zapis rozmowy dotyczącej Zbigniewa Ziobry i
ekstradycji Edwarda Mazura.
Prokurator Skrzypek replikowała, że ten dowód nie miał nic
wspólnego z zarzutami stawianymi oskarżonym, dlatego został
wyłączony do odrębnego postępowania.
Sędzia Gwidon Jaworski odrzucił wniosek Dolniaka mówiąc, że zwrot
do prokuratury nie jest możliwy w takim trybie, jakiego domagał
się oskarżony. Odnosząc się do meritum wniosku sędzia zaznaczył,
że wszelkie kwestie, o których mówi Dolniak mogą być wyjaśnione w
trakcie procesu. Jeżeli tak się nie stanie, zgodnie z zasadami
postępowania karnego nie dające się usunąć wątpliwości są
rozstrzygane na korzyść oskarżonego.
Rozpoczęty
proces zapowiada się na jeden z najdłuższych
w historii śląskiego wymiaru sprawiedliwości. Śledczy zgromadzili
160 tomów akt głównych i kilkaset tomów załączników.
- Wnieśliśmy o przesłuchanie przed sądem kilkudziesięciu świadków - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach
Marta Zawada-Dybek. Jak dodała, poza zeznaniami istotną część
dowodów stanowią dokumenty i złożone w trakcie śledztwa wyjaśnienia.
W kilkuletnim wielowątkowym śledztwie uczestniczyły lub pomagały
m.in. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Urząd Kontroli
Skarbowej oraz Generalny Inspektor Informacji Finansowej. Dzięki
tym instytucjom - prócz zebrania materiału dowodowego - śledczym
udało się zabezpieczyć część majątku podejrzanych, m.in. ponad 2,3
mln zł, ponad 2,5 mln dolarów, polisy, aktywa, papiery
wartościowe, hipoteki oraz 55 samochodów.
Założona przez Musialskiego w połowie lat 90. firma EM-Trans
początkowo obracała paliwami zupełnie legalnie. Zmieniło się to w
1997 r. Spółka kupowała od tego czasu nieobjęte wówczas akcyzą
komponenty paliw, które były mieszane, przetwarzane na gotowe
paliwo i legalnie sprzedawane odbiorcom.
Od sprzedaży tego paliwa nie odprowadzano jednak akcyzy,
jednocześnie między EM Transem, a siecią tzw. firm-słupów
utworzonych przez Musialskiego i jego wspólników zaczęły krążyć
faktury. Dokumenty potwierdzały rzekome transakcje kupna przez te
firmy od EM-Transu komponentów, a potem odsprzedawania EM-Transowi
paliwa. W ślad za fikcyjnymi fakturami przelewane były pieniądze - w rzeczywistości pochodzące z wyłudzonego podatku.
Do prania pochodzących z tych przestępstw pieniędzy
wykorzystywano inne firmy, ich skrytki i konta bankowe - wszelkie
możliwości pozwalające na ukrywanie przez pewien czas przed
aparatem skarbowym i organami ścigania. Taka działalność była też
możliwa dzięki współdziałaniu kilkudziesięciu osób.
Oskarżonym postawiono ponad 120 zarzutów, m.in. udziału w grupie
przestępczej, wyłudzania podatków, poświadczania nieprawdy,
fałszowania dokumentów i prania brudnych pieniędzy. Musialskiemu
zarzucono 28 przestępstw - m.in. założenia i kierowania
zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzania VAT i akcyzy,
uchylania się od ujawniania podstaw opodatkowania czy prania
brudnych pieniędzy.
Zarzuty dotyczące prania pieniędzy postawiono m.in. Andrzejowi
Dolniakowi, adwokatowi związanemu niegdyś z Samoobroną. Odpowiada
za udział w "wypraniu" 73 mln zł z przestępstw paliwowych. Nie
przyznał się w śledztwie do winy.